Podobno więcej niż to, co czytamy mówią o nas lektury, do których wracamy po raz kolejny. O mnie w takim razie sporo miałaby do powiedzenia Ania z Zielonego Wzgórza. 🙂 Chyba nie ma w Polsce dziewczyny, która nie czytałaby tej książki albo nie oglądałaby filmu z Megan Follows w roli głównej. Na przestrzeni lat moje odczucia wobec Ani zmieniały się parokrotnie – od bezkrytycznego zachwytu poprzez zazdrość i bunt aż do odbierania jej z pokorą, w dojrzały sposób.

Do cyklu o Ani Shirley wracam regularnie. Czasami czytam go od początku, czasami wybieram pojedyncze tomy. W zależności od etapu życia, na jakim jestem, sięgam po odpowiadające im książki. Zdarza mi się jednak zapominać o tym, czego nauczyłam się, dorastając razem z nimi. Każda kolejna lektura przypomina mi, że czasami nie potrzebujemy nowych i skomplikowanych odpowiedzi na dręczące nas pytania. Bywa, że wystarczy nam małe przypomnienie o rozwiązaniach i umiejętnościach, które już nosimy w sobie, aby poradzić sobie z codziennymi wyzwaniami.

„Ania z Zielonego Wzgórza” zawiera mnóstwo uniwersalnych drogowskazów, poruszając problemy, z którymi borykają się kobiety na każdym etapie życia. Zachęcam Cię, abyś sięgnęła po nią na nowo. Być może odnajdziesz inspiracje, których szukasz? Najważniejsze mądrości, których nauczyła mnie „Ania z Zielonego Wzgórza” udało mi się zebrać w dziesięć punktów. Chciałabym podzielić się nimi z Tobą w poniższym poście – i mam nadzieję, że dasz mi znać, czego Ty nauczyłaś się z książek Lucy Maud Montgomery. 🙂

 

Przeczytaj też:

–> 5 książek, które naprawdę pomogły mi zmienić swoje życie

–> 7 książek, które są jak kawa z przyjaciółką

 

Możesz być i ładna, i mądra

Jako nastolatka miałam moment, w którym obraziłam się na Anię. Byłam dobrze uczącą się, ale niezbyt ładną dziewczyną. Buntowałam się przeciwko tej Ani, której wszystko wydawało się przychodzić z łatwością i która – w moim odczuciu – była dla dziewczyn, do których ja nie należałam. Zupełnie przegapiłam to, że Ania poza wyrastania na całkiem ładną pannę miała też głowę na karku, talent pisarski i dyplom uczelni wyższej na koncie. Dotarło to do mnie dopiero po kilku powrotach do tej serii. Ania z Zielonego Wzgórza to doskonała inspiracja dla dziewczyn zmagających się z wyborem pomiędzy byciem ładną a byciem mądrą. Wspaniale pokazuje, że jedno nie wyklucza drugiego i że żadne szufladki nie mogą nas dotyczyć, jeśli same się w nich nie umieścimy.

Ania z Zielonego Wzgórza przywróciła mi mnóstwo radości z życia i pomogła połączyć te dwa bieguny w jedną całość. W kogoś, kto zamiast „prymuski” albo „ślicznotki” jest po prostu mną.

Naucz się podkreślać swoje mocne strony

Ta lekcja jest tym cenniejsza, że w książkach wyraźnie widzimy drogę, jaką przechodzi Ania od zakompleksionej dziewczynki marzącej o byciu kimś innym do kobiety świadomej swoich zalet. W miarę jak Ania dojrzewa w jej stosunku do samej siebie pojawia się przyjemna, spokojna akceptacja. Uwielbiam obserwować, jak szyje sukienki podkreślające kolor jej włosów, jak wybiera studia, w których czuje się dobrze i jak uczy się doceniać swoją wyobraźnię i swój charakter. To coś, czego wszystkie mogłybyśmy się od niej uczyć – i obszar, w którym zdecydowanie jest dla mnie wzorem do naśladowania.

