Małe knajpy, do których zawsze przychodzą ci sami ludzie. Historie, które znają wszyscy, ale nikt o nich nie rozmawia. To, co dzieje się w tych kilku metrach ciemnej drogi pomiędzy dwoma latarniami. Drzewa są zielone – ale cały las jest już czarny. Przedmioty, które trzymała kiedyś Twoja babcia i zastanawiasz się, czy ciągle je ma. Pływanie w jeziorze w pochmurny dzień. Chodź do bramy to pogadamy. Książki, których nie wolno ci było czytać, gdy byłaś dzieckiem ale i tak to zrobiłaś, a teraz pamiętasz tylko ilustracje. Stare domy zamieszkałe przez drzewa. Do takich rzeczy ciągnie mnie w życiu – a podobno najlepsze seriale to te, które przypominają życie. Uwielbiam te klimatyczne, lekko straszne, zawsze z jakąś tajemnicą w tle, czasami z odrobiną magii lub zwyczajnego ludzkiego zła. W sam raz na jesień, prawda?

 

Najlepsze seriale z mrocznym klimatem – miejsce 1: Miasteczko Twin Peaks

W związku z morderstwem nastoletniej piękności do małego miasteczka przybywa Dale Cooper, młody agent FBI. Szybko okazuje się, że sama zbrodnia jest najmniej zaskakującą z rzeczy, jakie dzieją się w Twin Peaks. Dale, wspierany przez miejscową policję, córkę właściciela hotelu oraz tajemniczą damę z pieńkiem rusza na poszukiwanie nieuchwytnego mordercy. Jednocześnie stopniowo zapuszcza korzenie w malowniczym, położonym w górach Twin Peaks, nie zauważając zupełnie, jak w całej historii otwiera się specjalny rozdział poświęcony tylko jemu.

Moje początki z tym serialem były trudne. Zachwalany entuzjastycznie przez koleżankę z pracy, siostrę cioteczną, a nawet moją mamę ciekawił mnie już od dawna. Jest to jednak serial z początku lat dziewięćdziesiątych w pełnym tego słowa znaczeniu. Mamy więc zupełnie inny sposób budowania narracji, inaczej skonstruowane postacie i dialogi a nawet pewną manierę w grze aktorskiej, której dzisiaj zdecydowanie nie zobaczymy już na ekranie. Pierwsze dwa-trzy odcinki obejrzeliśmy wyłącznie dzięki dużej sile woli. Szybko przyzwyczailiśmy się jednak do sposobu, w jaki opowiedziana jest ta historia – co więcej, polubiliśmy jego logiczność, przejrzystość oraz subtelne budowanie napięcia.

To, co uwielbiam w tym serialu to nieoczywiste, wspaniale skonstruowane postacie. Sam Dale Cooper z jego nieziemską intuicją to po prostu majstersztyk (podobno reżyser, David Lynch, wzorował tę postać na samym sobie). Uwielbiam też małomiasteczkowy klimat, w którym – co tu kryć – czuję się jak w domu oraz złożoną, symboliczną warstwę wydarzeń. Jakby tego było mało, fani serialu od niedawna mogą się cieszyć trzecim, nakręconym po dwudziestu pięciu latach sezonem, który właśnie ukazuje się w telewizji. Nikt z nas jeszcze nie wie, jak skończy się ta historia!

 

Najlepsze seriale z mrocznym klimatem – miejsce 2: Stranger Things

Ten serial to rewelacja! Pierwsza dwa odcinki również oglądaliśmy siłą woli, spodziewając się typowego sztampowego serialu dla nastolatków. Za to całą resztę pierwszego sezonu pochłonęliśmy w jeden dzień.

Podobnie jak w Twin Peaks, akcja Stranger Things rozgrywa się w małym amerykańskim miasteczku mniej więcej w latach osiemdziesiątych. Serial rozpoczyna się od sesji Dungeons and Dragons, jaką czterej chłopcy rozgrywają w piwnicy jednego z nich, Mike’a. Nazajutrz rano okazuje się, że tylko trzej z nich znaleźli się tego wieczoru bezpiecznie w swoich łóżkach. Zniknięcie Willa to tylko początek serii dziwnych wydarzeń – w domu jego matki zaczną dziać się dziwne rzeczy, w piwnicy Mike’a zamieszka tajemnicza dziewczynka a po imprezie w domu przystojnego Steve’a siostra Mike’a nie będzie mogła odnaleźć swojej przyjaciółki. Każda z tych osób zechce dociec prawdy na własną rękę.

Wyobraźcie sobie świat, w którym narodziły się Gwiezdne Wojny, muzyka elektroniczna i punk rock. Świat, w którym nowy rower jest dla Ciebie jak wyścigowa limuzyna. Świat, w którym Twój chłopak zakrada się do Twojego pokoju przez okno. Wyobraźcie sobie najlepszą przygodę, jaką chciałyście przeżyć ze swoimi przyjaciółmi w dzieciństwie i czekanie na telefon od tego faceta, o którym myślałyście, że już jest kompletnie poza Waszą ligą. Brzmi kiczowato? Może tylko na początku – bo potem cała ta pozornie cukierkowa otoczka w połączeniu z genialną muzyką oraz świetnie napisaną historią tworzą fantastyczny serial, od którego nie sposób się oderwać.

P.S. Drugi sezon rozpoczyna się 27-ego października. Szukaj tego serialu na Netflixie.

