Rok temu trafiłam u Niebałaganki na wpis, w którym pokazywała swój dzień w zdjęciach. Godzina po godzinie uwieczniała zwykłe, codzienne momenty takie jak spacer z córeczką, przygotowywanie posiłków czy chwila dla siebie. Pamiętam, że bardzo mi się ten pomysł spodobał i z przyjemnością przyglądałam mu się również w tegorocznej edycji (klik). Oglądając zdjęcia Ani poczułam się, jakby zaprosiła mnie do swojego świata i pomyślałam, że sama chciałabym ugościć Was w mojej codzienności.

Autorkami wyzwania są Kasia z bloga Antilight (tutaj wpis, w którym pokazuje swój dzień godzina po godzinie) oraz Kasia z bloga WorQshop (a tutaj link do jej wyzwaniowego wpisu). Celem wyzwania jest udokumentowanie codzienności, ale też zatrzymanie się w niej na chwilę i przyznam, że bardzo mi się ta idea podoba! Daleko mi wprawdzie do umiejętności fotograficznych dziewczyn, ale postanowiłam mimo wszystko przedstawić Wam jeden dzień z mojego życia. Początkowo miała to być sobota, termin wyzwania upływa bowiem dokładnie dzisiaj. Oczywiście… zapomniałam naładować aparat. Poniedziałek z kolei byłby dla Was dość nudny – mogłybyście podziwiać jak najpierw siedzę przed komputerem w pracy a potem piszę bloga. 🙂 Wybór padł zatem na niedzielę – 14-ego maja. Zapraszam!

Godzina po godzinie – 7:14

biovax, godzina po godzinie, blog, mikrożycie, mikrozycie

Co drugi weekend spędzam praktycznie sama w domu – mój chłopak studiuje zaocznie. Tak było też w ostatnią niedzielę. Mój chłopak wstaje wcześnie na zajęcia, a ja traktuję to jako okazję do tego, żeby również zacząć dzień o świcie. Wstaję jako pierwsza, nalewam sobie szklankę wody i wymykam się do łazienki na małe spa. Miałam w planach nakładanie maseczki na włosy. Ta ze zdjęcia doskonale je nawilża a przy tym ma przepiękne, bardzo eleganckie opakowanie. Zdążyłam tylko wziąć szybki prysznic i umyć twarz – zajmuje mi to nieco więcej czasu odkąd za namową przyjaciółki spróbowałam koreańskiej wieloetapowej pielęgnacji.

Godzina po godzinie – 8:14

śniadanie, godzina po godzinie, blog, mikrożycie, mikrozycie

Mój chłopak budzi się, postanawiam więc odłożyć nakładanie maseczki na później. Przygotowuję proste śniadanie i zabieram się za porządki w domu – wstawiam pranie, odkładam przedmioty na swoje miejsce, zmywam naczynia. Szymon zbiera się w tym czasie na zajęcia i wychodzi z domu, a ja nakładam w końcu tę nieszczęsną maseczkę na włosy i…

Godzina po godzinie – 9:14

sprzątanie, frosch, godzina po godzinie, blog, mikrożycie, mikrozycie

…sprzątanie trwa w najlepsze! Często to niedziela jest dniem, kiedy mam najwięcej czasu na prace domowe. Lubię też sprzątać w czwartki lub piątki, aby w weekend cieszyć się wolnym czasem.

Od jakiegoś czasu używam do sprzątania produktów marki Frosch. Słyszałam o nich już od jakiegoś czasu – wiele osób zachwalało je ze względu na łagodne działanie i przyjazność środowisku. Szczerze mówiąc myślałam, że będą bardzo drogie, ale spotkało mnie w tym zakresie przyjemne zaskoczenie. Ten płyn ze zdjęcia przepięknie pachnie lawendą, nie podrażnia nawet mojej bardzo wrażliwej skóry, a przy tym nie traci nic ze swojej skuteczności. Cieszę się, że mogę nie tylko ograniczyć ilość szkodliwej chemii w naszym domu, ale korzystać z produktów ekologicznych. Kupiłam go w Rossmannie. Z kolei buteleczka obok to mój domowej roboty płyn do czyszczenia kuchennych blatów – woda z octem i odrobiną płynu do mycia drewna. Jest łagodny, tani, wydajny a sprawdza się bardzo dobrze nawet do czyszczenia zatłuszczonych powierzchni.

Godzina po godzinie – 10:14

blog, mikrożycie, mikrozycie

Kończę sprzątanie i wreszcie mam czas na bloga. Z przyjemnością zabieram się do nadrabiania zaległości w odwiedzinach na moich ulubionych stronach.

Godzina po godzinie – 11:14

przepiśnik, bazylia, blog, mikrożycie, mikrozycie, godzina po godzinie

Wiecie, w ten weekend mam misję specjalną do wykonania – zamierzam upiec ciasto na urodziny mojego chłopaka. Około 11.00 wstaję na chwilę od komputera, żeby sprawdzić, jakich składników akurat brakuje mi w domu. Wychodzi na to, że prawie wszystkich. 🙂 Robię listę zakupów i wracam do czytania blogów.

