Jak odnaleźć upragnioną zieleń, ciszę i spokój pośród betonowych budynków? Chociaż nasze miasta wiosną rozkwitają zielenią wielu z nas marzy wówczas o tym, aby przebywać wśród czystej, dzikiej natury. Nie zawsze mamy jednak możliwość wybrać się za miasto kiedy najbardziej tego potrzebujemy. Czy można zatem mieć większy kontakt z naturą także wtedy, gdy mieszkamy w wielkim mieście?

Przy okazji recenzji Sekretów roślin i zwierząt w miejskiej dżungli (tutaj – klik) wspominałam już Wam, że od jakiegoś czasu przestałam wierzyć w sztywny podział na naturę i miasto. To myślenie tkwi w naszej świadomości bardzo mocno. Miasta nie są jednak budowane na betonowych pustkowiach – muszą wpisać się w pewien krajobraz naturalny, są pełne roślin i dzikich zwierząt. Przekonanie, że tylko pierwotna natura się liczy jest krzywdzące i pozbawia nas przyjemności obcowania z przyrodą tu i teraz, bez czekania na urlop i wyjazdy. Jeśli chcesz mieć większy kontakt z naturą w mieście wystarczy, że zrobisz kilka prostych rzeczy.

Większy kontakt z naturą? No jasne, że w parku!

Oczywiste, prawda? Wielu z nas postrzega je jako marną namiastkę lasu. Tymczasem miejskie parki to niejednokrotnie wspaniałe małe ekosystemy zamieszkane przez wiele różnorodnych gatunków!

Łukasz Długowski w swojej fenomenalnej książce Mikrowyprawy w wielkim mieście (możesz przeczytać moją recenzję – klik) proponuje, aby wyznaczyć sobie zieloną trasę do pracy / szkoły / na codzienne zakupy. Sprawdź, czy jesteś w stanie dostać się do celu przez park, lasek – może nawet kilka z nich? Jeśli trasa jest zbyt długa postaraj się wybrać taki tramwaj czy autobus, który przejeżdża blisko zieleni (w Poznaniu najpiękniejsze trasy mają tramwaje nr 9 i 11, 3, 4 i 10 jeśli jedziesz na Cytadelę oraz wszystkie te, które jadą obok Malty). Nawet w tak prosty sposób możesz mieć większy kontakt z naturą – wystarczy, że oderwiesz wzrok od telefonu i popatrzysz przez okno.

Czasami nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele z codziennych czynności mogłybyśmy przenieść na zewnątrz i cieszyć się w tym czasie z otaczającej nas przyrody. Na studiach bardzo lubiłam uczyć się do sesji w pobliskim Parku Sołackim. W ten sam sposób można umówić się w parku z przyjaciółką albo wyskoczyć tam na szybki lunch w trakcie pracy. Zamiast ćwiczenia na siłowni można pobiegać wśród drzew i śpiewu ptaków. Jestem pewna, że sama znalazłabyś jeszcze wiele innych przykładów.

W miejskich parkach często odbywają się ciekawe wydarzenia – targi śniadaniowe, koncerty, zajęcia plenerowe. W ubiegłym roku w poznańskim Parku Wilsona miały miejsce nawet Dożynki! Większy kontakt z naturą może nam zaoferować również zabawa na świeżym powietrzy – a przecież nie zawsze mamy ochotę na spokój i samotność.

A jeśli nie do parku to dokąd?

Zieleń w mieście nie zawsze jest ujarzmiona i zaplanowana. Istniejącym na jego terenie jeziorom lub lasom często udaje się wpasować w miejski krajobraz. Dzięki nim w łatwy sposób możemy poczuć większy kontakt z naturą, w ciągu kilku chwil przeskakując z centrum miasta to ciszy leśnej głuszy. Mam to szczęście, że od dwóch lat jedno z takich miejsc znajduje się niedaleko mojego mieszkania. Ilekroć wybieram się na spacer, zawsze prędzej czy później ląduje właśnie tam.

Dość blisko wielu polskich miast możemy również odnaleźć enklawy wyjątkowej, dzikiej przyrody. Może to być puszcza (np. Zielonka w Poznaniu czy Kampinoska w Warszawie), morze, góry, parki narodowe… Takie miejsca bez problemu odwiedzimyy w weekend – a czy tak naprawdę potrzebujemy więcej czasu, aby odpocząć, zregenerować się i wzmocnić swoją więź z naturą?

