Należę do tych osób, które przez całe życie uczą się, jak wyznaczać granice, stawiać siebie na pierwszym miejscu i komunikować jasno swoje potrzeby, a mimo to i tak często daję się nabić w przysłowiową butelkę. Miliony razy słyszałam od innych i od siebie samej, że powinnam być bardziej asertywna. W końcu sam dźwięk tego słowa zaczął przyprawiać mnie o ból głowy. Asertywność kojarzyła mi się z czymś złym – z czymś, co podkreśla mój brak umiejętności zadbania o siebie i jest jeszcze jedną rzeczą, którą robię kiepsko.

Ostatnio jest to jednak mój temat numer jeden, postanowiłam bowiem zawalczyć o równowagę w kilku obszarach mojego życia. Nie było mi łatwo przełamać się i zacząć zachowywać asertywnie. Czuję się wręcz pokrzywdzona, że muszę postępować w ten sposób, tym bardziej że moje prawo do życia po swojemu jest oczywiste i powinno być respektowane. A tak naprawdę po prostu bałam się tej chwili, kiedy powiem „nie”. Bałam się, że to nie zadziała. Albo narobię sobie kłopotów.

Nie było aż tak źle i chociaż nadal nie wywalczyłam wszystkiego, na czym mi zależy, postanowiłam podejść do asertywności po swojemu i trochę ją oswoić. Dzięki tym kilku wskazówkom było i jest mi łatwiej.

1) Odpowiedzialność nie musi oznaczać poczucia winy

Świadomość, że jestem odpowiedzialna za wszystkie dobre i złe zdarzenia w moim życiu zawsze mnie przytłaczała. Nie dość, że jest mi źle, to jeszcze okazuje się, że to moja wina, bo nie umiem zadbać o to, by było dobrze. Ciężko w takiej sytuacji efektywnie i skutecznie działać. Pomogło mi, kiedy zaczęłam postrzegać odpowiedzialność za swoje życie jako dowód na to, że jeśli zacznę działać wywołam efekt. Nasze starania przynoszą skutki. Tylko Ty możesz dokonać trwałej zmiany na lepsze.

2) Sprzeciw wypowiedziany drżącym głosem to nadal sprzeciw

Zawsze bardzo stresowały mnie sytuacje, w których byłam zmuszona odezwać się w swojej obronie. Mój głos stawał się jeszcze cichszy i słabszy niż zwykle. Jak ktokolwiek miałby respektować słowa, które ledwie może usłyszeć? Przestałam jednak wymagać od siebie żelaznej pewności siebie i zaakceptowałam to, w jaki sposób reaguję, gdy muszę wyrazić swój sprzeciw. Staram się zawsze przekazać jasny, werbalny komunikat. Jeżeli ktoś go zlekceważy z powodu tonu mojego głosu i tak wkrótce dowie się, że mówiłam poważnie. Patrz punkt kolejny.

3) Nie czekaj na pozwolenie

Asertywne zachowanie to postępowanie zgodnie z tym, co uważasz za słuszne i dobre dla Ciebie – oraz poinformowanie innej osoby o tej decyzji. Nie musisz się zastanawiać nad tym, czy ktoś porządnie Cię zrozumiał albo czekać, aż odpowie „Dobrze”. Sama zaakceptuj swój sprzeciw i wciel go w życie.

4) Podkręcaj swój zapał

Łatwo jest czynić postanowienia, kiedy konfrontacja jawi się jako coś odległego, a my znajdujemy się w kompletnie innym otoczeniu. Przychodzi jednak taki moment, gdy nasze potrzeby znowu mogą się wydać niezbyt ważne. Nie będziesz mogła sobie przypomnieć, w jakim nastroju dokonywałaś tych wszystkich postanowień. Dbaj o to, żeby mieć wtedy coś, co sprowadzi Cię na właściwe tory.

  • wypisz powody, dla których zdecydowałaś się zachowywać bardziej asertywnie (np. bo zależy mi na spędzaniu czasu z moją rodziną, bo nie chcę tracić czasu na ludzi, którzy mnie wykorzystują),
  • umów się z kimś bliskim, że będzie Twoim pogotowiem ratunkowym i będzie Cię przywracać do porządku w chwilach zwątpienia,
  • noś przy sobie coś, co Ci będzie przypominać o Twoich priorytetach (zdjęcie, symboliczna biżuteria, notatka w portfelu, tapeta na ekranie komputera/telefonu, bibelot na biurku, cytat).

5) Możesz zrobić wyjątek

Bo masz dobry dzień i chcesz pomóc komuś, choć na ogół odmawiasz. Bo w sumie możesz dzisiaj akurat spróbować czegoś nowego, taki masz nastrój. Bo szarpanie się z kimś byłoby trudniejsze, niż odpuszczenie. To nie znaczy, że jesteś mięczakiem i że dajesz komuś dożywotnie prawo do dalszego przekraczania Twoich granic. Nie musisz zgadzać się na coś drugi raz tylko dlatego, że zgodziłaś się na to w przeszłości. Jeżeli ktoś spróbuje Cię w ten sposób zaszantażować poinformuj go, że teraz już nie masz na to ochoty. I rób swoje.

***

Czy Wy też macie problem z asertywnością? A może jesteście w tym świetne i macie swoje patenty na to, jak skutecznie wyznaczać granice? Podzielcie się swoimi doświadczeniami, czekam! I trzymajcie kciuki za mój work-life balance i kilka innych postanowień!