Wiecie, że cykl radości miesiąca ma już równo rok? Wiele razy wspominałyście, że bardzo go lubicie i muszę przyznać, że ja również. Mam jednak wrażenie, że te wpisy, choć tak pozytywne, pokazują tylko niewielki fragment tego, co dzieje się w moim życiu. A ja chciałabym, żeby mój blog był dla Was jak rozmowa z przyjaciółką – bo tak właśnie o Was myślę. I tak wpadłam na pewien pomysł… Pamiętacie post, w którym piłyśmy razem kawę na tarasie? Otóż od dzisiaj chciałabym taką właśnie kawę wypijać z Wami co miesiąc. Radości miesiąca nie znikną, będą częścią tego nowego cyklu, ale chciałabym opowiedzieć Wam więcej o tym, co się u mnie dzieje oraz dowiedzieć się więcej o Zróbcie sobie kawkę i zapraszam! Mam nadzieję, że maj w tej nowej odsłonie również Wam się spodoba. 🙂

Wolne, wolne, wolne…

Cały maj kręcił się wokół wolnego. Zaczął się długim weekendem i chociaż drugiego maja spędziłam w pracy to już dwa tygodnie później na przedłużony weekend znalazłam się w Gdańsku. To był zdecydowanie najprzyjemniejszy moment w miesiącu, pełen cudownych chwil i szczęśliwych zbiegów okoliczności. Tęsknię za Gdańskiem i morzem – chciałabym zostać tam dłużej. Jeśli ciekawi Was, jak spędziłam tam czas tutaj możecie przeczytać moją subiektywną relację.

Maj to także planowanie długiego czerwcowego weekendu oraz lipcowego urlopu. Na oba z nich bardzo się cieszę – czerwcowy weekend spędzimy na wsi a długi urlop u rodziny we Francji. W trakcie tego ostatniego czeka nas weselna zabawa i nie mogę się już doczekać!

Coś dla zdrowia

ćwiczenia, blog, mikrożycie, mikrozycie

W końcu udało mi się zmobilizować i zabrać za ćwiczenia. Regularnie rozkładam na podłodze swoją zieloną matę i spędzam wieczory z Mel B, której treningi lubię najbardziej. Często ćwiczę też z Martą z Codziennie Fit, robię słynne „boczki” z Tiffany Rothe czy sześciominutówki Ewy Chodakowskiej.

Paradoksalnie ćwiczenia największy wpływ mają na mój sen. Zasypiam szybciej i czuję się bardziej wypoczęta rano. Pomagają mi się zrelaksować, a że wykonuję pracę siedzącą to dodatkowo zaspokajają moją potrzebę ruchu i pozwalają pozbyć się uczucia ciężkości w nogach. Oczywiście widać też, jak dobrze działają na sylwetkę. Bardzo cieszę się że wreszcie udało mi się do nich porządnie zabrać.

Oprócz tego od prawie dwóch tygodni regularnie szczotkuję ciało na sucho i już widzę pierwsze efekty. Więcej na ten temat możecie poczytać w tym wpisie Agnieszki.

Małe radości

Takie jak wyjścia na kawę i pogaduchy albo lody ze starego, biało-niebieskiego Citroena, który wygląda jak żywcem wyjęty z amerykańskiego filmu. Piwo na plaży w gorący dzień. Świetna gazeta, dzięki której przetrwałam trzygodzinne opóźnienie pociągu. Kolorowe lakiery do paznokci. Maj to też czas, kiedy kwitnie bez a tuż potem… akacje. Raz do roku mam wrażenie, że mieszkamy w raju – właśnie z powodu tych małych kwitnących kwiatków na trzech potężnych drzewach tuż przed naszymi oknami. Ich słodki zapach unosi się w całym mieszkaniu a mnie bardzo kojarzy się to z moim domem rodzinnym, w którego otoczeniu też rosną akacje.

Mądre książki

Nadal kończę Millenium jednak książki, które tak naprawdę pochłonęły mnie w maju zaliczyłabym do innej kategorii. Nie będę jednak pisać o nich teraz bo planuję obszerny post na ten temat w najbliższym czasie… Są niezwykle mądre i skłaniające do myślenia oraz zmiany – a tym, jaki wpływ miały na moje życie chętnie podzielę się z Wami już niedługo.