Zaproś przyrodę do swojego domu

Obecnie prawdziwy boom przeżywa hodowanie ziół w doniczkach. Nie wymagają dużo miejsca ani wysiłku z naszej strony, są przydatne w kuchni a ponadto pozwalają doświadczyć ogromnej satysfakcji, kiedy uda nam się wyhodować je samodzielnie. Niewielkim kosztem możemy doświadczyć tego, co w uprawie roślin najlepsze – radości z efektów jakie daje systematyczna praca, możliwości troszczenia się o inną żywą istotę, zapachu mokrej ziemi po podlewaniu i świeżych, aromatycznych liści…

Oprócz ziół w niewielkich doniczkach możesz uprawiać także warzywa – nawet takie jak szpinak czy pomidory. Czasami wystarczy jednak nawet przyniesiony z Biedronki storczyk aby poczuć większy kontakt z naturą. Każde mieszkanie, w którym znajdują się rośliny, od razu wydaje się być bardziej domem. W jakiś cudowny sposób pomagają nam w zapuszczaniu naszych własnych korzeni. Chwila na podlewanie w ciągu dnia to moment wytchnienia także dla nas. W codziennej gonitwie uświadamia nam, że najważniejsze to zatrzymać się i znaleźć czas dla tych, których kochamy.

Zaproś naturę do swojej kuchni

Gotowanie to dla mnie czynność o niemal magicznym wymiarze. Podobnie jak przebywanie z roślinami, tak gotowanie również ukorzenia nas w rzeczywistości i przypomina o prostych czynnościach, które naprawdę mają w życiu znaczenie.

Kiedy wychowywałam się na wsi najbardziej urzekało mnie to, jak blisko natury znajduje się przygotowywanie posiłków. Wszystko, co było potrzebne do zrobienia obiadu znajdowało się w ogródku. Dziadek przynosił z nad rzeki kwaśne czerwone porzeczki, spacer po łące kończył się zupą szczawiową, a najlepsze jabłka, jakie jadłam w życiu to zerwane z drzewa wiejskie papierówki. Ludzie obdarowywali się wzajemnie jedzeniem – dynią czy ogórkami bo komuś akurat obrodziły. Latem jadło się pierogi z jagodami, jesienią grzyby a wiosną twarożek ze szczypiorkiem.

To gotowanie w zgodzie z naturą staram się też przenieść do swojej małej kuchni w centrum wielkiego miasta. Dzięki temu czuję się niemal jak w małym domku na wsi, w którym zawsze było coś pysznego – i zdrowego – do jedzenia. W miarę możliwości staram się przygotowywać jedzenie z sezonowych produktów, które właśnie wtedy zawierają najwięcej składników odżywczych. Lubię kupować warzywa i owoce w małych sklepikach i na lokalnych ryneczkach, a potem cieszyć się świadomością, że jem coś, co jeszcze kilka godzin temu rosło po środku wielkiego, słonecznego pola. Nasze rodziny obdarowują nas wiejskim jedzeniem – pachnącymi słońcem jabłkami, świeżymi jajkami czy domowym pasztetem. Przestrzeganie tych prostych zasad rządzącym rytmem kuchni mojej mamy czy babci naprawdę pozwala mi poczuć większy kontakt z naturą.

Słuchaj samej siebie

Czym jest dla Ciebie natura? Czy to las, jezioro, rośliny, zwierzęta, dzika przyroda? Poza nielicznymi momentami przebudzenia my same rzadko postrzegamy siebie jako część przyrody. Wydaje nam się, że jesteśmy wobec niej czymś zewnętrznym. Traktujemy siebie jak przybyszów z zupełnie innych stron, a najmocniej pracujemy nad tym, aby ignorować pewne naturalne prawidłowości, które rządzą światem przyrody – a wraz z nim także naszym życiem.

