Od piątku mam dwadzieścia siedem lat! Lubię mieć urodziny, nawet jeśli wypadają w listopadzie i nieuchronnie zbliżam się do trzydziestki. Nadal ogromnie cieszą mnie uściski i telefony, prezenty i poczucie, że ten dzień jest wyjątkowy. Przez tyle lat słowa „wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia i spełnienia marzeń” zdążyły już obrosnąć w banał. Jednak zastanawiając się głębiej nad ich sensem dostrzeżemy w nich potężne, pozytywne intencje. Spełnianie marzeń to piękna wróżba. Niech Ci się wiedzie. Niech wiatr Ci sprzyja. Obyś dostała to, czego pragniesz. Gdybyśmy mogły sprawić, że tak rzeczywiście się stanie, to byłoby cudowne.

Dla większości z nas spełnianie marzeń to praca, nie czekanie na dobrą wróżkę. Znam mądrego chłopaka, który mówi, że ma cele, nie marzenia. Nie chce odkładać tego, czego pragnie do szkatułki z pamiątkami. Bardzo wierzę w takie podejście – wiecznie coś planuję, podsumowuję, robię.

Z piątkowego podsumowania wyszło mi kilka mocnych prawd o marzeniach, których nauczyłam się przez ostatnie dwadzieścia siedem lat. Mogę udowodnić, że znam się na rzeczy!

 

W moim życiu było wiele odwołanych planów

Brzmi patetycznie ale zobaczcie same:

—> Zrezygnowałam ze studiowania dietetyki, chociaż jeszcze 1.5 roku wcześniej meblowałam w myślach gabinet, w którym miałam pomagać osobom z zaburzeniami odżywiania.

—> Nie zrobiłam kariery jako psychoterapeuta, chociaż przez całe studia przygotowywałam się tylko do tego.

—> Jako szesnastolatka zrobiłam mojej mamie karczemną awanturę, żeby puściła mnie do Warszawy na koncert Sigur Rós. Puściła. Nie pojechałam.

—> Po studiach miałam się wyprowadzić z Poznania, a jednak nadal tu mieszkam.

—> Nie poszłam na bezpłatne warsztaty śpiewu, na które już byłam zapisana. Marzyłam o nauce śpiewu od gimnazjum.

—> Tydzień temu byłam 121 osobą w kolejce na spotkanie autorskie z Reginą Brett, której książki po prostu uwielbiam. Obliczyłam, ile czasu musiałabym czekać na spotkanie z autorką i poszłam do domu.

Na każdej z tych rzeczy ogromnie mi zależało. Wybrałam inaczej i czasami czuję się jak porażka, bo nie dochowałam im wierności. Tak naprawdę myślę jednak, że…

 

Spełnianie marzeń musi zakładać elastyczność

Kiedy ktoś dziwi się, że nie pracuję w zawodzie, przypominam sobie, jaką byłam siedemnastolatką. Od dnia, gdy wybrałam studia stałam się kompletnie inną osobą. Nic dziwnego, że to, co wtedy wydawało mi się świetnym pomysłem, dzisiaj kompletnie nie zdałoby egzaminu.

Każdy z nas ma prawo zmienić zdanie, ale większość boi się reakcji otoczenia. Ludzie przyzwyczajają się do naszych pomysłów na siebie. To, jak próbują wtłoczyć nas z powrotem w ustalone ramy, zarzucając nam lekkomyślność, niestałość i nieodpowiedzialność, to tak naprawdę ich obrona przed zmianą w ich własnym życiu. W efekcie często wydaje nam się – szczególnie młodym ludziom – że od razu musimy podejmować decyzje ostateczne. Jednak jeśli nie będziemy próbować, jak mamy się dowiedzieć, która opcja jest dla nas odpowiednia? Nasze szczęście zależy od tych decyzji, więc musimy mieć pewność, że sprawdziliśmy je porządnie. Dopóki rzeczywiście dokonujemy wyborów a nie próbujemy w nieskończoność – wszystko jest dobrze.

 

Jak chcesz się czuć za dziesięć lat?

Mam nadzieję, że coraz rzadziej na rozmowach kwalifikacyjnych pada pytanie o to, gdzie widzisz siebie za dziesięć lat. Zawsze mam ochotę odpowiedzieć wtedy, że na plaży, sączącą drinka z palemką. Jakoś w moich marzeniach nie potrafię zobaczyć siebie za biurkiem w pracy.

Prawda jest taka, że tym, czego szukamy w życiu nie są przedmioty i czynności, ale określone emocje. Wolisz spokój czy dreszczyk adrenaliny? Łagodne towarzystwo najbliższych czy obecność wielu osób? Ekscytację z odkrywania nowego czy spokojną radość z codziennych rytuałów? Kiedy już to wiesz, wystarczy podążać za tymi czynnościami i przedmiotami, które przynoszą nam ich więcej – wybierając je, znowu, metodą prób i błędów.

Wydaje się proste, ale wymaga sporej odwagi i otwartości. Bo co, jeśli się okaże, że to, do czego dążyliśmy tak wytrwale w dłuższej perspektywie czasu wcale nie przynosi nam upragnionych emocji? Co jeśli okaże się, że musimy zmienić nasze wybory, nasze wyobrażenia o swojej przyszłości?

