Czego potrzebujesz tak naprawdę, żeby wieść proste życie?

Wyobraź sobie, że siedzimy teraz na tarasie. Mojego domu – to mój blog, a innego tarasu nie posiadam. Jest wiosenny poranek. Obie mamy na sobie jeszcze milutkie, ciepłe swetry, ale na stole jest już twarożek z rzodkiewką i szczypiorkiem, w koszyku małe pachnące bułeczki a w ręku trzymamy ulubione kubki z kawą. Mój jest bolesławiecki, w niebieskie kwiatki a Twój?

Najwspanialsze, poza tą parującą, aromatyczną kawą, jest to co się dzieje za drewnianą balustradą tarasu. Kwitnące nieśmiało dzikie śliwy, wyłaniające się z trawy kwiatuszki i szemrząca w oddali rzeka. Śpiew ptaków. I rozmowa z przyjaciółką. Nie obrazisz się, jeśli tak Cię nazwę?

Możesz być urodzonym mieszczuchem, ale i tak rozglądasz się dookoła, patrzysz na tę kawę, na mnie, jak rozcinam domowe bułeczki i myślisz sobie: Sielanka… Ta to ma piękne życie!

Domek z białym płotkiem.

Ile kobiet marzy o tym, żeby tak wyglądały ich poranki? Nieśpieszna kawa na tarasie, piękno przyrody, spokój i cisza. Proste życie.

Czy znasz jakąś kobietę, która nie lubi Nigdy w życiu? Która nie kibicuje Judycie, kiedy ta postanawia z dnia na dzień zmienić wszystko? Która nie wzdycha ukradkiem, gdy Judyta w końcu podlewa róże wokół swojego domu z bali, ubrana w dyskretną biel i błękit?

Prawda jest taka, że są to marzenia dużej części z nas. Marzenia o własnym domu za miastem, o ogródku i spokoju. O miłości, o życiu, w którym wszystko się układa. O życiu, które jest lepsze i pełniejsze niż teraz.

Czekamy zatem na ten dzień, kiedy nadejdzie zmiana.

Dlaczego miałaby nie nadejść? Judyta też w końcu nie zawsze nosiła pastele i uśmiechała się od ucha do ucha. Czekamy więc na życie, w którym my też będziemy inne niż teraz. Staniemy się wreszcie pewniejsze siebie, spokojniejsze, radosne i pełne energii. Rzucimy pracę na etacie, poświęcimy się swojej pasji, rodzinie. Będziemy miały w końcu czas na haftowanie poduszek i pieczenie chleba, a wieczorem zasiądziemy do czytania książki przy kominku. Pewnego dnia to po prostu się stanie – bez naszego udziału.

Wystarczy jeden trudny dzień w pracy albo po prostu szara, lutowa pogoda za oknem, żeby uświadomić sobie, jak bardzo nam daleko do tego wyśnionego ideału.

Gdybyśmy miały dom na wsi, wszystko byłoby inaczej. Nie wracałybyśmy wkurzone do małego mieszkanka w bloku, ale do śpiewu ptaków i szumu drzew. Co więcej, w ogóle nie bywałybyśmy wkurzone! Gdybyśmy mogły upiec ten chleb zamiast kupować go w piekarni… Gdybyśmy nie musiały siedzieć w pracy ale mogły usiąść przy biureczku z widokiem na las i popijając kawę, zarabiać na tym, co kochamy…

A może jesteśmy szczęśliwe, spełnione, lubimy swoje życie – ale wciąż czekamy na to, co się wydarzy? Może w naszym kalendarzu widnieje gdzieś w przyszłości gruba linia Start, od której prawdziwe życie wreszcie się zacznie. To teraz, w wynajętym mieszkaniu i z pracą w korporacji, to przecież jeszcze nie to.

Marzenia działają jak odchudzanie – wydaje nam się, że kiedy jedno się spełni, automatycznie na lepsze zmieni się też cała reszta naszego życia.