 

Najlepsze seriale z mrocznym klimatem – miejsce 3: Detektyw („True Detective„)

Przede wszystkim pierwszy sezon – bo po nim drugi, choć też świetny, nie miał już najmniejszych szans. Ponownie mamy małe miasteczko i ponownie mamy morderstwo, chociaż akcja tym razem dzieje się na bagnach Luizjany. Mamy również dwóch policjantów, którzy zajmą się wyjaśnieniem zagadkowej śmierci dziewczyny, której ciało pokryto roślinami i symbolami a twarz ukryto pod czaszką zwierzęcia. Nie będzie to łatwe zadanie, bo małomiasteczkowy cwaniaczek Marty oraz tajemniczy, aspołeczny, ogromnie niebezpieczny Rust to niezbyt szczęśliwie dobrany duet. Morderca również nie zamierza odpuszczać – szybko okaże się, że aby odnaleźć sprawcę obaj partnerzy będą musieli zmierzyć się nie tylko ze złem, które czai się na zewnątrz.

W True Detective mamy aktorstwo na genialnym poziomie. Wystarczy wspomnieć, że w głównych rolach obsadzono Matthew McConaughey i Woody’ego Harrelson. Te dwie postacie praktycznie robią cały serial – zarówno w pojedynczych scenach, jak i w duecie, bo chemia pomiędzy nimi jest nie do opisania. To, co dostajemy tutaj przede wszystkim to tajemnicza, oryginalna, bardzo mroczna historia. Niesamowita, spójna estetyka – wszystko jest szare, zielonawe, beżowe – potęguje wrażenie uwięzienia w scenerii ze snu, koszmaru na jawie, z którym musimy się uporać. Najbardziej zapada w pamięć jednak zaskakujące, głęboko symboliczne zakończenie, o którym dyskutowaliśmy jeszcze długo po obejrzeniu serialu.

Obejrzyjcie sobie, polecam. Drugi sezon też możecie.

 

Najlepsze seriale z mrocznym klimatem – miejsce 4: Belfer

To, moi kochani, dla odmiany jest serial polski, a musicie wiedzieć, że takich się wystrzegam. Scenariusz do niego napisał jednak Jakub Żulczyk, a to brzmi jak przepis na dobrą historię. I tak jest w istocie! Cały sezon pochłonęliśmy w jakieś trzy dni (robocze).

Historia przynajmniej z początku dość mocno przypomina schemat Twin Peaks: małe miasteczko i trup młodej dziewczyny znaleziony w pobliskim lesie. Wszystko to jest jednak takie nasze, polskie – z polskim pochmurnym wrześniowym niebem, uroczą mazurską scenerią, barem, gdzie za ladą wódkę nalewa ta ładna koleżanka z liceum, która wyszła za pijaka. Jest też klimatyczne liceum w poniemieckim budynku z cegły i młody polonista, który przybywa do miasteczka aż z Warszawy akurat w dniu, kiedy Asia zostaje znaleziona martwa. Paweł Zawadzki (w tej roli świetny Maciej Stuhr) od początku mocno angażuje się w poszukiwania mordercy dziewczyny poza oficjalnym torem śledztwa. Jak się potem okaże, ma ku temu niezwykle ważny powód.

W „Belfrze” nie brakuje zaskakujących zwrotów akcji, wyszukanych intryg oraz interesujących wątków drugoplanowych. Twórcy doskonale odnaleźli się w scenerii małego miasteczka. Każdy, kto wychował się w takim miejscu, zobaczy w Dobrowicach miejsce i postacie swojego dzieciństwa. Cudze chwalić a swego nie znać – to byłoby rzeczą niewybaczalną. Tym bardziej, że „Belfer” to jest po prostu naprawdę dobry serial.

 

Najlepsze seriale z mrocznym klimatem – miejsce 5: Nie z tego świata („Supernatural„)

O tak, tytuł jest adekwatny! Występuje tu najwięcej wątków paranormalnych ze wszystkich przedstawionych seriali. Supernatural to opowieść o dwójce braci, którzy są zupełnie normalnymi młodymi mężczyznami – nie licząc dwóch szczegółów. Po pierwsze, ich matka została zaatakowana przez złego ducha i spłonęła kilka metrów od łóżeczka malutkiego Sama. Po drugie, zarówno ich ojciec, jak i oni sami są wyszkolonymi zabójcami złych bytów nie z tego świata. Po wielu latach, już jako dorośli, bracia spotkają się ponownie, aby odnaleźć zaginionego ojca. Podążając za pozostawionymi przez niego wskazówkami napotkają na swej drodze niezliczone duchy, upiory i potwory. Zanim wyruszą w drogę dojdzie jednak do jeszcze jednej tragedii.

Serial jest być może nieco płytki, momentami lekko przestarzały oraz raczej skierowany do młodszego odbiorcy. Mimo to zdecydowanie polecam go jako coś lekkiego po ciężkim tygodniu dla wszystkich, którzy lubią się bać. Klimat jak końcówka lat dziewięćdziesiątych – trochę Twin Peaks, trochę Jezioro Marzeń, trochę starego dobrego horroru. Mamy zatem oldschoolowe samochody, malownicze krajobrazy, przystojnych młodzieńców i klasykę hard rocka. Czego chcieć więcej? No, może tego, żeby Dean i Sam wykończyli kolejnego upiora i odnaleźli wreszcie swojego ojca…

 

To moje ulubione typy na jesienne wieczory – a jakie seriale Wy lubicie oglądać? Polecicie mi jakąś dobrą historię z dreszczykiem?