 

Prawdziwe marzenia nie mają daty ważności

Nie zawsze to, czego chcesz, jest tym czego potrzebujesz. Jeszcze trudniej jest odróżnić jedno od drugiego. Mam wrażenie, że spełnianie marzeń to droga najeżona pułapkami, z których większość zastawiamy na siebie sami. W końcu jak dobrze jesteśmy w stanie poznać same siebie i swoje pragnienia? Co jeśli po wielu latach okaże się, że to nie było to?

Znam wiele takich historii, gdzie ktoś bardzo o czymś marzył ale z jakichś powodów nie mógł tego zrealizować. Takie pragnienia niekiedy siedzą w nas latami. Iść na studia. Napisać książkę. Zobaczyć zorzę polarną. Kiedy sytuacja wreszcie się zmienia może się wydawać, że jest za późno na spełnianie marzeń. Pewien idealny moment na zrealizowanie danego pragnienia już minął i wszystko, co teraz nas czeka w tym temacie to zawód. Wolimy pielęgnować swoje kryształowe rozczarowania zamiast zadowolić się radością, nawet nieco mniejszą niż w naszych wyobrażeniach.

Ale wiecie co? Spełnianie marzeń zawsze przyniesie radość, jeśli są one prawdziwe – nie ma znaczenia, kiedy. Wydawało mi się, że poznałam mojego chłopaka dosyć późno, bo większość z moich koleżanek była już wtedy w stałych związkach. Czy jestem przez to mniej szczęśliwa? Nie. Znajoma z kursu terapeutycznego zrealizowała swoje marzenia o studiach i własnym przedszkolu już po pięćdziesiątce. Dziadek mojej koleżanki w wieku siedemdziesięciu pięciu lat wziął ślub ze swoją młodzieńczą miłością. I chyba wolę pisać właśnie takie historie niż zastanawiać się, co by było gdyby.

 

27 marzeń na 27-me urodziny

W każde urodziny lubię spojrzeć na nowy rok życia jak na pustą kartę. O czym marzę i czego sobie życzę na kolejne dwanaście miesięcy? Zostawiłam dla siebie tylko kilka najbardziej osobistych punktów. Chciałabym się tym z Wami podzielić, bo jesteście dla mnie ważne i wiem, że mnie zrozumiecie – ale także dlatego, bo ciekawi mnie jakie są Wasze marzenia. Z doświadczenia wiem, że kiedy już raz się z kimś o tym porozmawia nic nie będzie takie samo. 🙂

 

To co, gotowe?

Numer 1: Pójść na kurs nauki jazdy i przypomnieć sobie, jak się prowadzi samochód

Numer 2: Wrócić do sportów, które lubię: pływania, roweru, jazdy na łyżwach

Numer 3: Pojechać na prawdziwe, długie wakacje – chyba jednak nad morze

Numer 4: Zacząć prowadzić tryb życia, który jest naprawdę zdrowy i aktywny

Numer 5: Uczynić spokój dominującą emocją w moim życiu

Numer 6: Zadbać o starych przyjaciół, ale poznać też więcej nowych

Numer 7: Dostać ogromny, piękny bukiet kwiatów – odhaczone 🙂

Numer 8: Spędzić Sylwestra jak z reklamy – w górach, z grzanym winem przed kominkiem i zaspami śniegu na zewnątrz

Numer 9: Pojechać na duży koncert lub muzyczny festiwal i świetnie się bawić

Numer 10: Zabrać przyjaciółkę z dzieciństwa na pizzę i piwo

Numer 11: Iść z mamą na zakupy, tak po prostu, bo dawno nie miałyśmy okazji

Numer 12: Wziąć fantastyczną, długą kąpiel w wielkiej wannie pełnej zdrowotnych ziół, w otoczeniu świec i z lampką wina pod ręką

Numer 13: Wstać bladym świtem i pojechać na ryby z tatą i z moim chłopakiem

Numer 14: Położyć się nocą na trawie i patrzeć w gwiazdy, za którymi tak bardzo tęsknię w mieście

Numer 15: Załapać się na jakieś fantastyczne ognisko w ciepłą, letnią noc (dwa w jednym może?)

Numer 16: Rozciągnąć porządnie nogi

Numer 17: Znaleźć gdzieś blisko domu miejsce, które będzie moją ostoją i do którego będę mogła uciec zawsze, gdy potrzebuję pomyśleć i pobyć sama

Numer 18: Zadbać o nasze mieszkanie – tak abyśmy czuli się w nim przytulnie, bezpiecznie i absolutnie szczęśliwie

Numer 19: Odłożyć sporą sumę pieniędzy

Numer 20: Zrobić coś absolutnie ciekawego i fantastycznego w obszarze pracy – może jakiś nowy projekt, kurs, studia podyplomowe?

Numer 21: Stworzyć bloga, który będzie źródłem otuchy, inspiracji i radości dla różnych kobiet

Numer 22: Zrobić porządki w szafie i skompletować spójną garderobę, szczególnie w zakresie ubrań „po domu”

Numer 23: Iść po zmroku na spacer po cmentarzu we Wszystkich Świętych

Numer 24: Pójść na jakąś fantastyczną imprezę, z wyjściowym strojem, fryzurą, makijażem itp.

Numer 25: Nauczyć się gotować więcej bardzo zdrowych i smacznych potraw

Numer 26: Znaleźć codziennie trochę czasu na modlitwę / medytację / pisanie dziennika / praktykowanie wdzięczności

I numer 27: Polubić siebie nieco bardziej i nauczyć się o siebie troszczyć

 

A o czym Ty marzysz? Chciałabyś mi o tym opowiedzieć? 🙂