Przygotowywałam ten wpis przez cały tydzień i miałam opublikować go w czwartek, w Dzień Kobiet. W końcu miał być o tym, jak odpocząć w weekend! Wtedy okazało się, że ten tydzień to morderca i nie tylko czwartek, ale nawet piątek kompletnie nie wypali. Wczoraj byłam tak zmęczona, że zamiast pisać, przewijałam kolejne artykuły na ciekawostkihistoryczne.pl, zagrzebana w pościeli i we własnym kiepskim humorze.

Chciałam napisać Wam o poprzednim weekendzie, tym 2 tygodnie temu, który mi się tak udał i z którego byłam taka dumna. Nie był za krótki i czułam się po nim gotowa na kolejny tydzień. Miałam ugotowane i posprzątane, poćwiczone i popisane. Udało mi się prawdziwie odpocząć w weekend. Ale co z tego, skoro wczoraj przekreśliłam całą tę listę i po ciekawostkach historycznych zabrałam się za oglądanie Ojca Chrzestnego? Dzisiaj obudziłam się o 11.00, zanim zrobiliśmy śniadanie i zakupy była 15.00 a teraz… Piszę do Was ignorując fakt, że w mieszkaniu aktualnie nie jest hipoalergicznie.

 

Ale wiecie co? Wcale nie czuję się mniej wypoczęta niż te dwa tygodnie temu…

Pewnie, że fajnie w sobotę odhaczać na liście kolejne obszary życia, w których nadrobiłaś zaległości, a na koniec jeszcze upiec ciasto i stworzyć tak zwaną domową atmosferę. Lubię takie weekendy – produktywne, poukładane, z poczuciem naprawdę dobrze spędzonego czasu. Weekendy, które karmią moje ego bo przecież jestem tak dobrą panią domu, dbam o swoje zdrowie i rozwój… Wszystko zdążyłam, ze wszystkim się wyrobiłam i zrobiłam coś dodatkowego. A teraz? Jak w idealnym serialu siedzę w wysprzątanym mieszkanku, z filiżanką herbaty w wypielęgnowanej rączce. Przyjemnie jest czuć, że się ogarnia, że się jest dobrym w to dorosłe życie.

 

Czujecie już tę presję?

Sobota i niedziela to nadal tylko czterdzieści osiem godzin. Jak zmieścić w tym czasie wszystkie obowiązki, pasje, czas dla najbliższych? Jak mieć jeszcze czas na chwile spokojnego kontemplowania rzeczywistości w duchu hygge, lagom czy czego tam jeszcze?

Dochodzi do tego, że w tygodniu stresuję się tym, żeby ogarnąć pracę i wszystko, co niezbędne, a w weekend tym, żeby upchnąć kolorowe, piękne, spełnione życie w dwa dni. Na myśl o końcu tygodnia zaczynam się denerwować. Czy wystarczy wstać o 7.00, żeby ze wszystkim się wyrobić i jeszcze zdążyć odpocząć w weekend?

 

Kiedy obudziłam się dzisiaj o 11.00 było mi dobrze. Nie przejmowałam się tym, że nie pojechałam po zakupy, nie posprzątałam jeszcze mieszkania i nie mam szczypiorku do jajecznicy.

Sięgnęłam po telefon i odpaliłam Instagram.

 

Mój dobry humor się skończył.

Do diabła, była 11.00! On już zdążył pobiegać, ona była na spacerze (w berecie, który chciałam mieć a nigdzie nie mogę dostać). Inna znajoma wrzuca selfie z perfekcyjnym makijażem i hasztagiem #lovemylife. Ja z kolei wczoraj byłam zdołowana, przemęczona i przez łzy czytałam o tym, jak Zygmunt Stary kochał Barbarę Zapolyę.

 

Robiłam to dlatego, że dokładnie tego potrzebowałam.

