Wymyślanie potraw „z niczego” i gotowanie z resztek sprawiają mi nieziemską frajdę. Wyobraźcie sobie zatem moją radość, kiedy okazało się, że liście rzodkiewki są nie tylko jadalne, ale w dodatku przepyszne! Inspirację dla tego przepisu znalazłam gdzieś w czeluściach internetu, nie pamiętam niestety już gdzie, ale mam nadzieję, że nikt się za to nie obrazi. Kupując pęczek rzodkiewek otrzymujecie składniki na obiad za darmo a ta wersja pesto jest jedną z najsmaczniejszych, jakie jadłam do tej pory.

Obłędne pesto z liści rzodkiewki

Składniki dla dwóch-trzech osób (lub na dwa mniejsze obiady dla pary):

  • liście z dwóch pęczków rzodkiewek
  • 5-6 łyżeczek tartego parmezanu
  • ok. 8 połówek orzechów włoskich
  • oliwa z oliwek
  • przyprawy: sól i czosnek

Przy kupowaniu rzodkiewek zwróćmy uwagę na to, aby liście były świeże, jędrne i zielone. Myjemy je dokładnie (aby uniknąć wzbogacenia smaku naszego obiadu przez zdrową, polską ziemię). Liście dokładnie odsączamy z wody, możemy je wycisnąć w dłoni lub skorzystać z odsączarki do sałaty. Następnie wrzucamy do blendera i zalewamy oliwą z oliwek. Dodajemy parmezan i orzechy po czym wszystko razem blendujemy na gładką masę. Ważne, aby pesto nie było suche – w razie potrzeby dolejcie nieco oliwy z oliwek. Doprawiamy do smaku solą oraz czosnkiem. Ja na ogół używam czosnku granulowanego w naprawdę znikomej ilości, za to soli nie żałuję, potrzeba jej dość sporo, aby danie nabrało smaku.

Gotowe! Możecie podawać je z ugotowanym makaronem, dodać do tego podsmażonego kurczaka, orzechy albo wykorzystać jako sos do mięsa z grilla lub pizzy. Zamknięte w pojemniczku lub słoiku spokojnie wytrzyma kilka dni w lodówce, więc jeśli poszukujesz smacznego i szybkiego obiadu na co dzień sprawdzi się doskonale.

Co do rzodkiewek to są naszym wiosennym, kuchennym hitem. Dodajemy je do kanapek, do śniadaniowego twarożku. Lubię też zabierać je w pojemniczku do pracy jako smaczną i zdrową przekąskę.

Macie swoje ulubione wiosenne potrawy? A może znacie inne przepisy na dania z resztek, którymi mogłybyście się podzielić?

Miłej niedzieli!

P.S. Jakiś czas temu obiecałam Wam niespodziankę. Już niedługo możecie spodziewać się mnie tutaj znacznie częściej – notki będą pojawiały się minimum dwa razy w tygodniu. Zapraszam! 🙂