 

Korzystaj z życia takiego, jakim ono jest teraz

„Moje życie to cmentarz pogrzebanych nadziei” mówi mała Ania do Maryli podczas pierwszych dni na Zielonym Wzgórzu. Pomimo to dziewczynka potrafi znaleźć pozytywy nawet w sytuacji pomyłkowego trafienia do rodziny, która nie chce jej adoptować. W jej późniejszym życiu również nie będzie brakowało trudnych chwil. Pojawią się również momenty długiego oczekiwania na spełnienie marzeń, jak lata poświęcone pracy nauczycielki podczas gdy Gilbery wciąż kończył studia. Podziwiam dorosłą Anię za to, że chociaż używa wyobraźni i marzy na jawie, jednocześnie zawsze skupia się na tym, aby korzystać z tego, co aktualnie oferuje jej życie. Szkoda czasu na to, by „po prostu” czekać, prawda?

 

Warto się postarać, aby nasza codzienność była jak najpiękniejsza

Kiedy „Ania z Zielonego Wzgórza” pierwszy raz trafiła w moje ręce oczarował mnie sposób, w jaki dziewczynka podchodzi do rzeczywistości. Chciałam ukraść nieco tamtej magii, naśladując Anię w nadawaniu imion drzewom lub w zabieraniu pamiętnika nad rzekę. Dzisiaj na myśl o tym mogę się tylko uśmiechać. 🙂 W miarę upływu czasu zrozumiałam, jak wprowadzić do codzienności nieco magicznej atmosfery Zielonego Wzgórza. W doświadczaniu rzeczywistości przez Anię widać wyraźnie nie tylko jej wyczulenie na piękno ale i szukanie okazji do tego, aby je pomnażać. Pewnie, że może to być nadawanie nazw miejscom, przygotowywanie smakołyków na podwieczorek czy dekorowanie pokoju kwiatami. Mogą to być też zupełnie inne rzeczy, które będą pasować do mojego aktualnego życia. Nasze nastawienie, wrażliwość i poszukiwanie piękna są tym, co przywołuje do życia magię.

Znajdź ludzi, przedmioty i miejsca stworzone dla Ciebie

Kto z nas nie spotkał na swojej drodze Józi Pye, irytujących bliźniaków a nawet pani Linde w dniu, kiedy akurat mówi, co jej ślina na język przyniesie? Jak często żyjemy w otoczeniu właśnie takich osób, pozwalając sobie na narzekanie na ludzi wokół nas i czując się nieszczęśliwe? Dzięki Ani zrozumiałam, że świat naprawdę jest pełen pokrewnych dusz, twarzowych ubrań i wymarzonych domków. Warto nie ustawać w ich poszukiwaniu bo bez wątpienia istnieją. Czy Ania byłaby Anią, gdyby poddała się i nie prosiła Maryli o to, aby mogła pozostać na Zielonym Wzgórza? Gdyby uwierzyła, że nie jest właściwym towarzystwem dla Diany? No właśnie.

Od ciężkiej pracy nie ma ucieczki ale dzięki niej można osiągnąć wszystko

Mam wrażenie, że praca w ogóle odgrywa w tych powieściach ogromną rolę. Pracuje Maryla, Mateusz, uczniowie w szkole i panna Stacy – bo praca to głęboki sens egzystencji każdego człowieka. Nie zawsze chodzi w niej tylko o pieniądze. Maryla uczy pzecież Anię szycia, gotowania ale i pracy nad własnym charakterem. Praca umożliwia Ani wspieranie bliskich osób i zadbanie o siebie, dostarcza jej zadowolenia i wzbudza szacunek w innych. Jest tłem, które pozwala jej mocniej doświadczać radości w życiu. To jedyna droga do tego, aby rzeczywiście spełniać marzenia. Bardzo cenię te książki właśnie za przekonanie, że nie ma tak trudnej sytuacji, z której nie da się wyjść dzięki sile własnych rąk oraz za to, że uczy, że nasze wysiłki muszą prędzej czy później przynieść rezultaty.

 

Najpiękniejsze rzeczy w życiu to te spokojne i zwyczajne

Jestem pewna, że to zdanie znajduje się w „Ani z Avonlea”. Ania inspiruje mnie do tego, aby budować swoją codzienność w taki sposób, aby nawet przepełnione najzwyklejszymi czynnościami dni można było zaliczyć do szczęśliwych. Pokazuje, że oszałamiające rozrywki oraz niecodzienne wydarzenia wcale nie są tym, czego potrzebujemy najbardziej. Wreszcie, podkreśla wagę zadowolenia, jakie może dawać nam wykonywanie swoich obowiązków, codzienna zwykła praca i poczucie, że przeżyłyśmy dany dzień w dobry sposób. To coś, co bardzo mocno towarzyszy mi każdego dnia. „Ania z Zielonego Wzgórza” ogromnie wpłynęła na sposób, w jaki odpoczywam i radzę sobie z codziennymi zadaniami. Spokojnie i odpowiedzialnie, tak jak Ania. No, przynajmniej przez większość czasu. 🙂

