Zniknęłam na jakiś czas, ale zatęskniłam za Tobą, Droga Czytelniczko. Chciałabym Ci powiedzieć, co u mnie słychać i dlaczego mnie tu teraz nie ma… Co o tym myślisz, porozmawiamy?

Czerwiec był do kitu. To tak w dużym skrócie. Działo się dużo rzeczy, których nawet nie chcę wspominać. Pewnie, że były i dobre momenty, ale wiesz… tyle tego kiepskiego się nawarstwiło, że jakoś zniknęły mi z pola widzenia. Chciałam wiele razy napisać coś na blogu, ale po prostu nie mogłam. Nie czułam się w czerwcu w zgodzie z naturą. Nie czułam się w zgodzie z samą sobą. Zresztą doszłam do takiego momentu, że już nawet nie wiedziałam, gdzie ta „sama soba” miałaby być.

I dlatego mnie nie było. Możliwe nawet, że w najbliższych miesiącach będzie mnie mniej. Dotarło do mnie, że cudownie jest pisać o wspaniałym życiu, o bycie w zgodzie z samą sobą… Najpierw trzeba to wspaniałe życie mieć. Docenić i korzystać z tego, co się ma. Moje ostatnie miesiące to jeden ogromny kołowrotek. Biegam i staram się pogodzić wszystko – pracę, bloga, przyjaciół, znajomych, dbanie o dom, zdrowie, rodzinę. Patrzę z zazdrością na ludzi, którzy po pracy wylegują się na kocyku w parku. O takim życiu chciałabym pisać! A tymczasem to, co sama robię, to przesiadywanie całe dnie przed komputerem.

Zaczynam się też zastanawiać, czy mojego bloga rzeczywiście warto prowadzić. Czy naprawdę chcę pisać czy po prostu chcę żyć tak, jak na tych pięknych stronach internetowych? Ile w tym wszystkim prawdy? Jestem w takim momencie, że nic nie już wiem i wszystkiego dowiaduję się od nowa.

Dlatego postanowiłam ogłosić przerwę. Chcę sprawdzić, czy zatęsknię do bloga, do pisania, czy w jego miejsce nie pojawi się coś nowego. To nie jest łatwa decyzja i zdaję sobie sprawę, że wielu z Was pewnie stąd zniknie. Z drugiej strony naprawdę tego potrzebuję. Mam nadzieję, że zrozumiecie.

Lipiec będzie zatem miesiącem urlopowym. Mam nadzieję, że dla Was również – cudownych, pięknych wakacji Wam życzę!