Koniec na minus

Maj był bardzo dobrym miesiącem, ale jego ostatnie dni okazały się dość trudne, co widać zresztą po nieobecności na blogu. Było kiepskie samopoczucie, chorowanie, dużo pracy i zabieganie. Wszystko wraca już jednak do normy a ja będę na blogu znacznie częściej. 🙂

 

Maj – lekcja dla mnie

Żeby dojść nad klif w Gdyni Orłowo trzeba przejść przez osiedle domków jednorodzinnych. Droga przez cały czas biegnie lekko w dół ale nic poza tym nie wskazuje, że za chwilę znajdziemy się nad morzem. W pewnym momencie jednak domki się kończą, widzimy przed sobą gęste ozdobne krzewy z jakimś tam niebieskim w tle i… widok zapiera dech w piersiach. Stoisz na wzniesieniu, z którego widać morze, mewy, statki i całą Zatokę Gdańską. Po lewej masz plażę, lśniące w słońcu molo i ogromny klif na horyzoncie.

Na widok tego wszystkiego stanęłam jak osłupiała. Byłam po prostu wzruszona i pamiętam, jak pomyślałam że też istnieją na świecie takie piękne miejsca… Dotarło do mnie wtedy, jak bardzo brakuje mi nie tylko takiego piękna, ale też wypoczynku, jakiego w Trójmieście zaznałam pod dostatkiem. Moją lekcją, którą wyniosłam z tamtego momentu jest to, aby wprowadzić do swojego życia więcej takich chwil, szukać ich i pozwalać sobie na nie zamiast ciągłej pracy i gonitwy za obowiązkami. Jak śpiewają Kimgs of Leon – Take Your Time to Waste a Moment. I chociaż nie lubię tatuaży, to zdanie chciałabym w jakiś sposób wyryć sobie w podświadomości.

 

Maj – najlepsza piosenka

Kings of Leon właśnie, chociaż o ich koncercie w Polsce dowiedziałam się za późno…

Maj – najlepsza lektura

Czerwcowy numer Zwierciadła oraz Pełnia życia Agnieszki Maciąg.

https://www.instagram.com/p/BTmPOfog5_0/?taken-by=mikrozyciee

Maj – najlepszy film/serial

Belfer! Wciągnął nas tak, że pochłonęliśmy cały sezon w trzy dni. Niesamowita produkcja no i w dodatku polska, co napawa mnie sporą dumą. Nie mogło być jednak inaczej, skoro za scenariusz do tego serialu zabrał się Jakub Żulczyk.

Maj – najlepsze jedzenie

Było ich kilka – na pewno szparagi gotowane na parze i podawane z sosem curry, do tego borówki i pierwsze maliny… Za to na obiad polecam ryż z curry, grillowanym kurczakiem, zielonym ogórkiem, awokado i pietruszka. Palce lizać!

Maj – najlepszy kosmetyk

Zdecydowanie maseczki do włosów – staram się ostatnio mocniej o nie zadbać. Moje ulubione maska z kawiorem od Biovaxu i drożdżowa od Babuszki Agafii.

 

Maj na moim blogu

W maju pisałam Wam między innymi o radościach poprzedniego miesiąca. Zastanawiałyśmy się też nad tym, czy podróże są nam potrzebne do szczęścia. Miałam Wam też coś bardzo ważnego do przekazania – to, że zasługujecie, jesteście dość dobre i wszystko jest z Wami w porządku. Pokazywałam Wam jeden dzień z mojego życia godzina po godzinie oraz polecałam kilka ulubionych filmów o życiu w zgodzie z naturą i z samą sobą – idealnych na kobiecy wieczór. Rozmawiałyśmy także o tym, jak mieć większy kontakt z naturą także wtedy, kiedy mieszkamy w centrum miasta. A po powrocie z Trójmiasta dzieliłam się z Wami swoimi wrażeniami z urlopu, opowiadałam o moich ulubionych miejscach w Trójmieście, tworząc swego rodzaju subiektywny przewodnik po tym mieście.

No dobra, to ja się nagadałam. A co działo się u Ciebie w maju?

Zapisz