Dlaczego lato a nie lipiec i sierpień osobno, jak dotychczas? Bo w tym roku jest jakieś takie wyjątkowe. Wydaje się zlewać w jeden długi, wakacyjny miesiąc. Wygodnie przymykam oczy na to, że noc zapada szybciej a akacje przed naszymi oknami gubią już liście. Pewnie dopiero na początku września obudzę się, żeby stwierdzić, że już jesień. Póki co, na urlopie lub nie, staram się korzystać z tej pory roku najbardziej jak to możliwe.

Zatem opowiem Wam dzisiaj o tym, jak mija mi lato i co się u mnie dzieje tu i teraz. Czekam na Wasze relacje – tęskniłam za Wami w górach i chciałabym wiedzieć, co u Was słychać. 🙂

 

Piszę ten post…

Przy biurku w naszym nieznośnie dusznym mieszkaniu. Za plecami mam otwarte okno. Po lewej stronie włączony wiatrak, po prawej szklankę z chłodną wodą. Jestem w Poznaniu ale jednocześnie jakby nadal w Zakopanem, w pociągu pędzącym w rozgrzanym słońcu do Kutna i na plaży nad jeziorem…

 

Czuję się…

Czuję się dobrze, ukojona, w pełni spokojna. Myślę, że to spora zasługa oczyszczającego postu doktor Dąbrowskiej. Zasługuje na osobny post – jest to rodzaj zdrowotnego postu, opartego na jedzeniu tylko określonych owoców i warzyw. Poza dobrym wpływem na mój organizm zdrowe pożywienie wydaje się leczyć też ducha. Dawno już nie spałam tak dobrze, nie miałam w sobie tyle cierpliwości i optymizmu. Dopiero teraz, obserwując to, co się ze mną dzieje, dociera do mnie jak bardzo wpływa na nas to, co jemy.

Moje dobre samopoczucie i większy spokój to pewnie kwestia wielu mądrych książek, na których przeczytanie znalazłam wreszcie czas. Ale o tym za chwilę!

 

Jestem wdzięczna za…

Za to wspaniałe, dobrze przeżyte lato. Za to, że wstrzeliliśmy się z naszym urlopem w cztery dni ładnej pogody w górach. Za piękną przyrodę, którą mogliśmy podziwiać, pyszne jedzenie, odpoczynek, ruch na świeżym powietrzu. Za to, że nieustannie mam okazję spotykać rodzinę i przyjaciół. Za klimatyzowane biuro i wiatrak w domu. Za dobre, warzywne, odżywcze posiłki, które teraz jem. Za weekend nad jeziorem, jazdę na rowerze, nowe buty… Za dobre zmiany u mnie w pracy. Jestem w takim stanie, że powody do wdzięczności mnożą się w mojej głowie bez końca. To dobry czas. Nie wiem, czy to lato właśnie i duża ilość słońca ale chcę zatrzymać ten stan radości z życia i harmonii jak najdłużej.

 

Pracuję nad…

Zmianami w naszym mieszkaniu oraz zmianami na blogu. Po przeczytaniu „Magii sprzątania” zabrałam się za porządki w domu – i o tym też z pewnością napiszę więcej niebawem. A co do bloga to chodzi mi po głowie nowy wygląd i odświeżone kategorie. Mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu. 🙂

 

Cieszę się (i czekam na…)

Rodzinną imprezę, która za 1.5 tygodnia. Najbardziej lubię właśnie takie – w stylu weselnym, w restauracji, w dobrze znanym gronie, przy tanecznej muzyce i pysznym jedzeniu. Cieszę się już na tańce i możliwość założenia nowych, pięknych, bardzo wygodnych butów. 🙂 Potem czekam na wyjazd do rodziców i urodziny Taty. A potem październik i pewien weekend, który spędzimy w urokliwym miejscu nieopodal Poznania.

A jednocześnie łapię się na tym, że ostatnio czekam coraz mniej, a coraz bardziej jestem tu, gdzie jestem. Nie chcę przegapić teraźniejszości, wybiegając za mocno myślami w przyszłość. Czuję się, jakbym zamiast przyglądać się życiu zanurzała się w nim, ze wszystkimi jego radościami i smutkami.

