Maj był bardzo dobrym, spokojnym miesiącem – takie lubię najbardziej. Znalazł się czas na odpoczynek i refleksję nad tym, co naprawdę ważne, ale też na beztroską zabawę. Po intensywnym kwietniu bardzo tego potrzebowałam. Zanim na dobre rozpocznie się jeszcze bardziej zakręcony czerwiec zapraszam Was na zestawienie rzeczy, które w maju sprawiały mi najwięcej radości.

Radości #1: Natura

W maju mieliśmy aż dwa długie weekendy i oba spędziłam poza miastem. Nie znam lepszego sposobu na odpoczynek niż przebywanie na łonie natury i moje baterie są pod tym względem nieco podładowane. Na wsi wszystko wydaje się prostsze i jakoś nie jest wcale trudno dbać o swoje priorytety. Łatwo być szczęśliwym, gdy na co dzień widuje się takie krajobrazy tuż za swoim progiem… Poza tym wystarczy dziesięć minut zabawy z energicznym szczeniakiem, aby mój poziom radości podniósł się pięciokrotnie.

wieś, pole, drzewo, wiosna, zachód słońca, natura, radości maja

Radości #2: Widok z okna

Rosnące za naszymi oknami akacje (mogliście je już podziwiać na Instagramie) zakwitły i przez tydzień mieszkaliśmy w akacjowym raju. Miałam wrażenie, że żyję w domku na drzewie a rozkoszny zapach unosił się po całym mieszkaniu. Kojarzy mi się z dzieciństwem.

Radości #3: Czytanie

Nie byłoby dla mnie radości bez czytania książek. W maju stałam się posiadaczką wspomnień Zbigniewa Niewidowskiego o swojej żonie – Magdalenie Samozwaniec. Fanką pani Magdaleny jestem już od dobrych kilku lat i stanowczo polecam jej książki każdej kobiecie. Są jak długa rozmowa z ukochaną, ekscentryczną ciotką, przed której złowrogim przykładem ostrzegałaby Cię Twoja mama i babcia.

Gazety kupuję niezwykle rzadko i to na ogół wtedy, gdy czeka mnie długa podróż. Dzięki nim zmienia się w prawdziwe święto – piękne widoki za oknem, przyjemna świadomość zdążania w kierunku jakiegoś przyjaznego miejsca i mądra, wartościowa, interesująca gazeta w ręku. Czerwcowy już numer przeczytałam jeszcze w maju. Dużo w nim o zmianie, której chyba każdemu chce się odrobinę na wiosnę – tak, jak mi…

radości maja, sens, magdalena samozwaniec

Radości #4: Dom

Pojawiła się u nas upragniona, długo wyczekiwana narzuta na kanapę – upolowałam swoją oczywiście w IKEI. Czy jest tutaj ktoś, kto nie kocha tego sklepu?:)

Pewnej soboty podczas zakupów w „Piotrze i Pawle” zauważyłam na półce szklaną, zamykaną jak wek butelkę z oranżadą w środku. Od razu ją kupiłam i zaniosłam do domu pod pachą, czując się jak bohaterka filmu. Mam słabość do francuskich wyrobów – kojarzą mi się z moją ciocią, która mieszka tam od lat. Oranżada smakowała jak znane nam dobrze z dzieciństwa „ptysie”, a kiedy się skończyła butelka została z nami na dłużej. Świetnie się nadaje do przechowywania domowej lemoniady. Poniżej razem z narzutą na pseudoartystycznym zdjęciu.

ikea, narzuta, butelka, radości maja

Radości #5: Jedzenie

W maju było wiele okazji do pieczenia ciast. Krucha tarta z jeżynami i czekoladowym kremem (taka jak na tym zdjęciu), popisowe muffinki z bananami i czekoladą oraz absolutne odkrycie – przepyszne bazyliowe babeczki!

Radości #6: Ludzie

Pamiętacie ten wpis? W końcu udało nam się spotkać! Okazało się także, że w czerwcu będę organizowała wieczór panieński dla jednej z koleżanek (choć tak naprawdę nie przepadam za głośnymi imprezami). Byłam na bardzo udanej imprezie integracyjnej, dzięki której odwiedziłam jeden z poznańskich fortów.

Najwięcej czasu poświęcałam jednak swojej rodzinie – zarówno tej najbliższej, jak i nieco dalszej. W maju było wiele okazji do spotkań z rodzicami czy innymi krewnymi, ale też wspólnego spędzania czasu we dwoje. Im jestem starsza tym bardziej cenię te relacje i tym większą rolę odgrywają w moim życiu, niegdyś zdominowanym wyłącznie przez bliższych i dalszych znajomych. To rodzina stała się moim priorytetem.

 

Już za miesiąc kolejna odsłona radości miesiąca – jak Wam się podobało? Co wydarzyło się u Was w maju? Jakie były Wasze majowe radości? Dajcie znać w komentarzach!

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz