Jest taki francuski film, który lubię oglądać raz na jakiś czas. To Amelia. Wracam do niego, choć Paryż nie jest moją ogromną miłością i choć wszyscy już dawno przestali się nim zachwycać. Oglądam Amelię dla jednej, jedynej sceny.

Wyobraź sobie, że jesteś młodą, nieco nieśmiałą, wrażliwą dziewczyną. Mieszkasz w malutkim mieszkanku wtulonym w paryską kamienicę. Jesteś tylko kelnerką. Siedzisz sama w swoim schronieniu, dziwnym jak Ty sama, ale przytulnym. Przepełnia Cię smutek. Wylewa się z Ciebie niczym ten deszcz, który spływa pochyłą, ciasną uliczką. Wszystko o czym myślisz to ten mężczyzna, którego w gruncie rzeczy przecież nie znasz.

Co wtedy robisz?

Spośród wielu dostępnych sposobów na poprawę humoru możesz wybrać najłatwiejsze. Najszybsze. Czekoladę z karmelem, paczkę chipsów, ukochany serial, butelkę wina. Możesz poddać swoją przyjaciółkę działaniu Twojego niecenzuralnego, zasmarkanego monologu. Obejrzeć Amelię. Dlaczego o niej wspominam?

Ponieważ Amelia w tej trudnej, ciężkiej od smutku chwili postanawia… upiec ciasto.

Nie mogę przestać o tym myśleć, ilekroć bywam sama w mieszkaniu a za oknem dzieje się szarość i deszcz. Dla tej jednej sceny oglądam cały film. Wybór Amelii zafascynował mnie i sprawił, że zupełnie inaczej zaczęłam patrzeć na smutek w moim życiu.

To, co uderzyło mnie w tej scenie to szacunek.

Dla większości z nas smutek jest uczuciem, którego pragniemy pozbyć się jak najszybciej. Możliwe, że – pod sztandarem rozwoju osobistego – próbujemy go przyjąć i racjonalnie opracować. Ale czy przyszłoby Ci kiedyś do głowy, żeby ze swojego smutku uczynić święto?

Amelia czeka właśnie na ten dzień, aby upiec swoje ulubione ciasto. Wiadomo, że potrwa to dłużej i wymaga więcej wysiłku niż otworzenie butelki wina, którą na pewno ma gdzieś w mieszkaniu. A jednak właśnie to jest jej wyborem – powolne, spokojne oddanie się tej czynności, pozwolenie sobie na to, aby co chwila przerywały ją pojawiające się natrętnie wspomnienia… Słuchanie odgłosów deszczu za oknem. Tylko ona, smutek i miska, do której wsypuje mąkę. Dodaje pozostałe składniki.

Spodobało mi się to. Można przecież zauważać swój smutek i w dojrzały sposób sobie z nim radzić, ale gdyby tak wznieść się o poziom wyżej? Zacząć go celebrować? Być może okazałoby się, że nie jest aż tak nieprzyjemny, jak nam się wydaje. Być może zniknąłby szybciej. Może udałoby się go przekuć w coś pozytywnego. Wprowadzić coś lepszego do tego szarego dnia – zapach ciasta unoszący się w mieszkaniu zamiast poczucia straconego czasu oraz wielkiego sprzątania po wieczorze z paczką chipsów na kanapie.

Smutek to zawsze cenna informacja – o tym, czego nam brakuje, kim jesteśmy i jak przeżywamy rzeczywistość. Jakkolwiek nieprzyjemny, może nas nauczyć wiele o nas samych oraz zainspirować do pozytywnej zmiany. Czy nie warto poświęcić mu więcej uwagi.

Wybór należy do Ciebie. W jaki sposób możesz świętować swój smutek?

  1. Skorzystaj z przykładu Amelii i… upiecz ulubione ciasto.
  2. Zrób sobie manicure.
  3. Przeczytaj książkę, która od dawna stoi na Twojej półce, ale nigdy nie masz czasu na czytanie.
  4. Narysuj coś. Może pokoloruj?
  5. Wyciągnij ze szkatułki biżuterię. Poprzymierzaj ją, pooglądaj, dotykaj i ciesz się nią. Możesz wyczyścić, jeśli tego wymaga.
  6. Połóż się na łóżku z zamkniętymi uczuciami i przesłuchaj ulubiony album. W całości. Bez robienia w tym czasie czegokolwiek innego.
  7. Zrób sobie dobrą kawę i wypij ją przy oknie, obserwując to, co się dzieje na zewnątrz.
  8. Podlej kwiaty. Powoli i uważnie, poświęcając im całą swoją uwagę.
  9. Weź kąpiel. W wersji dla osób z prysznicem w domu – wymocz stopy w ciepłej wodzie z dodatkiem jakiegoś ładnie pachnącego kosmetyku.
  10. Napij się zielonej herbaty z cytryną i sokiem z imbiru. Ta kombinacja zawsze dodaje mi energii i wywołuje uśmiech na twarzy.
  11. Przytul dziecko / zwierzątko / kogoś, kogo kochasz.
  12. Załóż ulubioną sukienkę, zrób fryzurę i makijaż. Tak po prostu, dla samej siebie.
  13. Pooglądaj zdjęcia. Może wybierz część do wywołania i wklej do albumu?
  14. Zagraj w pasjansa na komputerze albo jakąś inną wciągającą, mało skomplikowaną grę.
  15. Napraw coś zepsutego lub odśwież coś, co wymagało renowacji.
  16. Poćwicz, pobiegaj, idź popływać. Jeśli nie masz ochoty na intensywne ćwiczenia, spróbuj rozciągania.
  17. Idź na zakupy na targ. Ciesz oczy kolorami, zapachami, bogactwem owoców i warzyw.
  18. Idź wcześniej spać. W ładnej piżamie, po wsmarowaniu w siebie każdego kosmetyku, jaki znajdziesz w swojej łazience.
  19. Obejrzyj film, który kojarzy Ci się pozytywnie. Może właśnie Amelię?
  20. Spróbuj komuś pomóc. Możesz kliknąć w brzuszek Pajacyka, pomóc chorej osobie, wpłacić pieniądze na konto fundacji ale też po prostu wnieść sąsiadce zakupy na czwarte piętro.

Mogłabym wymieniać takich sposobów mnóstwo – te tutaj mają służyć tylko jako inspiracja. Bardzo chciałabym spróbować tej metody, kiedy następnym razem będę miała gorszy nastrój i z przyjemnością dam Wam znać, jak mi poszło.

(Smutek, do jakiego odnoszę się w dzisiejszym wpisie to chwilowe uczucie, którego wszyscy doświadczamy raz na jakiś czas. Zdecydowanie nie mam na myśli sytuacji, kiedy ten stan utrzymuje się dłużej, co w niektórych przypadkach może oznaczać depresję. W tym drugim przypadku warto porozmawiać z zaufaną osobą i zastanowić się, co można zrobić, aby w naszym życiu pojawiło się więcej radości. Jeżeli uważasz, że może Ci to pomóc, nie wahaj się korzystać z profesjonalnego wsparcia.)

A Ty? Co robisz, kiedy dopada Cię smutek? Jakie są Twoje sposoby na poprawę humoru?