My, kobiety, jesteśmy mistrzyniami w posiadaniu za dużo na głowie. Jak nikt inny potrafimy piec muffinki na urodziny dziecka po jedenastu godzinach w pracy i sprzątaniu mieszkania chorej sąsiadki. I choć jesteśmy zmęczone to myślę, że jeszcze bardziej jesteśmy dumne. Radzimy sobie lepiej od innych, możemy więcej, lepiej, szybciej i z większym wdziękiem. Jesteśmy bohaterkami ery równouprawnienia. Wiecie dlaczego? Bo wszystko ze sobą pogodziłyśmy.

Niemal każda znana mi kobieta funkcjonuje w taki sposób przynajmniej od czasu do czasu. Co ciekawe, kiedy już mamy okazję pogodzić z naszym zabieganym życiem także spotkanie z przyjaciółką, nasze rozmowy ujawniają bardzo wyraźnie to, czego tak naprawdę chcemy. Kiedy już mamy wolną chwilę nie rozmawiamy o kolejnych wyzwaniach i osiągnięciach. Zawijamy się w kocyk, bierzemy do ręki ciasteczko i oglądamy przyjemny film w stylu „Dziennika Bridget Jones”. Chyba jednak nie lubimy być zajęte aż tak bardzo, jak nam się wydaje.

Większość z nas ma jednak problem z rozpoznaniem, że ma za dużo na głowie. Często nie znamy innego życia niż to wypełnione nieustanną pracą i trudno wyobrazić nam sobie, że miałoby być inaczej. Że mogłybyśmy mieć to ciasteczko, kocyk i film codziennie. Mimo to przychodzi pewien moment, kiedy każda z nas po prostu musi wcisnąć hamulec. Zastanawiasz się, czy to już czas i ile jeszcze możesz znieść? Sprawdź, jakie są oznaki tego, że masz za dużo na głowie – i że zdecydowanie powinnaś zwolnić chociaż na moment.

Irytują Cię wszyscy ludzie wokół Ciebie

Najchętniej rzuciłabyś wszystko i uciekła w Bieszczady (patrz zdjęcie powyżej – czyż nie pięknie?). Niestety nie możesz więc zamiast tego denerwujesz się na wszystkich dookoła. Nie ma znaczenia, czy jest to kobieta z wózkiem, która tarasuje cały chodnik, nachalny pijaczek pod sklepem czy wściekły i roszczeniowy klient w pracy. Równie dobrze może to być rozbawiony partner, domagające się uwagi dziecko czy spragniona zwierzeń przyjaciółka. Oczywiście taki stan może dotyczyć każdego z nas i nawet osoby, które kochamy mogą nas drażnić. Jednak jeśli w Twoim przypadku irytacja nie mija od jakiegoś czasu zdecydowanie oznacza to, że prawdopodobnie masz za dużo na głowie.

Nie śmieszą Cię żarty

Nawet te dobre. Oraz inne rzeczy, które normalnie po prostu uznałabyś za śmieszne. Poza nędznym „heh” nie jesteś w stanie wykrzesać z siebie nic więcej, po czym idziesz dalej do swoich niezwykle ważnych spraw. Jesteś tak zajęta tym, co masz do załatwienia, że brakuje Ci czasu i ochoty na to, by poświęcać uwagę zabawie.

Traktujesz siebie bardzo poważnie

Twoja praca jest niezwykle istotna dla rozwoju firmy. Rady, których udzielasz to jedyne wskazówki, jakie mogą pomóc tej czy innej osobie. Tylko Ty będziesz w stanie zorganizować lub zaplanować wakacje, nie wspominając już o posprzątaniu mieszkania. Nie możesz sobie pozwolić na plamę na bluzce, a przejęzyczenie w sklepie przyprawia Cię o purpurowy rumieniec. Masz poczucie, że samo bycie Tobą ze wszystkimi Twoimi obowiązkami to ogromna odpowiedzialność. Tymczasem kiedy w końcu sięgniesz po ciasteczko i kocyk najprawdopodobniej okaże się, że Ziemia nadal się kręci a firma stoi. No, możliwe, że mieszkanie się samo nie posprząta.

Po południu nie masz na nic siły

Nie chce Ci się dbać o siebie, gotować, uczyć… Przez cały dzień miałaś za dużo na głowie i na jego drugą część już zwyczajnie nie starcza Ci powera. Szczerze mówiąc rano wcale nie jest lepiej, ale bateria działa mniej więcej do momentu opuszczenia przez Ciebie biura.

Małe zmiany wywołują u Ciebie silne emocje

Mogą to być skarpetki zostawione na pralce przez męża albo zarysowany obcas w bucie. Coś, na co normalnie nie zwróciłabyś wielkiej uwagi. Może to być objazd w drodze do pracy albo brak ulubionej drożdżówki w sklepie. Twoja reakcja jest jednak zawsze bardzo silna – gniew, złość, zdenerwowanie, silne przygnębienie. Uwaga, nieproporcjonalne reakcje mogą oznaczać, że masz za dużo na głowie i Twoje poczucie bezpieczeństwa chwieje się w posadach.

Nie sprawiasz sobie przyjemności

Ignorujesz to, że potrzebna Ci nowa torebka a paznokcie błagają a manicure ponieważ masz do zrealizowania mnóstwo zadań i zwyczajnie nie zdążysz. Ustalasz przecież priorytety! Nie pamiętasz, kiedy ostatni raz zrobiłaś coś dla siebie. Ciągle sobie obiecujesz, że jak już minie ten miesiąc/skończysz studia/znajdziesz pracę to wreszcie zrobisz to czy tamto. A potem nadchodzi ten czas a Ty nadal pracujesz.

Nie potrafisz działać efektywnie

Twoja aktualna lista zadań zajmuje dwie strony A4 więc… przepiszesz ją na jedną stronę A3 by mieć wszystko w jednym miejscu. Zaczniesz realizować punkty po kolei zamiast wyznaczać te najpilniejsze. Zaczniesz jedno zadanie, w połowie porzucisz je na rzecz innego, po chwili wrócisz i zaczniesz od nowa. Wstaniesz i zrobisz sobie kawę by poprawiła Twoją efektywność. Po kilku godzinach będziesz w panice przerzucać notatki na egzamin. Działasz, ale nieefektywnie. Jesteś zbyt przerażona i masz za dużo na głowie, by po prostu realizować swój plan krok po kroku.

Popełniasz dużo błędów

Zapominasz o ważnym telefonie. Kupujesz coś od tego sprzedawcy na Allegro, o którym dokładnie przed chwilą czytałaś negatywne opinie. Mylisz się w ten sam sposób wiele razy z rzędu. Twoje myśli są co chwila gdzie indziej – nic dziwnego, że trudno skupić Ci się na chwili obecnej i wykonywanym właśnie zadaniu. A kiedy pojawiają się błędy stresujesz się jeszcze bardziej.

 

Większość z tych rzeczy zaobserwowałam ostatnio u siebie – wspominałam już, że czerwiec będzie u mnie naprawdę intensywnym miesiącem? Na całe szczęście wiem już, że mam za dużo na głowie i mogę spróbować coś z tym zrobić. Opiszę to, jak mi poszło za jakiś czas!

Zauważyłyście u siebie podobne symptomy? Jakie są Wasze sposoby radzenia sobie z tą sytuacją? Koniecznie dajcie znać w komentarzach!