Harmonia to słowo, przy którym zapalają mi się oczy. Poszukując harmonii w życiu nauczyłam się już, że dla każdego oznacza coś innego, ale moje aspiracje, marzenia i wizje podsumowuje idealnie. Kiedy zakładałam bloga wiedziałam, że chciałabym stworzyć sobie w mieście tak sielskie, spokojne i bliskie natury życie jakbym mieszkała w maleńkiej wsi. Chciałam spokoju nie wtedy, kiedy rzucę pracę w korporacji, wyprowadzę się z miasta i przejdę na jedzenie warzyw z własnego ogródka ale pomimo braku tych rzeczy. Myślę, że to dzięki tej wizji podejmowałam trafne, choć pozornie nieracjonalne decyzje. Dzięki nim jestem dzisiaj znacznie bliżej tego miejsca.

Czy to znaczy, że harmonii w życiu nie muszę już poszukiwać? Napiszę o tym więcej za chwilę ale jedno jest pewnie – popełniłam po drodze całe mnóstwo błędów. Takich, które oddalały mnie od upragnionego celu i wprowadzały zamęt do mojego życia. Czasami nawet na kilka lat! Postanowiłam je dzisiaj opisać bo chciałabym, żebyście wiedziały, że żadna z nas – i ja też – nie wie, jak ma żyć i popełnia po drodze całe mnóstwo błędów. Może ten wpis pomoże akurat Tobie? Pomoże Ci we własnych poszukiwaniach albo ze zrozumieniem poklepie po plecach? Napisz do mnie, jeśli masz za sobą podobne doświadczenia albo chciałabyś podzielić się tym, jak Ty poszukujesz harmonii w życiu na własną rękę.

Oto 7 błędów, które popełniłam poszukując harmonii w życiu:

 

Numer 1: poszukując harmonii w życiu wyobrażałam sobie, że można ją osiągnąć raz na zawsze

To chyba najważniejszy z błędów. 🙂 Tak, nadal poszukuję harmonii w życiu. Kiedyś wydawało mi się, że jeśli będę mocno nad sobą pracować to któregoś dnia w moim życiu po prostu zagości spokój. Czasami tak bywało, ale wystarczyła jakaś życiowa zmiana czy nieoczekiwane wydarzenie, żeby do mojego życia powrócił chaos. A przecież nie da się uniknąć zmian… Myślę więc, że harmonia to coś, co się zdobywa elastycznie. Coś, nad czym codziennie pracujemy, aby nie opuszczało nas niezależnie od okoliczności.

Numer 2: poszukując harmonii chciałam, aby panowała w moim życiu nieprzerwanie

Co jeśli coś zmąci nasz spokój i zdarzy nam się dzień, tydzień, miesiąc czy nawet rok, kiedy nasze starania pójdą na marne? Na szczęście nie musimy codziennie zaczynać od nowa. Kiedyś postrzegałam harmonię w życiu zerojedynkowo. Wydawało mi się, że słabszy dzień oznacza, że cała moja dotychczasowa praca poszła na marne. Gdzieś po drodze zaczęłam patrzeć na chwile słabości jak na coś ludzkiego, co zdarza się każdemu. Po każdym trudniejszym okresie okazywało się, że nadal pamiętam wszystko to, czego się nauczyłam. Dlatego wierzę, że słabszy moment nie znaczy nic w obliczu wielu spokojnych, szczęśliwych dni a najważniejsze to umieć je ocenić we właściwej perspektywie.

 

Numer 3: poszukując harmonii przeceniałam wpływ czynników zewnętrznych

Jest taka szczególna kategoria książek i filmów, którą wszyscy kochamy. To filmy, w których ktoś (najczęściej kobieta) rzuca pracę w wielkiej firmie, wynosi się na wieś i po szeregu perypetii odkrywa sens życia i prawdziwe szczęście. Myślę jednak, że chociaż zmiana zewnętrznych okoliczności może nam pomóc poukładać swoje życie to niestety sama z siebie nic nie zdziała. Był taki czas, że taka wizja bardzo do mnie przemawiała – nie umiałam się wtedy zmusić do polubienia miasta, w którym mieszkam i ciągle żałowałam, że nie żyję na wsi. Straciłam na to tyle czasu, podczas którego mogłam odkrywać ulubione miejsca i tworzyć przytulną atmosferę w wynajmowanym mieszkaniu. Na szczęście dzisiaj po prostu robię sobie wieś w Poznaniu. 🙂

