Siedzieliśmy przy wielkim stole w domu moich rodziców. To była chyba pięćdziesiąta rocznica ślubu moich dziadków, bo oprócz najbliższej rodziny były też ich pozostałe dzieci i wnuki. Rozmawiałam z dawno niewidzianą szwagierką o pracy, o obowiązkach domowych, o work-life balance. W pewnym momencie powiedziała: „Wy tak długo pracujecie”.

Bardzo mnie to zdziwiło. No jak to, przecież pracuję przez osiem godzin dziennie! Każdy tak robi, prawda?

Wychodzę z domu o 7.40 i wracam około osiemnastej – nie ma mnie w domu przez dziesięć godzin dziennie. Czy czas dojazdów również liczy się do mojego czasu pracy? Albo poranne godziny spędzone na przygotowywaniu się do wyjścia? Obowiązki domowe, które czekają na mnie po powrocie? Muszę je zmieścić w tych trzech-czterech godzinach, które zostają mi przed pójściem spać. Nie mam dzieci, ale mam chłopaka i przyjaciół, z którymi chcę spędzić czas i rodziców, do których chcę zadzwonić. Po odliczeniu wszystkich tych czynności i kilku godzin na sen bilans wolnego czasu w ciągu dnia jest… ujemny.

Która z nas nie zmaga się z podobnym problemem? Nie ma znaczenia, czy tak jak ja pracujesz w korporacji, w małej firmie, jesteś mamą albo freelancerką i sama ustalasz godziny pracy. Work-life balance czyli równowaga pomiędzy pracą a życiem prywatnym to obszar, w którym każdy z nas ma jakieś cele i postanowienia. Ja również ciągle mam wrażenie, że mam w tym temacie tak wiele do zrobienia…

 

Utrzymywanie work-life balance to… ciągła praca.

Kiedy akrobata chodzi po linie, nie porusza się prosto i sztywno, ale nieustannie koryguje ułożenie swojego ciała, aby nie spaść. Z równowagą w życiu jest tak samo. Nie da się jej osiągnąć raz i mieć już na zawsze, bo każdy dzień różni się od poprzedniego. W każdym z nich czekają na nas inne decyzje i różne obowiązki, marzenia i zadania do pogodzenia. Ciągle balansujemy zatem pomiędzy różnymi elementami naszego życia i wciąż od nowa uczymy się tak je układać, aby uniknąć przytłoczenia którymś z nich.

 

Work-life balance to nie kwestia jednego dnia a szerszej perspektywy.

Zdarzają mi się czasami – rzadko, ale zdarzają – dni idealne. Takie, w których mam czas na wszystko: nieśpieszne śniadanie, pracę, czas z bliskimi, porządki, trening, zakupy, chwilę z książką… Wydawało mi się zawsze, że kiedy w naszym życiu panuje równowaga każdy dzień wygląda w taki sposób. Ale patrz punkt pierwszy – przecież każdy z nich wygląda inaczej. Nie da się codziennie mieć czasu na absolutnie wszystko, czym chcemy się zajmować.

Myślę, że rozpatrywanie work-life balance w szerszej perspektywie czasowej jest bardzo pomocne. Przede wszystkim, zdejmuje z nas presję idealności i upychania zbyt wielu czynności w ciągu dnia. Nadgodziny w pracy nie wydają się już tragedią, jeśli pod koniec tygodnia czeka nas krótki urlop, prawda? Jeśli tydzień, w którym mamy same spotkania to może następny spędzimy w domu z książką? Zamiast trzymać się sztywno ustalonych reguł, pozwalamy sobie na elastyczność. Równowaga w życiu w tym rozumieniu to po prostu poczucie, że w szerszej perspektywie żaden z obszarów naszego życia nie dominuje nad innym.

 

talk like ted, carmine gallo, work-life balance, równowaga, życie zawodowe, życie prywatne, blog, mikrożycie, mikrozycie

Planowanie i organizacja.

Work-life balance to dla mnie nie tylko równowaga pomiędzy czynnościami z różnych obszarów życia. To też równowaga emocjonalna i dbanie o to, aby nie dopuszczać do sytuacji, w których pojawiają się wyczerpanie i silny stres. Takie uczucia zawsze towarzyszyły mi w dniach, kiedy jakieś nietypowe wydarzenia – koniec projektu w pracy, wyjazd, ważna okazja – wymagały specjalnych przygotowań. Patrząc na swoje życie w szerszej perspektywie, do wielu z nich można się jednak przygotować. Czasami wystarczy rozbić przygotowania na małe kroki i zacząć odpowiednio wcześniej.

Planowanie i dobra organizacja niosą ze sobą jeszcze jedną korzyść – dzięki efektywnemu wykorzystaniu naszego czasu mamy go więcej. Możemy go poświęcić na dowolne czynności, nie mamy jednak poczucia, że życie przecieka nam przez palce.

