Z wdzięcznością jest tak, jak ze wszystkim – jeśli nie umiesz jej odczuwać to milion aplikacji Ci nie pomoże. Na szczęście okazało się, że tę umiejętność można wytrenować i nie jest to bardzo trudne. Tak powstał Dziennik Wdzięczności.

Po co mam się uczyć wdzięczności?

Niezależnie od tego, jaka jest Twoja sytuacja życiowa, zawsze można dostrzec w niej jasne strony. Każdy z nas ma bliskich ludzi, dobre wspomnienia, talenty lub po prostu zje coś dobrego od czasu do czasu. Dzięki praktykowaniu wdzięczności te momenty nabierają doniosłości i stają się w naszym życiu bardziej wyraźne. Zaczynamy kierować swoją uwagę ku dobrym rzeczom i mocniej doceniamy to, co mamy. To zaś sprawia, że jesteśmy po prostu szczęśliwi. Niektórzy twierdzą nawet, że programujemy w ten sposób swoją podświadomość, która pomaga nam kreować naszą rzeczywistość w taki sposób, aby spotykało nas jeszcze więcej dobrych rzeczy. Jak widzicie, rozwijanie w sobie postawy opartej na wdzięczności ma same plusy! Nie będę zresztą przytaczać badań amerykańskich naukowców – przeczytajcie moją historię.

Słoik wdzięczności czyli dawniej robiliśmy to analogowo.

Na zdjęcia ślicznych słoiczków wypełnionych kolorowymi karteczkami natrafiłam na Pinterest na czwartym roku studiów. Jeśli nie wiecie, o czym mówię, zerknijcie na słoiczek, jaki prowadzi Śpioszek.

Spodobało mi się! Postanowiłam, że zobaczę czy ta idea rzeczywiście działa i przez rok będę dodawać do mojego słoika karteczkę ilekroć spotka mnie coś wyjątkowego. Mój słoik to było opakowanie po odżywce dla kulturystów, w którym mój kreatywny kolega podarował mi małe różyczki i Rafaello na urodziny.

Pewnie spodziewacie się, że karteczek z każdym dniem przybywało a moje życie magicznie się zmieniło. Otóż nie. Pilnowałam, aby do słoika wdzięczności trafiały tylko najpiękniejsze wspomnienia. Nie zmieniło to jednak mojego nastawienia na gorsze. Od dnia, kiedy wrzuciłam do słoika pierwszą karteczkę zaczęłam dostrzegać jak wiele radości kryje się w moim życiu. Stałam się spokojniejsza i bardziej radosna. Był to bardzo magiczny czas. Nic jednak nie przebije tego uczucia, które pojawiało się, gdy otwierałam słoik i wyciągałam małe, kolorowe karteczki z bladoniebieskimi napisami. To jak przeżywanie wszystkich dobrych chwil jeszcze raz. Niesamowicie poprawiało mi to humor i dodawało otuchy. Zrobiłam to też w Sylwestra, przed wyjściem na imprezę, aby podsumować mijający rok. Choć nie wszystkie znajomości w międzyczasie potoczyły się dobrze, karteczki ze słoika wdzięczności pomogły mi wrócić do piękna zaklętego we wspomnieniach bez rozpamiętywania tego, co wydarzyło się na końcu.

Bardzo się ucieszyłam, kiedy odkryłam, że istnieją aplikacje, które umożliwiają nam praktykowanie wdzięczności na tej samej zasadzie – poprzez zapisywanie dobrych wspomnień.

Przetestowałam tylko trzy z nich, bo chociaż aplikacji do prowadzenia dzienników mamy wiele to zależało mi na takich, które typowo nadadzą się do dziennika wdzięczności. Żaden z autorów aplikacji nie wie o tym, że wykonałam ten test a wszelkie załączone screenshoty są mojego autorstwa. Jesteście gotowi na to, co wyszperałam w Google Play?

Gratitude Journal

gratitude journal, aplikacja, dziennik wdzięczności, blog, mikrożycie

To aplikacja zaprojektowana typowo z myślą o ćwiczeniu wdzięczności. Z założenia mamy dodawać do niej wpisy codziennie, choć oczywiście możemy to robić wtedy, kiedy nam to odpowiada.

Jest bardzo prosta i całkiem przejrzysta. Ma dość cukierkowy wygląd, który nie każdemu przypadnie do gustu, chociaż mnie się podoba i nastraja mnie pozytywnie. Można w niego nieco ingerować poprzez… zmianę czcionki.

