Ostatnio jest mnie na blogu mniej i bardzo tęsknię za Wami i za pisaniem. Wiosna i jesień to gorące okresy w rekrutacji więc w mojej etatowej pracy sporo się dzieje. A poza pracą i blogiem jest też normalne życie – psujące się kaloryfery, zakupy do zrobienia czy sterta prasowania. Mam ostatnio na głowie naprawdę dużo. Czy za dużo? Czasami nie chodzi o to, ile tak naprawdę pozycji jest na mojej liście do zrobienia. Chodzi o to, jak je postrzegam. Bywa, że to samo zadanie jednego dnia robię niemal automatycznie a innym razem sama myśl o nim doprowadza mnie do płaczu.

 

W moim nastawieniu do obowiązków sporo się zmieniło.

Szkołę i naukę traktowałam zupełnie inaczej – ze zdecydowanie większym luzem. Lubiłam dowiadywać się nowych rzeczy ale z kolei nawet najtrudniejsza klasówka czy najciekawsza lekcja nigdy nie przysłaniała mi tego, co działo się poza szkołą. Prawdziwe życie toczyło się właśnie tam, ze wszystkimi koleżankami, książkami do przeczytania i codziennymi przyjemnościami. Do pracy podchodzę jednak inaczej, zdecydowanie bardziej poważnie. W tych zajętych okresach potrafi zajmować dużą część moich myśli. Zdarzają mi się wówczas momenty, w których:

–> Zmieniam swoją rutynę odnośnie wychodzenia na przerwy czy posiłków w pracy – a właściwie kompletnie ją ignoruję.

–> Wypisuję długie listy zadań a potem realizuję zadania błyskawicznie, jedno po drugim.

–> Rozmyślam o zadaniach do zrobienia i problemach z pracy także w czasie prywatnym.

 

Znacie koncepcję stylów radzenia sobie ze stresem?

Ja poznałam ją na studiach. Według niej w sytuacji stresowej możemy zastosować jeden z trzech możliwych scenariuszy zachowania (lub ich kombinację). Możemy poszukiwać emocjonalnego wsparcia u innych, rozglądać się za przyjemnościami odwlekając jednocześnie chwilę konfontacji albo przyjąć nastawienie zadaniowe, w którym mierzymy się z problemem twarzą w twarz. Kiedy moja lista zadań pęka w szwach przyjmuję trzecią taktykę. Działam wtedy jak automat, odhaczając kolejne punkty z listy i koncentrując się maksymalnie na tym, by wywiązać się z zobowiązań.

Dzięki takiemu sposobowi działania można efektywnie pozbywać się problemów i zadań, które na nas czekają. Ma jednak również wiele minusów. Boleśnie przekonuję się o nich czasami, kiedy uświadamiam sobie nagle, że zmieniła się pora roku albo że nie widziałam bliskiej mi osoby od tygodni. Czasami także wtedy, kiedy nie potrafię sobie przypomnieć, kiedy ostatnio byłam w kinie albo zrobiłam coś wyłącznie dla przyjemności. Zdarza mi się!

 

Odpuszczanie wymaga zaufania… do samej siebie.

Żeby wyjść z trybu zadaniowego potrzeba nam często pewności, że… nie spartolę. Że wrócę na właściwe tory po tej chwili odpoczynku, nie rozpadnę się całkiem jak laleczka. A wiele z nas przecież nawet w odpoczywaniu nie czuje się dość dobra! Nic dziwnego, że czasami obawiamy się odpocząć, bojąc się, że nie podołamy temu, co zastaniemy po powrocie. Brzmi znajomo? Dla mnie na pewno…

Zbyt długie zorientowanie na działanie odziera jednak życie z jego uroków a nam odbiera spokój. To zupełnie tak, jak podziwianie dzieła sztuki w galerii. Kiedy przyglądamy się fragmentowi malowidła przez lupę widzimy tylko jego wycinek ale urasta do ogromnych rozmiarów. Podobnie kiedy koncentrujemy się mocno na pracy każde małe zadanie urasta do kamienia milowego naszej kariery. Odsuwając się od obrazu udaje nam się odzyskać szerszą perspektywę i możemy ocenić całość właściwie. „Odsuwanie się” od moich obowiązków bardzo pomaga mi sobie z nimi poradzić – a przede wszystkim przypominam sobie wtedy o tym, że stanowią tylko część mojego życia.

Nie chcę odkładać życia na później bo nie wierzę, że nigdy nie będę miała w życiu nic więcej do zrobienia. Szkoda mi dni, w których nie miałam ani chwili na to, by zrobić coś pięknego – mam wrażenie, że to jedyne dni, o których naprawdę myślę, że są zmarnowane. Dobrze jest wiedzieć, że poza pracą istnieje coś jeszcze i że wcale nie jest od pracy mniej ważne.

 

Odzyskać szerszą perspektywę czyli moje wyzwanie…

Dzisiaj był pierwszy dzień w tym chaotycznym tygodniu, kiedy mogłam wyjść na długą przerwę na lunch. I tak przyszedł mi do głowy pomysł, żeby tym lunchem uczcić koniec pewnego przedsięwzięcia, które miało miejsce w tym tygodniu. Wyszłam z biura i poszłam do położonej nieopodal galerii na specjalne, przepyszne jedzenie. Zjadłam je z widokiem na Jezioro Malta, bez telefonu i rozmyślań o pracy. Każdy kęs gołąbka pomagał mi odzyskać szerszą perspektywę w podejściu do moich obowiązków.

Jakoś wyraźniej dotarło do mnie, że zrobiłam już najważniejsze rzeczy na dzisiaj i za trzy godziny idę do domu. Pomyślałam sobie, że nie chcę kolejnego wieczoru spędzać na kanapie, ale chcę ogarnąć mieszkanie i napisać dla Was notkę. Miałam wrażenie, jakby wracała do samej siebie. Normalnej dziewczyny jedzącej dobry obiad w przerwie na lunch. Nie bizneswoman obracającej milionami dolarów ani ratowniczki walczącej o ludzkie życie. Przyjemnie było sobie uświadomić, że moje życie, zobowiązania i troski są w gruncie rzeczy tak małe i proste.

 

Postanowiłam świadomie tworzyć takie momenty.

Szukać życia tam, gdzie na pierwszy rzut oka widać tylko deadline’y i stertę prasowania. Chciałabym, żeby codziennie wydawało mi się piękne. Czasem dzięki pysznemu obiadowi, rozmowie z kimś, kogo kocham albo wyjściu na kawę. Czasem dzięki blogowi a czasem dzięki pilates. Albo snuciu planów na weekend czy pieczeniu ciasta.

Mój plan na jutro to owoce na śniadanie zamiast kolejnej uklepanej na szybko kanapki. Chciałabym wypróbować nowy przepis na obiad, zrobić spa dla stóp i zamówić wreszcie jakąś książkę bo brakuje mi nowych lektur. Odzyskać szerszą perspektywę to dla mnie mieć pewność, że pozostanę sobą bez względu na wszystko. Jasne, obowiązków mi od tego nie ubędzie. Ale myślę, że przybędzie mi radości życia i życia samego w sobie.

 

Jestem bardzo ciekawa jak Wy działacie, kiedy macie na głowie dużo obowiązków. Co jest Waszą odskocznią w trakcie tych najbardziej zajętych momentów Waszego życia? Będę wdzięczna za inspiracje, polecenia, rekomendacje – i chętnie wymienię więcej moich. 🙂 Życzę Wam miłego weekendu, w którym uda Wam się odzyskać szerszą perspektywę i porządnie wypocząć!