Czy w Waszym rodzinnym domu też w weekend zawsze gotowało się rosół? Nastawiany na zdrowiutkim, wiejskim kurczaczku i jarzynach z własnego ogródka. Taki, który absolutnie nie może się zagotować, bo zmętnieje. I żadnej kostki rosołowej! Pływające na powierzchni złocistego wywaru oczka tłuszczu należało zebrać płaską łyżką, aby domownicy nie grymasili. Rosół mojej babci był bardzo delikatny, z ziołowym posmakiem – dodawała do niego tak dużo pietruszki, że robił się lekko zielonkawy. Od kilku tygodni myślałam o tym, żeby go ugotować i skończyło się dzisiaj, kiedy przez pół dnia w mojej kuchni powstawał bulion warzywny.

Bulion warzywny – jak każdy rosół – to bardzo podstępne danie. Niby proste, buch do gara, zalać wodą i niech się dzieje! Ale to te drobne niuanse jak ilość marchewki czy temperatura gotowania czynią jego przyrządzanie prawdziwą sztuką. Czas potrzebny do przygotowania składników i wydobycia ich esencji jest równie ważny. Rosół to nie obiad, który gotuje się w kilka minut. Zamiast tego, niczym w magicznym kociołku, w Twojej kuchni powstaje tajemnica. To spokój – pewność i stałość, powolne ruchy noża krojącego marchewkę, to, jak obwiązujesz zioła nitką i zdejmujesz go z palnika dokładnie w tym momencie, kiedy powinnaś zebrać szumowiny.

 

Najlepszy przepis na bulion warzywny pochodzi z książki kucharskiej mojej mamy, wydanej w latach osiemdziesiątych. Zabrałam ją ze sobą na studia, przeczuwając, że tradycyjna polska kuchnia skrywa przede mną wiele tajemnic. Sekretem, który czyni ten bulion przepyszny, jest jeden dość niespodziewany składnik. Jaki? Przekonajcie się same!

Najlepszy przepis na bulion warzywny

Składniki:

  • 50 dkg włoszczyzny
  • cebula
  • kilka dowolnych grzybów (suszonych lub świeżych)
  • 1-1,5 łyżki masła
  • sól, pieprz, liście laurowe
  • natka pietruszki

Włoszczyznę (czyli marchewkę, selera, pietruszkę i por) razem z cebulą myjemy i obieramy, a następnie dzielimy na pół. Jedną połowę należy pokroić na części i delikatnie zrumienić na patelni, najlepiej na odrobinie masła. W międzyczasie z reszty jarzyn oraz grzybów nastawiamy wywar. Dodajemy zrumienione warzywa i doprawiamy – solą, pieprzem i liśćmi laurowymi. Gotujemy aż wszystko będzie miękkie, a na sam koniec dodajemy masło. Po odcedzeniu warzyw do wywaru możesz dosypać natkę pietruszki i oto jest!

Mimo braku mięsa należy pilnować, aby rosół się nie zagotował, a kiedy zacznie delikatnie bulgotać odstawiamy go z ognia i zbieramy szumowiny (piana na powierzchni). Zaś tajemny składnik to… właśnie grzyby. Domyśliłabyś, że znajdziesz je w czymś, co nazywa się bulion warzywny? To dzięki nim cała zupa ma wyrazisty, nieco dziki posmak. Książka mojej mamy zaleca dodać trzy suszone grzyby. Jeśli ich nie masz, śmiało korzystaj ze świeżych – używałam już pieczarek, ale dzisiaj dodałam do zupy sierpniowe kurki. Wrzuciłam więcej niż trzy, bo świeże mają znacznie mniej intensywny smak niż suszone. Warto z kolei nie przesadzać z ilością dodawanej marchewki. Im więcej, tym bardziej słodkawa będzie zupa. Bulion warzywny lubi dość dużo soli i masła – nadają mu nieco bardziej treściwy charakter.

Z czym podawać bulion warzywny? Jakie zupy na nim przyrządzać?

Bulion warzywny, jak zwyczajny rosół, możesz jeść z makaronem lub lanymi kluseczkami. Świetnie będzie z nim smakować także tortellini oraz kasza jaglana lub ryż. Jest na tyle pyszny, że możesz go po prostu popijać z kubeczka jako dodatek do obiadu, rozgrzewający napój przy ognisku lub jako szybki lunch w pracy.

Ja gotuję go przede wszystkim jako bazę pod bardziej treściwe zupy. Ostudzony wywar przelewam do pojemniczków po margarynie i wkładam do zamrażalnika. A potem – wystarczy wyjąć jedno pudełeczko i rozmrozić je w garnku, żeby po chwili zajadać przepyszną zupę-krem, barszcz, krupnik lub tradycyjną jarzynową.

A co z resztkami?

Masz na myśli warzywa? Zawsze możesz z nich przygotować tradycyjną jarzynową sałatkę, dodać do pasztetu lub zrobić przepyszny paprykarz z kaszą jaglaną, idealny do kanapek.

Koniecznie dajcie znać, jeśli zdecydujecie się wypróbować ten przepis – i korzystajcie, póki mamy jeszcze świeże, pachnące latem warzywa! A może macie swój własny, sekretny przepis na jakąś potrawę, i zechcecie uchylić rąbka tajemnicy? Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawicie komentarz!

 

P.S. Pamiętacie mój przepis na obłędne pesto z liści rzodkiewki?:)