Dostępne mamy dwa widoki – szerszy miesięczny, gdzie możemy zauważyć, w które dni dodaliśmy wpis oraz dzienny, gdzie po prostu wpisujemy nasze przyjemne zdarzenia. Wspomnienia da się dowolnie edytować ale niestety nie wyszukiwać, co może być sporym utrudnieniem przy prowadzeniu dziennika od dłuższego czasu. Jeżeli zechcemy umieścić w dzienniku obszerny wpis, mamy na to dość miejsca.

Gratitude Journal da się zsynchronizować z OneCloud, pobierając lub dodając wpisy w połączeniu z tymi dwoma aplikacjami.

Easy positive thinking

easy positive thinking, dziennik wdzięczności, aplikacja, blog, mikrożycie, mikrozycie

Nazwa jest dość myląca, ale w istocie ta aplikacja umożliwia nam dodawanie losowych wpisów z pozytywnymi rzeczami, jakie spotkały nas w ciągu dnia. Ma zdecydowanie najbardziej minimalistyczny wygląd ze wszystkich testowanych przeze mnie narzędzi. Wygląd nieco psują umieszczone w górnym polu reklamy, istnieje jednak możliwość ich wyłączenia (za opłatą).

Jej obsługa jest prosta, wręcz intuicyjna. Wspomnienia mogą być zapisywane w formie krótkich haseł co zgadza się ze schematem słoika wdzięczności. Zapiski można również wyszukiwać oraz synchronizować z OneCloud, ale niestety nie wyszukiwać lub usuwać co dla mnie jest sporym minusem.

Ciekawą funkcjonalnością, której nie posiadają dwie pozostałe opcje, jest możliwość zaproszenia do zabawy naszych przyjaciół. Z pewnością spodoba się to osobom, które lubią motywować się w grupie.

Pensieve

pensieve, aplikacja, dziennik wdzięczności, blog, mikrożycie, mikrozycie

Gratka dla wszystkich fanów Harry’ego Pottera, Pensieve to bowiem używana przez bohaterów serii myślodsiewnia. Wygląd aplikacji nie nawiązuje jednak do serii książek – jest jednak bardzo estetyczny i dopracowany. To zdecydowanie aplikacja umożliwiająca nam dodawanie najbardziej rozbudowanych wspomnień. Możemy oznaczać ich lokalizację czy umieszczać nich zdjęcia, tworząc z pensieve nasz prywatny instagram. Podoba mi się również podział wspomnień na kategorie i dostosowane do nich szablony wpisów, chociaż sam wybór kategorii jest dość ograniczony.

Wspomnienia również można wyszukiwać oraz spinać z chmurą, ale też udostępniać na Facebooku czy poprzez WhatsApp. Niestety nie byłam w stanie wyszukiwać ani przeglądać dodanych przeze mnie wpisów. Pokazywał mi się ciągle jakiś błąd, napisałam jednak do pomocy technicznej więc dam znać, kiedy otrzymam odpowiedź. Pensieve zrobiła jednak na mnie tak dobre pierwsze wrażenie, że postanowiłam umieścić ją w tym zestawieniu – może u Was zadziała bez zarzutu.

Wszystkie przetestowane przeze mnie aplikacje do prowadzenia dziennika wdzięczności są darmowe i anglojęzyczne. Na naszym rodzimym rynku nie udało mi się znaleźć niczego w tym stylu.

Podsumowując, najbardziej przemawia do mnie jednak Gratitude Journal. Pensieve również zapowiada się obiecująco, a Easy positive thinking jakoś nie do końca przypadło mi do gustu. Najważniejszym dla mnie kryterium była tutaj szybkość dodawania wpisów i estetyka, która pozwoli mi kontynuować miłe wspomnienia związane ze słoikiem wdzięczności w wersji cyfrowej. Pierwsza testowana opcja jest temu najbliższa, dochodzę jednak do wniosku, że nawet najlepsza aplikacja nie zastąpi przyjemności odręcznego pisania i składania małych, kolorowych karteczek oraz radości, gdy szeleściły podczas wysypywania ich ze słoika.

Prowadziłyście kiedyś dziennik wdzięczności lub słoik wdzięczności? Znacie którąś z tych aplikacji? Co myślicie o samej tej idei? Będzie mi miło, jeśli dacie znać w komentarzach!

Zapisz

Zapisz