 

Chciałabym…

Zrobić w weekend przetwory, pierogi z jagodami i domowe jagodzianki. Pojechać może jeszcze raz w tym roku nad jezioro. Moje marzenia i cele na ten moment są proste i nie wybiegają zbyt daleko w przyszłość. To mnie cieszy, bo mam tendencję do zadręczana się swoimi planami i tym, ile jeszcze zostało do zrobienia. Skupianie się na małych czynnościach, na tym, co najbliżej bardzo pomaga w nabraniu dystansu i odzyskaniu harmonii.

Chciałabym też, żeby to piękne lato przyniosło nam równie piękną, złotą jesień.

 

Czytam…

Ależ ja czytam! Przede wszystkim pochłaniam mądre, rozwojowe książki. Też macie tak, że nie potraficie czytać takich książek zmęczeni lub sfrustrowani? Teraz jest zatem idealny czas na rozwojowe pozycje a one poprawiają jeszcze mój humor i skłaniają mnie do pracy nad sobą.  Czytam je powoli, uważnie, starając się przemyśleć i przyswoić jak najwięcej. Jestem zatem po lekturze „O współczuciu” Dalajlamy oraz „Nowej Ziemi” Eckharta Tolle. Te dwie ostatnie pozycje mają wiele wspólnego z „Przebudzeniem” Anthony’ego de Mello. To jedna z książek, które zmieniły moje życie – więcej nie zdradzę, odsyłając Was do wpisu, w którym opowiadam o niej więcej.

Przeczytałam też „Magię sprzątania” – książkę, która zainspirowała mnie do tego, żeby wreszcie uczynić nasze mieszkanie swoim sprzymierzeńcem. Autorka opisuje w niej swoją autorską metodę na utrzymywanie ładu w mieszkaniu oraz związaną z tym filozofię. Jej zdaniem sprzątanie mieszkania, odpowiednio przeprowadzone, może pociągnąć za sobą pozytywne zmiany w każdej sferze naszego życia. Pod wpływem „Magii sprzątania” pozbyłam się już kilku worków niepotrzebnych przedmiotów. Czuję się… lżej i mam ochotę na więcej.

A co poza książkami rozwojowymi i coroczną letnią sesją z książkami Lucy Maud Montgomery? Moją ukochaną książką na lato jest… uwaga, „Nad Niemnem”. Poczekaj, ja wiem, że lektura, długa, nudna i opisy przyrody! Myślę, że szkoła zraża nas do tej książki tak, jak to tylko możliwe, nie pozwalając dostrzec tego, co w niej najpiękniejsze. Przede wszystkim właśnie te opisy przyrody pozwalają wyobrazić sobie piękno przyrody i litewskiej wsi tak, jakby stała nam przed oczami. Mamy w niej wiele bardzo ludzkich, inspirujących bohaterów – łącznie z Janem Bohatyrowiczem, który jest najlepszą partią polskiej literatury. Znajdzie się w niej humor, znajdą i wątki feministyczne. A do tego opowiada o dylematach, które są nam znane również dzisiaj – o szukaniu sensu w życiu, miłości, dojrzewaniu, partnerstwie w związku, problemach finansowych, błędach młodości, uprzedzeniach… Ja „Nad Niemnem” kocham i z przyjemnością zapadałam się i w tamto książkowe lato. 🙂

 

Słucham…

Lato to złoty czas naszej samochodowej playlisty. 🙂 Tworzymy ją we dwoje, starając się, żeby znalazły się na niej piosenki, które oboje lubimy. Świetnie się zresztą przy tym bawimy! Kojarzy mi się bardzo miło – z jazdą do Zakopanego, podróżami do domu, podziwianiem złotych i zielonych pól o zachodzie słońca… Nawet jeżeli jedziemy akurat po proszek do prania do Biedronki.

