Czy też jesteś jedną z tych osób, które przed rozpoczęciem pracy sprzątają swoje biurko? Do dzisiaj nie umiem blogować w zabałaganionym mieszkaniu. Jeśli zastanawiasz się, w jaki sposób ma się do tego minimalizm pozwól, że Ci opowiem.

Minimalizm rozpanoszył się w naszej kulturze na dobre.

Jak zapewne wiecie, chodzi o to, aby posiadać i kupować mniej, ale bardziej przemyślanych i uniwersalnych rzeczy. To duży skrót myślowy, minimalizm ma się bowiem świetnie także w przełożeniu na inne obszary naszego życia. Okazuje się że filozofia umiaru ma zastosowanie również w pracy, w relacjach z bliskimi czy rozwoju osobistym. Jakiś czas temu minimalizm wyskakiwał nam wręcz z lodówki. Obecnie szał na ten nurt nieco już przycichł.

Jako osoba, która dąży do tego, żeby wieść proste życie, byłam oczarowana tym trendem. Wydawało mi się, że idealnie wpasowuje się w to, jak chciałabym żyć. Przecież nie chcę wydawać całej wypłaty na gadżety i poprawiać sobie humoru zakupami. Nie lubię chomikować wszystkiego, dla czego potrafię lub nie potrafię wymyślić zastosowania. I nagle fajne stało się to, że nigdy nie miałam wypchanej po brzegi szafy.

Jak przy każdej tak popularnej filozofii, tak i w przypadku minimalizmu pojawiły się pewne wypaczenia.

  1. Niektórzy ludzie zastępują ogrom zakupionych rzeczy kompulsywną dbałością o ich wyjątkowość w myśl zasady lepiej mnie, ale dobrej jakości. Obsesyjnie wyszukują ręcznie robione, ekologiczne, spersonalizowane, produkowane przez babinki na Podlasiu produkty. Nic, co zakupione w supermarkecie nie ma prawa bytu.
  2. U niektórych rygorystyczne przestrzeganie reguł minimalizmu prowadzi do rozpuszczenia indywidualnego rysu w stylu ubierania lub urządzania domu. Te same białe ściany, biała pościel i czarne, proste lampki na różnych profilach na Pinterest. Te same szare kardigany i białe T-shirty w wielu zestawieniach Capsule Wardrobe.
  3. Minimalizm potrafi być niepraktyczny, gdy za bardzo ograniczymy ilość posiadanych przedmiotów. Sama posiadam wrodzony gen wyrzucania, ale są przedmioty, które – teoretycznie zbędne – bardzo ułatwiają nam życie. Należą do nich między innymi wałek do ciasta, odkurzacz oraz dodatkowe cztery pary białych podkoszulek dla osób, które mają tendencję do brudzenia ubrań obiadem.

Sami dopiszcie tutaj pozostałe obserwacje na temat minimalizmu, jakie udało Wam się poczynić. Jestem pewna, że znacie ludzi, którzy z minimalizmu uczynili swoją wyrocznię, gubiąc jednocześnie to, co w nim najlepsze.

Czy to oznacza, że minimalizm jest zły i powinniśmy się go wyrzec?

Widzisz, ja nadal jestem zakochana w idei minimalizmu. Nadal uważam, że dobrze pasuje do życia, jakie mi się podoba. To życie ma być proste. Właśnie dlatego za chwilę zdradzę Ci sekret.

Nigdy nie przeczytałam żadnej książki dotyczącej minimalizmu.

W dodatku śmiem się o nim wypowiadać! Sama zdecyduj, czy sporadyczne artykuły na obserwowanych przeze mnie blogach i poczytywanie Zen Habits na pierwszym roku studiów daje mi do tego prawo. 🙂

Nie chciałabym na temat minimalizmu czytać. Nie chciałabym o nim dyskutować, pisać czy rozmyślać. I zastanawiam się, dlaczego tak mocno tego potrzebujemy. Kiedy podejdziesz do życia prosto to nagle minimalizm również staje się łatwy. Jest oczywisty, jak to, że musisz rano umyć zęby.

Nie wyobrażam sobie nie posiadania kilku białych koszulek dlatego, że to mój obiad często na nich ląduje. Kupuję tanie buty, bo mam talent do tego, by szybko je niszczyć. Nie lubię, gdy mój dom jest zagracony ale widocznie mam w horoskopie wpisane umiłowanie do ładnych przedmiotów. Proste życie oznacza dla mnie trzymanie się tych wszystkich tendencji, bo taka jestem i to sprawia mi radość. Czy muszę to porzucić w myśl zasady, że kiedy wprowadzę wszystkie wytyczne minimalizmu moje życie nagle się poprawi? Przestanę oblewać się rosołem, niszczyć czubki butów i przyklejać nos do wystawy Home & You?

Proste życie nie polega na kumulowaniu przedmiotów, które mają zapełnić pustkę w Twoim sercu, tylko na jej zrozumieniu i pracowaniu nad tym, czym ją mądrze zastąpić. Nie polega na dowartościowywaniu się wyjątkowością posiadanych przez nas przedmiotów a budowaniu poczucia własnej wartości w oparciu o mocne strony i osiągnięcia. Nie jest też prostym życie, które trzeba przemodelować zgodnie z regułami zawartymi w książce, ale takie, które wyznaczają wartości, jakie nosimy w sobie.

Nie zaczynasz sprzątać biurka przed pracą dlatego, że inni tak robią albo po to, by ktoś nazwał Cię porządną i poukładaną osobą. Nie robisz tego w nadziei, że dzięki temu będziesz pracować lepiej, jeżeli w istocie uwielbiasz delikatny rozgardiasz. Sprzątasz biurko przed pracą wtedy, kiedy potrzebujesz tego, by lepiej działać. Dokładnie w ten sam sposób minimalizm nie jest konieczny, by wieść proste życie. Myślę jednak, że kiedy wiedziesz prawdziwie proste życie, minimalizm jest w nim po prostu obecny.