Często jedyne, co otrzymujemy w efekcie to szczuplejsza sylwetka. Dom. Praca, którą lubimy. Nie muszą oznaczać, że w pakiecie z nimi przyjdzie lepsze życie. Nie załatwią wszystkich naszych problemów. Zastanów się, czy tym, czego naprawdę pragniesz jest dom na wsi – a może to, co pod nim się kryje? Jeśli tego nie zrobisz, grozi Ci, że Twoje marzenie stanie się Twoją największą udręką. Przeniesiesz całe swoje dotychczasowe życie, z wszystkimi jego lękami i problemami, w ładne otoczenie. Będziesz się zastanawiać, co nie wyszło i dlaczego ciągle jesteś nieszczęśliwa. Będziesz szczupłą dziewczyną, która nadal nie ma odwagi odwzajemnić uśmiechu przystojniaka w tramwaju.

A może już jest po wszystkim. Teraz wyglądasz przez okno i wkurza Cię, że droga do Twojego domu znowu nie jest odśnieżona. Może masz dość stania w długiej kolejce po zakupy na kilka dni i chce Ci się płakać, kiedy odkryjesz, że zapomniałaś kupić mąki i musisz teraz po nią jechać dziesięć kilometrów? Może przeraża Cię wizja spędzania każdej wolnej chwili w ogródku, a wieczorami nudzisz się jak mops wśród starych sąsiadek? Przecież na wsi miało być tak pięknie!

Czego tak naprawdę potrzebujesz, żeby wieść proste życie?

Nie skreślaj swojego dotychczasowego życia tylko dlatego, że nie stanowi tego pięknego, wymarzonego obrazka jak z Domu nad rozlewiskiem. Proste życie możesz wieść już teraz, w swoim mieszkanku w bloku, w wyciągniętym dresie, jaki masz na sobie (ja mam!), z kubkiem kawy rozpuszczalnej w dłoni. Możesz upiec ten chleb dzisiaj, a może nawet lepiej – cieszyć się tym, który kupiłaś w Lidlu. Możesz zadbać o to, aby postępować w zgodzie z sobą samą, pielęgnować relacje z bliskimi, dbać o Twój dom bez względu na to, jaki jest i rozwijać swoje zainteresowania.

Pod obrazem domku na wsi, który skrywasz w swoim sercu może kryć się pragnienie spędzania większej ilości czasu z rodziną, odpoczynku, radości z pracy wykonywanej rękoma, zwolnienia nieco tempa.

Sama musisz zastanowić się, co tak naprawdę oznacza dla Ciebie proste życie. Czego potrzebujesz, żeby Twoje się takie stało – już teraz? Niezależnie od tego, gdzie będziesz mieszkać, pracować i z kim będziesz żyć, pojawią się minusy, ciemne dni, smutki. Prostego życia nie da się oprzeć na tym, co posiadasz, na przedmiotach, domu, jego otoczeniu. Zmiana musi zacząć się w Tobie, inaczej pierwsze niepowodzenia i rysy na Twoim wyśnionym marzeniu przytłoczą Cię jak kamień.

Jeżeli nauczysz się wdzięczności za to, co masz teraz, zadowalania się codziennymi przyjemnościami oraz zaprowadzania piękna i spokoju w swoim życiu… Być może nadal będziesz tęsknić za domem na wsi. Chcesz, to kup go sobie. I tak będziesz przecież szczęśliwa.

Czy nasza rozmowa była gorsza, bo tak naprawdę nie siedziałyśmy na tarasie, a przed ekranami swoich komputerów?

Co dla Was oznacza proste życie? To, co kawa i pogaduchy na tarasie (w komentarzach)?

 


Jeżeli spodobał Ci się ten wpis i chcesz być na bieżąco z nowościami na blogu, zajrzyj do mnie też tutaj:

[DISPLAY_ULTIMATE_PLUS]