Odczuwam ostatnio pewien dysonans. Z jednej strony Facebook, a tam święta, Instagram, a tam święta i Pinterest, na którym też święta. Jarmark bożonarodzeniowy na poznańskim Placu Wolności i choinki w galeriach handlowych. Z drugiej strony w pracy popłoch, bo wszystko trzeba skończyć przed końcem roku, naprawa kranu i pralki. Rozmowy ze znajomymi, a w nich wciąż powtarzające się zdanie: w tym roku nie czuję magii świąt.

Trochę to smutne, że bardziej niż na karpia i prezenty czeka się po prostu na urlop – a tymczasem reszta świata spędza ten czas w blasku betlejemskiej gwiazdy. Łatwo uwierzyć w to, że jest się jedyną osobą na świecie, która liczy ile par czystych skarpetek jej zostało zamiast popijać grzane wino przed kominkiem. Zamiast nosić swetry z bałwankiem, dekorować pierniczki i słuchać Franka Sinatry. Łatwo uwierzyć w to, że właśnie w taki sposób spędza Boże Narodzenie każda normalna osoba.

 

Dlaczego zatem dziwię się, że nie czuję magii świąt?

Kiedy byłam dzieckiem kolację wigilijną jedliśmy dwa razy. Pierwsza była w domu, z rodzicami, babcią i dziadkiem. Na drugą jechaliśmy do rodziców mojego taty, do wsi oddalonej o dziesięć kilometrów. Po obu stronach drogi widać było tylko wszechobecny śnieg i wysokie, proste drzewa. Wpadaliśmy z tej ciemnej nocy prosto do domu pełnego ludzi, z kaflowym piecem i parującym barszczem grzybowym na stole. Choinka zawsze była żywa, ogromna, a babcia i dziadek bez mrugnięcia okiem powiesiliby na niej wszystko, co zdołałyśmy wyprodukować z papieru i bibuły. Gdy pewnego roku spotkaliśmy się tego dnia bez jednej osoby choinka i barszcz wcale się nie zmieniły. A jednak były to ostatnie święta w tym domu.

Wizyta na jarmarku bożonarodzeniowym czy zakup świątecznych skarpetek mogą być przyjemne, mogą przypomnieć Ci o tym, że święta nadchodzą, pozwolić ogrzać się w ich cieple. Nie jest trudno pomyśleć, że nie czuję magii świąt, kiedy się patrzy na reklamy Allegro, piękne zdjęcia w internecie, ogląda świąteczne odcinki seriali. Wszystkie te obrazy wyzwalają w nas potężne oczekiwania co do tych kilku dni w roku. Jednak to, co tworzą, to jeszcze nie jest magia – co najwyżej iluzja, przy której rzeczywistość zawsze wypadnie blado.

 

Co naprawdę tworzy magię świąt?

Święta bez mojego dziadka to już nie było to samo. Ale minęło kilka lat, a my nadal obchodziliśmy Boże Narodzenie. Znowu spotykaliśmy się w większym gronie, chociaż już nie u babci w domu. Nie było już jak dawniej, ale wciąż było dobrze. Dlaczego? Bo po prostu pogodziliśmy się z tym, że nie da się wrócić do tego, co było kiedyś. Zaczęliśmy wtedy szukać nowego sposobu na to, żeby święta w naszej rodzinie znowu były fajne. I tak babcia pojawiła się kilka razy na naszej pierwszej Wigilii. Albo ciocia zaczęła zapraszać do siebie każdego, kto tylko mógł przyjechać. Znowu był barszcz grzybowy, ogromna choinka i dom pełen ludzi. Wróciła magia.

 

Magię świąt tworzy… akceptacja.

Być może niektórym z nas dane jest przeżyć idealne święta. W większości domów jest jednak inaczej – jakaś potrawa zawsze będzie rozgotowana, ktoś rzuci kąśliwą uwagę przy stole albo podaruje prezent, który należałoby natychmiast umieścić z powrotem na Allegro. Jednak właśnie takie niedoskonałe święta są jedynymi, jakich możemy doświadczyć. Kiedy to zaakceptujemy i skupimy się na tym, by przeżywać te dni takimi, jakie są, tu i teraz – wtedy pojawia się magia.

Dopiero wtedy możemy zauważyć to, ile dobra na co dzień doświadczamy w swoim życiu. Nawet jeśli nie jest to dobro, jakiego pragniemy i nawet jeśli nie jest to dobro idealne.

Jeśli więc myślisz „nie czuję magii świąt” to jasne, możesz pomóc sobie pewnymi rekwizytami. Sama bardzo lubię te wszystkie bombeczki, oscypki z grilla, pierniczki i puchate skarpetki (pokażę Wam moje nowe z Mikołajem ale wiecie… pralka…).

Jednak ozdoby świąteczne nabiorą magicznej mocy tylko wtedy, jeśli będziesz je rozwieszać z myślą o tym, jak pięknie przystroją Wasz wspólny dom. Ryba po grecku i pierogi zrobią swoją robotę wtedy, gdy przygotujesz je z myślą o tym, żeby smakowały tym, których kochasz. Nie ma znaczenia, czy kupisz prezenty przez internet czy nie jeśli przy każdym z nich zastanowisz się głęboko nad tym, co sprawi komuś radość. Nie ma sensu ubierać choinki gdy nie widzisz w tym szansy na to, aby zrobić coś razem. I nie ma sensu siadać do kolacji wigilijnej, jeśli nie będziesz cieszyć się z tego, że pomimo upływu lat wszyscy nadal spotykacie się przy jednym stole.

 

Magia świąt to nic innego jak wdzięczność za dobro, piękno i miłość obecne w naszym życiu w każdej postaci.

I mam dla Ciebie dobrą wiadomość. Tę magię można czuć przez cały rok!

 

Jeśli wciąż myślisz „nie czuję magii świąt” i potrzebujesz posiłków na ten trudny przedświąteczny tydzień, możesz między innymi:

–> przeczytać wzruszający post Ani o tym, dlaczego w jej domu nie obchodziło się Mikołajek i jak to się stało, że uległo to zmianie. Dla wszystkich tych, którym święta kojarzą się źle ze względu na przeszłe doświadczenia – może dzięki temu wpisowi uda się je choć trochę odczarować?

–> ufundować kolację wigilijną dla starszej, samotnej osoby, która dzięki Tobie spędzi ten dzień w wesołej atmosferze razem z innymi, przy suto zastawionym stole

–> zaangażować rodzinę do stworzenia wspólnie świątecznych dekoracji – mnóstwo inspiracji znajdziesz na blogu Agnieszki

–> wziąć udział w rekolekcjach adwentowych – bez wychodzenia z domu

–> poczytać o tym, jakie są sposoby Matyldy na to, by się zatrzymać i poczuć magię grudnia

–> upiec szybki, zdrowy i dietetyczny piernik

–> skorzystać ze rekomendacji Anety jeśli chodzi o świąteczną muzykę idealną do słuchania w pracy

 

Jak to jest u Was w tym roku – spokojnie celebrujecie świąteczny czas czy raczej jesteście w biegu i próbujecie załatwić milion spraw na raz? U mnie królowała ta druga opcja ale powoli widzę światełko w tunelu (i pralka już naprawiona)! Czekam na Wasze komentarze i ściskam cieplutko!