 

Nie wszystko jest kwestią organizacji – wszystko jest kwestią kompromisu.

Wiem, że przed chwilą napisałam Wam o tym, jak bardzo planowanie pomaga w utrzymaniu work-life balance. Mimo to strasznie mnie złości, kiedy ktoś próbuje motywować innych tekstem „wszystko jest kwestią dobrej organizacji”. Bo nie, nie wszystko jest. Nawet najlepiej zorganizowana osoba ma do dyspozycji tylko 24 godziny. Siłą rzeczy nie wszystkie czynności da się zmieścić w tym czasie.

To oznacza, zachowanie work-life balance jest łatwiejsze, gdy nauczymy się odpuszczać. Jeśli priorytetem jest dla nas czas spędzany z rodziną to poszukiwanie okazji do tego będzie sterować naszymi wyborami. Innymi priorytetami może być czystość w domu, czas na siłownię, czytanie dzieciom na dobranoc… W pewnym momencie trzeba jednak skreślić coś z naszej listy rzeczy do zrobienia. Iść z samą sobą na kompromis. Wiedzieć, z czego możemy zrezygnować, aby odzyskać nieco czasu, który zechcemy poświęcić na równie ważnego.

 

Zostańmy poszukiwaczami rozwiązań.

Nawet, gdy dobrze uszeregujemy nasze priorytety w końcu znajdziemy się w sytuacji, gdy z naszej listy zadań nie da się nic usunąć. Nie będziemy chciały z niej nic usunąć – a mimo to pogodzenie ich wcale nie będzie łatwe. Czasami rozwiązania, które pomogą nam lepiej łączyć ze sobą różne sfery naszego życia znajdują się jednak… na zewnątrz.

Jestem typową Zosią Samosią, nad czym boleje głównie mój chłopak. 🙂 Zawsze jestem przekonana, że sama posprzątam mieszkanie szybciej i lepiej. Staram się jednak prosić o pomoc częściej – bo kiedy On ściera kurze, ja już nie muszę, prawda? A jeśli ma to nam pomóc znaleźć czas na wspólne oglądanie serialu to… idę na kompromis. 🙂

Oprócz proszenia o pomoc, warto zorientować się w tym, jakie możliwości daje nam praca, szkoła czy inne zobowiązania. Może jest to opcja pracy z domu, przedszkole zakładowe, wczasy z funduszu socjalnego? Może limit nieobecności na uczelni albo dodatkowy termin egzaminu? W bardzo podstawowym wymiarze pomocna jest też znajomość prawa pracy a szczególnie przepisów związanych z pracą w godzinach nadliczbowych. Dzięki tej wiedzy i otwartości na rozmowę możemy wyegzekwować zmianę swojej sytuacji albo zaproponować rozwiązania, które ułatwią nam życie. Dopóki same nie będziemy o tym rozmawiać trudno liczyć na to, że inni domyślą się, z czym się zmagamy i zaproponują pomoc.

 

 

Jedna najważniejsza rzecz, która pomoże Ci osiągnąć work-life balance.

Myślę, że naprawdę najważniejsza… Bo żeby szukać życiowej równowagi trzeba najpierw wiedzieć, kiedy jest zaburzona. Pierwszym sygnałem, gdy mamy zbyt wiele spraw na głowie z reguły jest zmęczenie fizyczne. Dopiero potem dociera do nas, jak mało czasu poświęcamy na nasze radości, dla bliskich, dla naszego zdrowia. Dlatego warto monitorować swoje samopoczucie, wsłuchiwać się w siebie i sprawdzać, czy nadal znajdujemy się w stanie równowagi.

Warto co jakiś czas zatrzymać się w ciągu dnia i zadać sobie pytanie – czego mi teraz potrzeba? I dać to sobie. 5 minut przerwy w pracy, ciepły obiad pomimo natłoku zadań, wcześniejsze pójście spać, gdy naprawdę nam tego potrzeba. Ciepłe ubranie, gdy na dworze mróz, pogaduchy z przyjaciółką i pomadka, jeśli od dawna nic sobie nie kupiłyśmy. W tym sensie work-life balance to też równowaga pomiędzy tym, co wewnątrz i na zewnątrz, potrzebami naszymi i naszego otoczenia. Bez uwzględnienia tego, czego naprawdę potrzebujemy w naszym planie dnia, nawet najbardziej zróżnicowany i zbalansowany rozkład dnia nie zapewni nam tego, co może dać nam poszukiwanie work-life balance w zgodzie ze sobą.

Uczucia spełnienia, wewnętrznego spokoju, pogody ducha i życiowego sensu. Uczucia równowagi.

 

Jak to jest u Ciebie z równowagą pomiędzy życiem prywatnym a zawodowym? Czy jest Ci łatwo ją osiągnąć a może wciąż się zmagasz i szukasz złotego środka? Porozmawiajmy o tym – zostaw po sobie komentarz! 🙂