 

Numer 4: poszukując harmonii wierzyłam, że zapanuje, gdy uleczę rany z przeszłości

Przeszłość to czasami wygodna, pojemna kategoria, którą możemy obwiniać o wszystko. To prawda, że często bywa przyczyną naszych problemów oraz że przepracowanie ich może nam pomóc. Czasami jednak nasza praca z przeszłością przypomina rozkopywanie starego bagna i taplanie się w nim. Rozpamiętywanie krzywd, wstyd z powodu dawno minionych porażek, użalanie się nad sobą i nadmierne analizowanie tego, co kiedyś… Niestety też mi się to zdarzało. Nigdy nie jest dobrze, jeśli więcej czasu poświęcamy przeszłości niż teraźniejszości. Czasami to skupienie się na tu i teraz bywa najlepszym lekarstwem. Pomogło mi to w końcu ruszyć z miejsca, kiedy po wielu trudnych przejściach z szukaniem pracy po studiach byłam tak zniechęcona, że najchętniej nie pracowałabym wcale. Odcięłam się od tego grubą kreską. Wiem, że wcześniej nie było różowo ale nie próbuję już rozwiązywać problemów, które minęły. Patrzę do przodu.

 

Numer 5: poszukując harmonii myliłam ją z rutyną

Wydaje nam się, że jeśli będziemy unikać gwałtownych i nieprzewidzianych zdarzeń nic nie zmąci naszego spokoju. Jednak przekonanie o tym, że jesteśmy w stanie sprawić, że każdy nasz dzień będzie taki sam to iluzja. Wiele razy próbowałam ustalić sobie powtarzalną codzienną rutynę i faktycznie przez większość czasu udaje mi się np. utrzymać tę samą kolejność odprężających czynności po przyjściu z pracy. Ale bywają dni, kiedy to się kompletnie nie sprawdza a mimo to nie mam ochoty rezygnować z poczucia harmonii w życiu tylko dlatego, że raz na jakiś czas muszę zmienić plany. Chcę spokoju, który nie zniknie z tak błahego powodu. Spokoju, który wytrzyma coś więcej niż idealnie powtarzalne warunki.

 

Numer 6: poszukując harmonii w życiu myliłam ją z perfekcjonizmem

Kiedyś wydawało mi się, że jeśli będę idealna i nikt nie będzie mógł mi niczego zarzucić, harmonia spłynie na mnie sama. Skoro nie jestem już w stanie niczego zrobić w swoim życiu lepiej to dlaczego miałaby się nie pojawić? To był okres, kiedy starałam się mieć jak najlepsze oceny, wyglądać zawsze idealnie i ważyć 50 kilogramów, mieć przyjaciół, pasję i świetnie radzić sobie ze wszystkim. Z perspektywy czasu wiem, że był to najbardziej stresujący czas w moim życiu. Sama narzuciłam na siebie nieznośną presję oczekiwań. Życie potoczyło się jednak tak, że moja perfekcyjna wizja nie mogła się już utrzymać. Po studiach nie pracowałam w zawodzie, przytyłam, zakończyło się wiele z moich znajomości, dopadł mnie paskudny trądzik. I chyba właśnie dzięki temu udało mi się w końcu odpuścić. Dopiero wtedy udało mi się zbliżyć do tego, jak chcę, aby wyglądało moje życie. Nie do życia, które dobrze wygląda z zewnątrz.

Numer 7: poszukując harmonii w życiu warto zrobić miejsce dla innych

Kiedy w naszym życiu zachodzą spore zmiany zupełnie naturalne jest to, że potrzebujemy więcej czasu w samotności. Obecność innych ludzi czasem utrudnia nam rozeznanie się we własnych poplątanych myślach. Nakłada na nas wymagania, którym czasem trudno nam sprostać. To zupełnie naturalne i warto dać sobie do tego prawo ale też… wrócić do ludzi, kiedy już trochę poukładamy się ze swoimi sprawami. Mogą to nie być ci sami, którzy byli w nim obecni na początku Twoich poszukiwań, ale zrób miejsce dla tych, przy których czujesz się jak w domu.

 

Na zakończenie mam do Ciebie tylko jedno pytanie – czego Ty poszukujesz w życiu?