Godzina po godzinie – 12:14

godzina po godzinie, przekąska, blog, mikrożycie, mikrozycie

Mała przerwa na ulubioną zdrową przekąskę – zwykłe, niesolone orzeszki ziemne z rodzynkami. Jeszcze chwila przed komputerem i wychodzę na zakupy.

Godzina po godzinie – 13:14

kwiaciarnia, kwiaty, blog, mikrożycie, mikrozycie, godzina po godzinie

Jestem już po zakupach i dźwigam ciężkie torby pełne mąki, czekolady i innych pyszności. Ilekroć robię zakupy w położonym niedaleko pasażu nie mogę przejść obojętnie obok tej kwiaciarni. Najchętniej wykupiłabym wszystkie dostępne w niej kwiaty – szczególnie teraz, kiedy jest ich tak ogromny wybór! Czeka mnie jeszcze kilkunastominutowy spacer do domu przez osiedle zanim zmęczona wtaszczę torby do mieszkania i wypakuję ich zawartość.

Godzina po godzinie – 14:14

ćwiczenia, blog, mikrożycie, mikrozycie

Wreszcie udało mi się zmobilizować i od tygodnia regularnie ćwiczę. Postanawiam zatem, że oto nadeszła pora na małą sesję z Mel B. Jej filmiki lubię chyba najbardziej, chętnie ćwiczę też z Martą z CodziennieFit i z Ewą Chodakowską… o ile kondycja mi na to pozwoli. Niestety w tym przypadku okazało się, że nie jestem w stanie udźwignąć nowego treningu cardio. Ćwiczę piętnaście minut a potem dochodzę do siebie pod prysznicem. 🙂

Godzina po godzinie – 15:14

gotowanie, blog, mikrożycie, mikrozycie, godzina po godzinie

Szymon niedługo wróci do domu więc zabieram się za przygotowanie obiadu. Tym razem będą placuszki z cukinii z przepisu CodziennieFit (klik), które przygotowuję pierwszy raz. W pogotowiu leży już przepiśnik, który dostałam na któreś Boże Narodzenie od rodziców. Zaraz po usmażeniu placuszków będę przygotowywać ciasto.

Dzięki temu obiadowi potwierdza się niepisana reguła naszego codziennego życia, która mówi o tym, że mojemu chłopakowi nie należy podawać cukinii (dopisek – w żadnej postaci). Mnie obiad bardzo smakuje. 🙂

Godzina po godzinie – 16:14

pieczenie, godzina po godzinie, blog, mikrożycie, mikrozycie

No to zaczynamy!

Godzina po godzinie – 17:14

prasowanie, tefal, blog, mikrożycie, mikrozycie, godzina po godzinie

To, czego nie widać na tym zdjęciu to ja – cała w czekoladowej masie oraz moja kuchnia w stanie godnym pożałowania (a przecież dzisiaj sprzątałam). Ciasta wyszło mi na tyle dużo, że starczyło na całą wielką blachę do pieczenia oraz jeszcze sześć muffinek.

O 17:14, kiedy pierwsza partia ciasta spoczywa w piekarniku, postanawiam rozprawić się ze stertą zaległego prania. Wiecie, że na studiach dorabiałam prasowaniem? Miałam szczęście pomagać przy tym pewnej sympatycznej młodej mamie. To moja ulubiona z prac domowych – uwielbiam przy tym rozmyślać o milionach mniej lub bardziej istotnych spraw.

Godzina po godzinie – 18:14

ciasto, blog, mikrożycie, mikrozycie, godzina po godzinie

Pierwsza porcja stygnie na parapecie, muffiny się pieką, ja prasuję nadal!

Godzina po godzinie – 19:14

dekoracja, ciasto, blog, mikrożycie, mikrozycie, godzina po godzinie

 

To zdjęcie akurat zostało zrobione kilkanaście minut później – tak wygląda ciasto już po udekorowaniu. Pobieżna degustacja, jakiej oddaliśmy się oboje z Szymonem, ujawnia iż ciasto jest:

  • pyszne
  • mocno czekoladowe
  • wilgotne
  • a z przybraniem wygląda całkiem ładnie

Pakujemy je do pudełek, aby można je było jakoś przetransportować do pracy, gdzie w dalszej kolejności zajmą się nim koledzy mojego chłopaka. 🙂

Godzina po godzinie – 20:14

film, blog, mikrożycie, mikrozycie, godzina po godzinie

Wreszcie nadchodzi pora na odpoczynek. Dostaję kubek zielonej herbaty i zasiadam do wspólnego oglądania Dziewczyny z tatuażem. Trylogia Stiega Larssona ostatnio bardzo mnie wciągnęła, a sam film… cóż, podobał mi się do tego stopnia, że położyłam się spać znacznie później niż powinnam. 🙂

I to tyle! A jak Wam minęła niedziela? Co najczęściej porabiacie w weekendy? Miłego tygodnia Kochane!

Zapisz

Zapisz

Zapisz