Mikrowyprawy w wielkim mieście i Mikrożycie – od razu wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę. Spodziewałam się poradnika, w którym znajdę mnóstwo gotowych scenariuszy na wyprawy niedaleko mojego miejsca zamieszkania. W wielkim mieście tylko pozornie można bowiem robić więcej niż na wsi, a moje niedzielne popołudnia od jakiegoś czasu stały się do siebie uderzająco podobne. Komputer, gotowanie, cztery ściany… Liczyłam na to, że znajdę w tej książce miniprzewodnik i wiele inspiracji. Nie zawiodłam się, ale nie z tego powodu polecam Wam Mikrowyprawy.

Zawód dziennikarza z pewnością pomógł autorowi w stworzeniu sugestywnych, wciągających pierwszoosobowych relacji. W książce pojawiają się również liczne wywiady, z których możesz dowiedzieć się ciekawych rzeczy o funkcjonowaniu swojego mózgu, o potrzebach Twojego organizmu, o Twoim życiu w mieście chociażby. To dzięki nim zrozumiałam, dlaczego nie lubię już odpisywać na maile.

Jednak to przenikająca każde zdanie osobowość i życiowa filozofia autora przyciągają do niej niczym magnes. Im dłużej czytasz, tym bardziej masz ochotę odnaleźć Łukasza i go przytulić. Odkrywasz bowiem, że w opozycji do korporacyjnego klubu podróżników, zbierającego się przy ekspresie do kawy, został jeden sprawiedliwy, który twierdzi, że nie musisz jechać na miesiąc do Patagonii. Ma być prosto, łatwo i na wyciągnięcie ręki. Ma być blisko natury więc jeśli boisz się pobrudzić to nie będzie książka dla Ciebie. Chyba, że lubisz jak jest tanio i po prostu fajnie. To właśnie zostaje na Twoim talerzu kiedy skupiasz się na uchwyceniu istoty podróżowania. Przecież możesz to przeżyć pięć metrów od swojego domu, prawda?

W przeciwieństwie do Łukasza niewiele mogę powiedzieć o dalekich, zagranicznych podróżach. Może ma to coś wspólnego z faktem, że wychowałam się na wsi, ale nigdy nie ciągnęło mnie za granicę. Żyjąc w wioseczce liczącej mniej niż dwustu mieszkańców nauczyłam się, że piękne krajobrazy i wspaniałe przygody mogą czaić się tuż za progiem Twojego domu. Mikrowyprawy bazują właśnie na takim przekonaniu, na odkrywaniu tego, co mamy na wyciągnięcie ręki. Pomyślcie tylko o Polsce – są góry, jest morze, liczne jeziora i dzikie lasy, przyjemny klimat z wyraźnie zaznaczonymi porami roku, wspaniałe zabytki oraz naprawdę niewiele niebezpiecznych zwierząt czy roślin. Czy potrzeba nam czegoś więcej, by po prostu odpocząć i poczuć się dobrze?

mikrowyprawy w wielkim mieście, jezioro, puszcza zielonka, lato

(Jedna z propozycji autora na mikrowyprawy w okolicach Poznania – jezioro w Puszczy Zielonce. Zdjęcie mojego autorstwa, byłam tam rok temu.)

Muszę przyznać, że miejsca w okolicach Poznania, które autor opisał w swojej książce nie były dla mnie zaskoczeniem (co nie oznacza, że wszystkie z nich zwiedziłam). Udało mu się jednak osiągnąć cel, który sobie założył – zainspirować do pozytywnej zmiany. I chyba właśnie dlatego nie mogę przestać myśleć o tej książce od dwóch tygodni.

Ciekawi mnie, jakie jest Wasze podejście do podróży? Jaką wyprawę zapamiętałyście najbardziej? A może czytaliście już Mikrowyprawy? Podzielcie się swoją opinią!

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz