Luty to taki dziwny, krótki miesiąc – ciągle miałam wrażenie, że brakuje mi czasu. Byłam zresztą dość zabiegana i niejednokrotnie życzyłam sobie, żeby nadszedł już marzec a wraz z nim wiosenna pogoda. Udało mi się jednak znaleźć odrobinę radości pośrod tego zamieszania. Zapraszam na kolejne podsumowanie szczęśliwych momentów miesiąca.

Radości miesiąca – luty: Spotkania 

Luty pozwolił mi na kilka bardzo radosnych spotkań. Zaliczyłam wyprawę do Escape Roomu, pogaduchy w kawiarni sąsiadującej z mieszkaniem Borejków oraz krótkie, wspaniałe pogaduchy z przyjaciółką.

Takie spotkania cieszą mnie tym bardziej odkąd postanowiłam nieco zmienić zasady, na jakich widuję się ze znajomymi. Zawsze był to dla mnie priorytet i nadal chcę być dostępna dla moich przyjaciół w trudnych chwilach. Wprowadziłam jednak pewne ograniczenia co do liczby takich spotkań w tygodniu. Zanim wpiszę kolejny termin do kalendarza zastanawiam się, czy naprawdę mam na to czas. Czy czas, który poświęcam na spotkanie jest wykrojony z tego, który poświęcam na wypoczynek? Czy mam ochotę na towarzystwo? Czy w efekcie nie będę przemęczona i zestresowana? Bardzo mi to pomogło w przywróceniu radości z kontaktów z innymi i sprawia, że jestem bardziej wypoczęta.

Radości miesiąca – luty: Dzień Zakochanych 

Wiem, że w ostatnim czasie to święto jest mocno krytykowane. Myślę jednak, że niesłusznie. Choć miłość należy okazywać każdego dnia to każda okazja do świętowania jest dobra. Tym bardziej, jeśli w efekcie można otrzymać tak piękne tulipany.

https://www.instagram.com/p/BQkDZ3WgcZq/?taken-by=mikrozyciee

Radości miesiąca – luty: Konsekwencja 

To było zdecydowanie moje słowo na ten miesiąc. W drugim miesiącu od rozpoczęcia Nowego Roku zapał do realizacji postanowień noworocznych słabnie. Postanowiłam sobie jednak, że niezależnie od potknięć po drodze będę uparcie wracać na właściwy tor. I to działa. Co jakiś czas sprawdzam, czy idę w kierunku, który sobie wyznaczyłam. Kiedy potrzeba, reguluję swój kurs – bez wyrzutów sumienia i zero-jedynkowego podejścia. Po wieczorze z pizzą wracam do sałatek. Udało mi się ukończyć dawno rozpoczęty kurs. Każdego dnia, minuta po minucie, po prostu staram się najbardziej jak mogę i efekty są znacznie lepsze niż wtedy, kiedy czyniłam szumne postanowienia.

Radości miesiąca – luty: Wiosna

Zaczęło się od tulipanów w sklepach i tego, że rano przed wyjściem do pracy jest już całkiem jasno. Od świeżego podmuchu powietrza i klucza gęsi na niebie. Wiosna zbliża się wielkimi krokami. Niezależnie od tego, jak bardzo kocham zimę cieszę się na myśl o nadchodzącej porze roku. Wyglądam jej pierwszych zwiastunów, planuję porządki, zakupy i wyjazd nad morze.

Radości miesiąca – luty: Muzyka

To w tym miesiącu odkryłam najwięcej ciekawych piosenek. Najczęściej wpadają mi w ucho w pracy. Poniżej macie niewielką próbkę tego, czego ostatnio słucham.

I to już wszystkie radości lutego. Co Was uszczęśliwiało w tym miesiącu? I jakiej muzyki słuchacie na co dzień? Trzymajcie się cieplutko!