O FOMO sporo się mówi ostatnio. Najprościej można to zjawisko opisać jednym zdaniem – boję się, że coś mnie w życiu omija. Uwierz mi, jedno jest pewne – jest to coś, czego również doświadczasz lub doświadczysz za jakiś czas.

Najczęściej słyszymy o FOMO w kontekście nowych technologii. Jesteśmy coraz bardziej przywiązani do swoich smartfonów, a profile na portalach społecznościowych sprawdzamy nawet kilkadziesiąt razy dziennie. Do Internetu już nie wchodzimy po nowy przepis albo wysłać maila. Jawi nam się jako równorzędna rzeczywistość, a my próbujemy egzystować w niej na równi z realnym światem. Co jeśli w czasie, kiedy akurat przebywam w świecie analogowym – w pracy, na uczelni, na kawie z przyjaciółką – na naszym profilu pojawią się miliony komentarzy? Dostaniemy od kogoś wiadomość? Przeskakujemy zatem pomiędzy rzeczywistością normalną a wirtualną, aby w żadnej z nich być na bieżąco i niczego nie przegapić.

W FOMO nie chodzi jednak tylko o media społecznościowe i rozdźwięk pomiędzy wirtualnym a rzeczywistym światem.

Chodzi też o to, że możesz wszystko.

Przynajmniej tak nam ciągle powtarzają. Jesteśmy bombardowani tego typu hasłami – nie tylko w Internecie, ale też w przestrzeni miejskiej czy prywatnych rozmowach. Twoje możliwości są nieskończone, a jedyne co Cię ogranicza to niedostateczna motywacja i brak wiary w siebie. Mamy przecież dostęp do informacji, standard życia wciąż się poprawia, podobnie sytuacja na rynku pracy i wydaje się, że większość rzeczy, o jakich marzymy, jest na wyciągnięcie ręki. Jednak ta sytuacja, zamiast ułatwiać nam życie, paradoksalnie ma wręcz odwrotny skutek.

Skoro wszystko jest możliwe to jak mam dokonać wyboru? Boję się, że coś mnie w życiu omija!

Znacie to uczucie, kiedy wchodzicie do galerii handlowej na zakupy i wychodzicie po dwóch godzinach z paczką skarpetek w dłoni? Mamy tak duży wybór, że koniec końców nie jesteśmy w stanie się na nic zdecydować. Zbyt wiele rzeczy kusi nas i nęci – a skarpetki to zawsze bezpieczna opcja. Podobnie jest w życiu.

Im więcej możliwości mamy do wyboru tym trudniej jest nam się zdecydować na którąś z nich. Chodzi przecież o nasze życie – najważniejsze, co mamy. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy wybrany przez nas scenariusz przyniesie nam satysfakcję i okaże się opłacalny. Wybór studiów czy życiowego partnera zawsze wiąże się z niepewnością i ryzykiem. Nic dziwnego, że tak trudno nam postrzegać te decyzje jako ostateczne. Przecież żyjemy w przekonaniu, że dostępnych jest wiele alternatywnych opcji. Zawsze zastanawiamy się, czy życie nie kryje dla nas czegoś jeszcze lepszego.

Fear of Missing Out to tak naprawdę myślenie o tym, co by było gdyby.

Nawet po podjęciu decyzji nie przestajemy się zastanawiać nad tym, jak byłoby, gdybyśmy zdecydowali się na inną opcję. Boimy się, że nasze wybory mogą nas zaprowadzić do sytuacji, w której nie zostaną nam już żadne inne scenariusze. Ockniemy się na błędnej ścieżce bez możliwości odwrotu. Wielu z nas, aby sobie z tym poradzić, próbuje utrzymać miliony alternatywnych scenariuszy i wyborów na tym samym poziomie zaangażowania.

Boję się, że coś mnie w życiu omija więc… nie ominę niczego.

Z FOMO mamy do czynienia wtedy, kiedy po ciężkim tygodniu marzymy o tym, aby zostać w piątkowy wieczór w domu, ale jednocześnie wciąż zastanawiamy się, jak jest na tej imprezie, na którą nie zdecydowaliśmy się pójść. To też sytuacja, w której mamy w łazience tuzin świetnie dobranych kosmetyków, ale wciąż przeglądamy internet w poszukiwaniu cudeniek, które zadziałają jeszcze lepiej. To wysyłanie zdawkowych smsów do byłego chłopaka raz do roku, bo trudno tak po prostu skończyć znajomość po tylu latach. To robienie milionów kursów, podyplomówek, praktyk i staży „na wszelki wypadek”. To przeglądanie Facebooka w czasie, kiedy rozmawiasz z kimś bliskim, oglądasz film albo powinnaś spać.

Próbujemy zmieścić w naszym życiu wszystko, co teoretycznie może się w nim kiedyś przydać. Chcemy mieć nie tylko plan B, ale C, D, E i jeszcze kilka innych. Trudno jest nam podjąć jakiekolwiek ostateczne decyzje, ponieważ zawsze oznaczają też rezygnację z innych dostępnych opcji. W efekcie odkładamy na coraz później ważne życiowe decyzje – ślub, macierzyństwo, rozpoczęcie kariery zawodowej czy kupno domu.

Do czego to prowadzi?

Żeby odnieść sukces w danej dziedzinie życia musimy się na niej skupić i zainwestować w nią wysiłek. Zasoby, jakimi dysponujemy mogą być znacznie zmniejszone, jeśli jednocześnie próbujemy utrzymać wiele alternatyw i nie wypaść z obiegu w żadnym z obszarów. Inwestujemy w powodzenie naszych przedsięwzięć mniej – w efekcie mamy wiele niewielkich możliwości i w żadnej z nich nie czynimy znaczących postępów.

Zbyt duże natężenie FOMO może się wiązać m.in.

  • z braniem na siebie zbyt dużej ilości obowiązków
  • odczuwaniem ciągłego napięcia
  • odraczaniem ważnych życiowych decyzji
  • trudnościami z emocjonalnym zaangażowaniem się np. w związku lub w pracy
  • nieumiejętnością cieszenia się życiem oraz czerpaniem z chwili obecnej
  • zaniedbywaniem ważnych obszarów naszego życia (ze względu na ciągłe rozproszenie naszej uwagi)
  • obniżeniem efektywności działania
  • przewlekłym stresem

Według mnie najpoważniejszą konsekwencją FOMO jest jednak to, że… życie naprawdę nas omija. Nigdy nie jesteśmy w chwili obecnej, zawsze analizujemy inne możliwe scenariusze niż aktualny. Nasze myśli są wciąż gdzieś indziej, a natłok zadań nie pozwala nam cieszyć się codziennością ani zatrzymać choćby na chwilę.

Jak można bać się nieco mniej?

Nie ma złotej recepty na FOMO – jest to bowiem zupełnie naturalne dla nas odczucie. Boję się, że coś mnie w życiu omija tak samo, ja Ty, nasze prababcie i przodkowie z dalekiej starożytności. Niekontrolowane FOMO może jednak bardzo zakłócić jakość naszego życia.

Myślę, że wirtualny świat i jego wszechobecność są niezłym katalizatorem FOMO. To częste korzystanie z nowych technologii oraz ekspozycja na przekazywane w Internecie przekazy czyni nas wybitnie podatnymi na stawanie do tego wyścigu o jak najlepsze życie. To, co mi pomaga to świadome jak najczęstsze rezygnowanie z korzystania z Internetu. Także dlatego, że to na jego przykładzie najłatwiej uświadomić sobie trzy istotne prawdy dotyczące FOMO:

  • jeśli nie zobaczę, nie przeczytam, nie zrobię i nie doświadczę wszystkiego nic złego się nie stanie
  • nie da się połączyć absolutnie wszystkiego na raz
  • życie polega na podejmowaniu decyzji oraz dokonywaniu wyborów

Aby pokonać FOMO, należy zaakceptować pewną prawdę – a mianowicie to, że na pewno coś nas w życiu omija, a jednak nie można się tego bać. Tylko poprzez dokonywanie wyborów jesteśmy w stanie zbudować nasze życia i nawet jeśli nie są to najlepsze decyzje to są sto razy lepsze niż brak jakiegokolwiek działania. Różnorodność ma właśnie to do siebie, że każdy z nas może z niej wziąć coś dla siebie. Nikt nie jest jednak w stanie posiąść wszystkiego, a rozważanie tego, co mogłoby się zdarzyć skutecznie odciąga naszą uwagę od jedynej pewnej rzeczy w naszym życiu – tego, co teraz.

Jak to jest u Was – często zauważacie u siebie FOMO? Boicie się, że coś Was omija, macie trudności z podejmowaniem decyzji? Chętnie poczytam o Waszych doświadczeniach w komentarzach – być może są podobne do moich? 🙂