Nudzi mi się jak cholera. W lodówce ziemniaki na pierogi ruskie, okna brudne, ubrania niewyprasowane. Chodakowska niezrobiona, paznokcie krzywe. Niemiecki nie nauczony, biznes nie rozkręcony, książki do przeczytania przed trzydziestką w głębokim poważaniu, „Duma i Uprzedzenie” obejrzana wyłącznie piętnaście razy, a mężczyzna wprawdzie nakarmiony, ale najtańszym sumptem. W tym wszystkim ja i moje nudzi mi się.

Bo mi się dzisiaj nie nudzi tak na sprzątanie czy gotowanie. Nawet na dbanie o siebie mi się nie nudzi. Egzystencjalnie mi się nudzi, choć nie ma powodu. Dzień był produktywny, udany, warunki biometeo korzystne. Może więc wcale mi się aż tak nie nudzi? A może nerwowo mi, bo tyle w życiu do zrobienia, a ja śmiem siedzieć i jeszcze źle się czuć z tego powodu?

Złe samopoczucie z powodu przepracowania nobilituje, ale w takiej chwili jak ta trąci grzechem. Myślę jednak, że jest to grzech konieczny i wcale niełatwy. Trzeba mocnego kręgosłupa, żeby nie dać się wciągnąć w te wszystkie czynności, które ludzie do tej pory wymyślili. A moje nudzi mi się przecież się zaczęło właśnie od tego, że bolały mnie plecy.

Byłam więc dzisiaj niezwykle odważna i mądra, ponieważ nie mając na widoku aktualnie istotnych czynności zdecydowałam się nic nie robić. A mogłam przecież prasować, czytać, uczyć się – rozwijać. Udało mi się jednak uciec od tej kolektywnej misji na rzecz przybliżenia się do swojej własnej. Nawet jeśli odbywa się to poprzez leżenie na kanapie. I choć nudzi mi się to w mojej głowie powoli pojawiają się odpowiedzi.

Nuda jest sposobem na przemęczenie, podenerwowanie, niezdecydowanie i rozczarowanie. Dzięki niej ze złego dnia rodzi się coś autentycznego – kawałeczek wiedzy na temat siebie samej. Bezcennej, choćby była to tylko informacja o tym, czego naprawdę chcę, gdy nie mogę się zmusić do robienia tego, co powinnam.

Niepostrzeżenie napisałam post na bloga. Nosiłam się z tym zamiarem przez cały dzień, tylko że co chwila coś trzeba było wytrzeć, załatwić, obejrzeć i podnieść. Jednak kiedy pozwolisz sobie na chwilę nudy może się okazać, że w końcu zrobisz coś po swojemu. Teraz już nie jest mi z tym źle – czuję już tylko spokój.

A może wcale mi się nie nudzi? Może ja właśnie odpoczywam?