Myślę, że najważniejsze jest to, aby słuchać siebie. Dawać sobie pozwolenie na leniwy weekend wtedy, gdy tego właśnie chcemy a innym razem wrzucać na Instagram zdjęcie naleśniczków kiedy inni jeszcze śpią z dokładnie tego samego powodu. Żadna z tych dróg nie musi być jedyną, którą wybieramy. Żadna z nich nie jest tylko dobra albo tylko zła. Złe jest zmuszanie się do rzeczy, których nie chcemy i na które nie mamy ochoty – tak jak moja próba zignorowania potrzeby odpoczynku, która doprowadziła mnie do wczorajszego wyczerpania.

 

Jak porządnie odpocząć w weekend, kiedy mamy dużo energii i chce nam się działać?

To może być długi weekend, koniec bardzo przyjemnego tygodnia albo po prostu przypływ wiosennej energii.

W takie weekendy przede wszystkim:

–> staram się wstać najpóźniej około 7.00-7.30, aby mieć więcej czasu w ciągu dnia, ale też nie rozregulowywać za bardzo rytmu, do którego jestem przyzwyczajona w trakcie tygodnia

–> wszystkie obowiązki staram się wykonać do godziny 13.00 – w sobotę są to przede wszystkim zakupy (wybierając się na nie rano unikam dużego tłumu) oraz ewentualne porządki i prasowanie, w niedzielę gotowanie na cały tydzień

–> sprzątanie najczęściej planuję na czwartek albo na piątek, aby nie tracić na to dużo czasu w weekend i od rana już cieszyć się czystym mieszkaniem

–> robię to, na co nie mam czasu w ciągu tygodnia – mam siedzącą pracę więc staram się poruszać, wyjść na zewnątrz ale też poczytać, spędzić więcej czasu z bliskimi

–> planuję kolejny tydzień i przygotowuję się do niego – poprzez wspomniane już gotowanie ale również ogarnięcie rachunków, przygotowanie ubrań na przyszły tydzień, kupno biletów, spisanie listy zadań

 

Jak porządnie odpocząć w weekend, kiedy czujemy się kiepsko i jesteśmy przemęczone?

Po ciężkim tygodniu, serii wyczerpujących wydarzeń albo wtedy, gdy wiem, że czeka mnie coś, na co będę potrzebowała dużo siły.

Jeśli mam do czynienia z taką końcówką tygodnia:

–> nie narzucam sobie żadnych ram czasowych – nie nastawiam budzika, nie wyznaczam spotkań – staram się, aby ograniczało mnie jak najmniej zobowiązań

–> słucham siebie uważnie i robię dokładnie to, na co mam ochotę

–> przyjemności i odpoczynek najpierw, obowiązki domowe dopiero wtedy, kiedy poczuję, że naprawdę jestem na nie gotowa

–> staram się przypomnieć sobie jak najwięcej rzeczy, których wykonywanie sprawia mi przyjemność, ale niczemu nie służy a potem daję sobie pozwolenie na to, aby właśnie w taki sposób spędzać czas

–> nie szukam przygód ale przytulności – pozwalam sobie na siedzenie w domu

–> nie jestem aktywna przez cały czas – zdarza mi się położyć do łóżka tylko po to, aby w spokoju pomyśleć, uspokoić się i porozmawiać z samą sobą

 

Wszystkie te wskazówki sprawdzą się wtedy, gdy weekend spędzamy w domu. A co, jeśli wyjeżdżamy? O tym, jak w pełni wykorzystać weekend poza domem możesz przeczytać tutaj. 🙂

 

Cieszę się trochę, że wczoraj miałam tak kiepski wieczór. Dzięki temu kryzysowi spędzam właśnie przyjemny, nieidealny weekend, którego tak bardzo było mi potrzeba. Nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy…

Jaki jest Twój koniec tygodnia – spokojny i leniwy czy może produktywny i pełen aktywności? Jakie są Twoje wypróbowane sposoby na to, by odpocząć w weekend? Zapraszam na leniwe pogaduchy w komentarzach. 🙂