Piosenki poniżej wprawdzie nie słuchamy w samochodzie ale za to katuję ją na okrągło w pracy. Muzyka stylizowana na lata osiemdziesiąte gości w moich słuchawkach od kilku miesięcy. Wygląda na to, że tak już pozostanie. 🙂 Pisałam Wam już wielokrotnie, że mam jakiś sentyment do tej stylistyki, chociaż urodziłam się w 1990 roku. Może to kwestia zdjęć moich rodziców z młodości i seriali takich, jak Dynastia, które oglądała w latach dziewięćdziesiątych cała Polska?

 

Oglądam…

Chyba Wam nie wspominałam, że ślub księcia Harry’ego wywołał we mnie czysto kobiecą, z lekka niezdrową fascynację… W związku z tym niedawno zaczęłam oglądać „Suits” – serial, w którym grała obecna żona księcia. Sama pracuję w podobnej firmie więc klimat amerykańskiej korporacji bardzo do mnie przemawia i jestem ciekawa, jak potoczy się główna intryga. Opowiada bowiem historię młodego chłopaka o genialnej pamięci, który rozpoczyna pracę w prestiżowej kancelarii prawnej. Jedyny problem jest taki, że nigdy nie ukończył Harvardu o czym oczywiście nikt poza wtajemniczonych, charyzmatycznym szefem nie może się dowiedzieć.

Z polskich produkcji mogę Wam polecić „Watahę”. Akcja serialu dzieje się w Bieszczadach i zdjęcia krajobrazów to już pierwszy z wystarczających powodów, by go oglądać. Pozostałymi jest ciekawa, kryminalna historia dziejąca się pomiędzy najlepszymi przyjaciółmi z dzieciństwa. Tłem dla tych wydarzeń jest świat straży granicznej. Serial porusza takie tematy jak nielegalna imigracja, uprzedzenia i nietolerancja a także wielokulturowość polskiego pogranicza – a przy tym niesamowicie wciąga.

Mam też w ostatnim czasie pewien zawodowy powód do świętowania i w związku z tym zamierzam zrobić sobie prezent. Wybieram się do kina na „Mamma Mia”. 🙂

 

Lato na Mikrożycie

Jest wakacyjnie, wyjazdowo, sielsko i czytelniczo – czyli dokładnie tak, jak wygląda moje lato:

–> Tu i teraz: czerwiec 2018

–> Moja własna wioska w wielkim mieście – i Ty możesz ją mieć!

–> „Instrukcja obsługi lasu” Petera Wohllebena – recenzja

–> Dżem owocowy – pierwsze podejście do domowych przetworów

–> 7 błędów, które popełniłam poszukując harmonii w życiu

–> Zakopane – subiektywny przewodnik. Tatry dla początkujących.

–> Hity urlopu – 5 przedmiotów, bez których te wakacje nie byłyby takie same

 

Lato w linkach

–> Dominika to mama dwóch małych dziewczynek, której pasją jest pieczenie i gotowanie. Ma w sobie coś takiego, co sprawia, że jej ufam i lubię zaglądać na jej bloga Kuchnia na wrzosowisku po nowe przepisy. Koniecznie zerknijcie też na jej Instagram – jakie ta dziewczyna robi cudne torty!

–> Na nowo śmieci czytam regularnie – tutaj akurat macie świetne porównanie dostępnych na rynku kubków wielorazowego użytku. Jest w nim też moja ukochana butelka z filtrem marki Brita!

–> Tekst Klaudii, który mi – jako małomiasteczkową z duszy, serca i DNA – naprawdę przypadł do gustu

–> Przydatny wpis u Agnieszki o tym, jakie zioła zbierać pod koniec lata

–> Matylda bardzo mądrze o tym, jak wspierać bliską osobę w trakcie psychoterapii

–> I jeszcze w temacie Tatr i Zakopanego – świetny tekst o historii Krupówek. To wyjątek z niedawno wydanej książki, którą ogromnie chcę przeczytać!

 

Jaka muzyka przypomina Ci lato? A może Ty też, na przekór wszystkim, przepadasz za jakąś starą szkolną lekturą? Czekam na wieści od Was w komentarzach! 🙂