Myślę, że wiecie, co mam na myśli. Potrzebujemy odpoczynku ale zmuszamy się do pracy. Panicznie boimy się momentów ciszy, gorszych dni, trudniejszych emocji oraz upływu czasu. W naturze te wszystkie zjawiska pojawiają się naturalnie. Każde z nich ma swój odpowiedni czas. Rośliny i zwierzęta realizują cykl, w którym po okresie wytężonej pracy nadchodzi odpoczynek, po tłustych miesiącach przychodzi pora na post, po złym następuje dobre. To niezmienne rządzi również naszą egzystencją, a odkrycie tej prawidłowości naprawdę zmieniło moje podejście do życia.

Oczywiście nie zawsze mamy możliwość , aby żyć w 100% z tym, jak się aktualnie czujemy, czego teraz chcemy i na co mamy siły. Zawsze możemy jednak zrobić coś małego, co pozwoli nam być bardziej w zgodzie z samą sobą. Zauważyłam, że okresy wzmożonej tęsknoty za dziką naturą zbiegają się u mnie w czasie z tymi, kiedy słabnie mój kontakt z samą sobą. To momenty, kiedy jestem zmuszona trwać bezczynnie chociaż chciałabym działać. To dni, kiedy pracuję za dużo i za ciężko, bez szans na prawdziwy odpoczynek. To chwile, kiedy wymagam od siebie więcej niż od innych i poświęcam im czas kosztem siebie. Brzmi znajomo?

Większy kontakt z naturą to też dbałość i uważność w stosunku do samej siebie. Zobacz, że natura to także to, co nosisz sama w sobie. Zadbaj o to, aby tego słuchać i za tym podążać.

Zaangażuj swoje zmysły

Pamiętacie, jak przed chwilą pisałam o zielonych trasach tramwajowych i odrywaniu wzroku od smartfona? Nawet w centrum puszczy możesz czuć się odcięta od natury jeśli nie poświęcisz jej swojej uwagi. Czasami to nie fizyczny brak zieleni jest powodem, dla którego czujemy niedosyt kontaktu z przyrodą. Bywa, że jest to nasza emocjonalna i umysłowa nieobecność. Pochłonięte milionem pilnych spraw i obowiązków po prostu nie dostrzegamy tego, co nas bezpośrednio otacza. Nie zatrzymujemy się po to, aby doświadczać natury ale pędzimy przed siebie.

Sposobem na to, żeby wyrwać się z tej matni jest odpuszczenie na chwilę tego, co produkuje nasza głowa i skupienie się na wrażeniach z ciała. Możesz położyć się na trawie, chodzić boso po trawniku, zanurzyć stopy w wodzie, przesunąć dłonią po mijanym codziennie w drodze do pracy żywopłocie. Moją ulubioną zabawą nadal jest szuranie nogami w stertach jesiennych liści i słuchanie ich szelestu. Śpiew ptaków o poranku czy zapach kwitnącego bzu o tej porze roku nie opuszcza nawet centrów miast. Czy można wejść w większy kontakt z naturą inaczej niż dostrzegając ją i smakując ją wszystkimi zmysłami?

Szukaj wiedzy i ludzi

Jeśli czujesz, że chcesz nie tylko mieć większy kontakt z naturą, ale i dowiedzieć się o niej czegoś nowego, w mieście znajdziesz wiele ciekawych warsztatów, wydarzeń i grup zrzeszających miłośników przyrody. Niektóre uniwersytety organizują spotkania i wykłady, na które może przyjść każdy. W wielu polskich miastach cyklicznie odbywają spacery powiązane z liczeniem ptaków. Możesz też natrafić na warsztaty dotyczące dzikich roślin jadalnych albo zaangażować się w osiedlową inicjatywę i sadzić nowe drzewa. Cieszy mnie to, że takich możliwości jest coraz więcej – bo to znaczy, że jest na nie zapotrzebowanie. Ludzie w miastach chcą mieć większy kontakt z naturą i dają temu wyraz przez tego typu aktywności.

Ostatnio coraz bardziej popularne stają się książki opowiadające o naturze w przystępny, empatyczny sposób. Po ich lekturze możesz spojrzeć zupełnie inaczej na swoje otoczenie. Możesz zacząć na przykład od tych:

To już wszystko! Jestem ciekawa, co Wy robicie, kiedy chcecie poczuć się bliżej natury. Robicie to, co ja czy macie własne sposoby? Chętnie je poznam!