Piękno zwyczajnych rzeczy ma w tej książce jeszcze jeden wymiar – w upodobaniu prostoty. Spokojnych wakacji na Zielonym Wzgórzu zamiast podróży, polnych kwiatów zamiast orchidei, biżuterii od przyjaciela zamiast drogich klejnotów i zjedzenia o połowę mniej czekoladek po to, aby resztą podzielić się z bratnią duszą.

Idealny mężczyzna to ten, który jest Twoim najlepszym przyjacielem

Czy tutaj potrzebny jest w ogóle jakiś komentarz? Nie, wydaje mi się, że nie. 🙂 Jeżeli facet widział Cię z włosami obciętymi pod nieudanym farbowaniu, uwieszoną przęsła mostu bo zatopiłaś łódkę sąsiada oraz kiedy spotykałaś się z przystojnym, ale niewłaściwym facetem, a mimo to nadal chce Cię poślubić… To może to oznaczać, że naprawdę jest miłością Twojego życia.

 

Nie ma nic złego w tym, żeby wybrać rodzinę ponad karierę

Wiele razy słyszałam głosy ze strony innych kobiet, które mówią, że przestały lubić Anię w momencie gdy ta poświęciła się rodzinie zamiast karierze pisarki. Poniekąd to rozumiem… Jednocześnie dla mnie jest to najpiękniejsza przemiana, jak przydarza się bohaterce w ciągu całego jej życia. Nie widzę w tym poddawania się konwenansom – raczej dojrzałość i zmianę priorytetów. Przyzwyczaiłyśmy się myśleć, że niedochowanie wierności młodzieńczym marzeniom jest złe i oznacza porażkę. Tymczasem rzadko to, jak wyobrażałyśmy sobie siebie w wieku lat siedemnastu jest tym, co uszczęśliwi trzydziestokilkuletnią kobietę.

To jest w porządku. W porządku jest też to, że „nudne” życie, przed którym chciałyśmy uciec nagle okazuje się spełnieniem naszych marzeń. Ania uczy nas, że niezrealizowane ambicje nie muszą nam ciążyć, ale mogą wspierać nas w radzeniu sobie z codziennością i dostarczać nam przyjemności. To moim zdaniem jeden z wielu powodów, dla których „Ania z Zielonego Wzgórza” niesie ze sobą ogromną wartość także dla dorosłych kobiet.

 

Cokolwiek by się nie stało, jutro jest zawsze czystą kartą

Wiecie, za co cenię Netflixowy serial oparty na przygodach Ani – „Ania, nie Anna”? Za to, że pokazuje dziewczynkę z tej bardzo mrocznej strony – jako dziecko, które doświadczyło w życiu strasznych rzeczy i bez wątpienia boryka się z traumą. Tym, którzy zarzucają tej powieści zbytnią cukierkowość łatwo przeoczyć nieoczywiste wzmianki, w których Lucy Maud Montgomery przekazuje prawdę o trudnych doświadczeniach Ani i wpływie, jaki to wywarło na jej osobowość. A jednocześnie nie zamyka jej w trudnej przeszłości, nie czyni jej ofiarą, nie każe jej obawiać się życia. Jak często my sami czynimy to sobie w odpowiedzi na trudne wydarzenia w naszym życiu?

 

Ania z Zielonego Wzgórza pokazuje nam, że zawsze możemy podnieść się i zacząć od nowa – niezależnie od tego, czy same popełniłyśmy błąd czy też spotkało nas coś złego. I to najważniejsza lekcja, jaką wyniosłam z lektury tej książki i którą odkrywam w niej wciąż na nowo.

Jestem ciekawa, co Ty myślisz o Ani z Zielonego Wzgórza, czy również Cię czegoś nauczyła oraz do jakich książek Ty wracasz najczęściej. 🙂 Udostępnij ten post albo polub go na Facebooku, jeśli uważasz, że jest wartościowy i że inni również mogą wiele wynieść z mądrości, jakie przekazuje nam rudowłosa dziewczyna z Kanady. 🙂