W każdym filmie ludzie zmieniają się nagle. Pewnego dnia pojawia się grom z jasnego nieba a wraz z nim całkiem nowy człowiek, który zmienia pracę, zrywa z partnerem, wyjeżdża na drugi kraniec globu i teraz już zrozumiał. A co się dzieje, kiedy to jest prawdziwe życie?

Kiedy to jest życie to zmiana rodzi się powoli i w bólach. Upływa wiele czasu, a my bardziej chcemy, by było inaczej niż rzeczywiście tego doświadczamy. Na palcach jednej ręki mogę policzyć sytuacje, w których doznałam w życiu filmowego objawienia. Bezpośrednim katalizatorem ostatniej z nich stała się wyszukiwarka Bing. Nawet jej nie lubię, ale to ona codziennie wyświetla na ekranie blokady mojego telefonu losowy obrazek. Na jednym z nich był ten most. Czy wiesz gdzie się znajduje?

Most Diabła – bo tak się nazywa – znajduje się w Kromlau w Niemczech. Fajnie, pomyślałam wpatrując się w ekran telefonu leżącego na moim biurku w pracy. Chciałabym go kiedyś zobaczyć na żywo. Potem zapomniałam o nim kompletnie.

Ale most nie zapomniał o mnie. Tu mi się wyświetlił, tam mi się wyświetlił. Nawet pokazałam zdjęcie chłopakowi – pokiwał głową, że ładny.

Wiesz, gdzie znajduje się Kromlau?

10 km od granicy z Polską. 230 km od Poznania a to bliżej, niż do mojego rodzinnego domu. Dowiedziałam się przez przypadek. Zachwycił mnie ten most i zapragnęłam go zobaczyć. Nawet nie sprawdziłam, gdzie dokładnie w Niemczech leży Kromlau.

Na tym właśnie polegało moje objawienie. Dlaczego właściwie nie sprawdziłam, gdzie jest ten most? Dlaczego nie zapisałam sobie w kalendarzu, aby się tym zainteresować? Od razu założyłam, że nie będę spełniała tego marzenia. Zamiast tego poszłam prasować koszulki lub gotować obiad, może oglądać serial. Zwykłe, rutynowe czynności, które każdy z nas musi wykonywać, z jakiegoś powodu wygrały u mnie z tym, co chcę robić.

Przyjrzałam się jeszcze bardziej swojej codziennej rutynie i uderzyło mnie, jak bardzo rzadko robię rzeczy, w których chodzi tak naprawdę o mnie. Ciągle jest praca, ludzie, którzy z jakiegoś powodu mnie potrzebują, mieszkanie, którego sprzątanie to zadanie bez końca… Jedynie jadąc tramwajem przeglądam Pinterest i dodaję do swojej tablicy całe setki inspirujących obrazków. Ładny landschaft z wodą i górami w tle. Repin. Stół nakryty brązowym papierem, z ozdobnymi dyniami i białymi świecami. Repin. Dziewczyna w swetrze i rozkloszowanej spódnicy, na szyi ogromny szalik. Repin. Znowu Kromlau. Cholera. Repin.

Znacie film Holiday?

Ja go uwielbiam. Chyba dlatego, że jestem trochę jak Iris, która bez przerwy troszczy się o świat dookoła, zapominając o sobie. Jak to w filmie, nawet Iris pewnego dnia doznaje objawienia. Nagle zostaje główną postacią w swoim własnym życiu. Nie we własnej pracy, nie w sercach swoich bliskich, nie w swoim lśniącym czystością mieszkaniu i nie w konkursie na najlepszą babkę z trzydziestu jaj. W swoim życiu. Film staje się wtedy ciekawy, a Iris? Czuje się szczęśliwa.

źródło: Pinterest (niestety nie znalazłam większego obrazka)

Życie jest pełne obowiązków i odpowiedzialności. Ale czy w życiu chodzi tylko o to, aby uczynić je gigantyczną listą rzeczy do zrobienia?

Prawda jest taka, że to my same musimy się zatroszczyć o swoje życie. Musimy być nie tylko jego główną bohaterką, ale też reżyserką i całą ekipą filmową. Tymczasem często skupiamy się tylko na to, by produkcja działała bez zarzutu. Zapominamy o tym, co czyni film pięknym – o porywającej historii, warsztacie aktora, scenografii, muzyce. Liczy się dla nas tylko, czy kamera sprawnie działa. Czy rachunki opłacone, dzieci nakarmione, żaden przyjaciel nie jest w potrzebie. Czy to wtedy jeszcze jest życie?

Postanowiłam, że musi być inaczej. Muszę być najpierw ja, a potem reszta. I tak piszę ten post dla Was, ignorując brudną podłogę i stertę prania o wysokości osiemdziesięciu siedmiu centymetrów w kłębie. Zastanawiam się, czy potem poćwiczyć, czy jednak nauczyć się wyliczać ten ekwiwalent urlopu. Na wszystko, co nie jest życiem będzie jeszcze czas.

Ale ten most w Kromlau chyba ustawię jako tło pulpitu. Z sentymentu i żeby o nim nie zapomnieć.

***

Jak to jest u Was ze zmianami – dzieją się szybko czy raczej powoli? Jest Wam łatwo troszczyć się o siebie i swoje potrzeby czy może skupiacie się za bardzo na innych, na obowiązkach i innych rzeczach dookoła? Czekam na Wasze refleksje w komentarzach do postu!

Zapisz

Zapisz

Zapisz