Dopiero kilka dni temu wróciliśmy z pierwszej części naszego urlopu. Pochłonęło mnie pranie, sprzątanie, robienie zakupów i… post doktor Dąbrowskiej, o którym więcej opowiem Wam już niedługo. Tęskniłam za blogiem! Ale w ubiegłym tygodniu naszym domem było Zakopane i Tatry. Jak było? Aktywnie ale i z mnóstwem czasu na wypoczynek, prosto, z klimatem, jakiego wakacje nie miały od 2001 roku. Z mnóstwem smakołyków – nieważne, czy była to bułka z pasztetem czy deser lodowy w małej kawiarni. Z szukaniem swojego miejsca w tłumie turystów i dbałością o to, żeby zostało nam dość do zobaczenia w trakcie kolejnego wyjazdu. Bo jednego jesteśmy pewni – Zakopane chcemy odwiedzić ponownie, najpewniej już za rok!

 

Przeczytaj też:

–> Toruń – co zobaczyć, co przeżyć? Subiektywny przewodnik.

–> Trójmiasto – co zobaczyć, co przeżyć? Subiektywny przewodnik.

–> Warszawa – subiektywny przewodnik. Fajny weekend z miastem w tle.

–> 5 niespodzianek, które zaskoczyły mnie w francuskiej kuchni

 

Nie zdradzę Wam niestety magicznego sposobu na uniknięcie stania w korku na Zakopiance, bo nam się nie udało. Ale za to odkryliśmy świetną metodę na to, żeby spędzić ten wyjazd aktywnie, zaoszczędzić i mieć dość czasu, żeby zwiedzić Zakopane. Wszędzie, gdzie się dało, chodziliśmy pieszo. Po kilku miesiącach codziennego siedzenia przed biurkiem w pracy to była tak przyjemna odmiana! Bardzo lubię piesze wyprawy – dają mi poczucie niezależności, pozwalają się rozruszać, dają czas na to, żeby przyjrzeć się dokładnie wszystkiemu po drodze. W efekcie przez cztery aktywne dni naszego wyjazdu zrobiliśmy pieszo około 100 kilometrów. A dokąd tak wędrowaliśmy?

Jesteśmy mocno początkujący jeśli chodzi o górskie wędrówki i dlatego postawiliśmy sobie za cel przede wszystkim łatwe trasy, spokojny wypoczynek i nabranie apetytu na więcej. 🙂 Szukaliśmy w internecie łatwych tras w Tatrach i udało nam się zweryfikować kilka z nich – oto, gdzie byliśmy!

 

Gubałówka

Na której wcale nie było łatwo! Wszystko przez to, że wybraliśmy wejście tuż obok słynnej kolejki, które pomyliliśmy z przebiegającym nieopodal czarnym szlakiem. Tymczasem okazało się, że jest to po prostu skrót, którym wielu turystów decyduje się wspinać, aby nie płacić za wjazd kolejką.

Aby dostać się na Gubałówkę, wystarczy iść w dół Krupówek – słynnego zakopiańskiego deptaku. Polecam jednak dać sobie spokój z tym podejściem obok kolejki, które nieświadomie wybraliśmy. Widoki piękne ale samo podejście dość strome jak dla początkujących i męczące. Zamiast tego w prawo od Krupówek można wejść na nieco dłuższy ale łagodniejszy i oferujący równie malownicze widoki niebieski szlak. Uważajcie tylko, żeby przez przypadek nie znaleźć się na zboczu doliny potoku – jest tam stromo, bywa ślisko i dość ciasno.

gubałówka, szlak niebieski, giewont, tatry, zakopane, przewodnik, blog, mikrożycie, mikrozycie

Widok z niebieskiego szlaku na Gubałówkę.

Z samej Gubałówki macie piękny widok na Giewont, panoramę Tatr i samo Zakopane. Jest tam również mnóstwo restauracji, straganów, atrakcji dla dzieci – oraz oczywiście turystów.

giewont, panorama tatr, gubałówka, tatry, zakopane, przewodnik, blog, mikrożycie, mikrozycie

Giewont oglądany ze szczytu Gubałówki.

 

Butorowy Wierch

Wystarczy przejść kilka kilometrów szczytem Gubałówki, żeby znaleźć się na Butorowym Wierchu, z którego wyciąg krzesełkowy może Was zabrać wprost do Kościeliska. Po drodze macie również możliwość zjechania na Polanę Szymoszkową i nawet wykąpania się w kąpielisku geotermalnym. Nam zależało jednak przede wszystkim na wędrówce i widokach. Trasa jest łatwa, praktycznie cały czas płasko. Im dalej od Gubałówki tym ludzi mniej. 🙂

butorowy wierch, gubałówka, polana szymoszkowa, wyciąg narciarski, zakopane, tatry, przewodnik, blog, mikrożycie, mikrozycie

Widok z Butorowego Wierchu.

Morskie Oko

Chyba najpiękniejszy i najłatwiej dostępny staw w Tatrach. Wiele osób wybiera go na początkowym etapie wędrówek. Na Morskie Oko idzie się asfaltową drogą, którą co chwila przemykają zaprzężone w konie wozy wiozące turystów. Po drodze mamy przepiękne widoki na Tatry Wysokie, także te po słowackiej stronie, w tym najwyższy szczyt Tatr – Gerlach. Mijamy również słynne Wodogrzmoty Mickiewicza – przepiękne wodospady na potoku Roztoka. Trasa jest dość długa, co może przysporzyć nam pewnych trudności. Istnieje jednak skrót, wiodący po kamiennych stopniach, które nie są specjalnie trudne do pokonania a dostarczają pewnego urozmaicenia.

wodogrzmoty mickiewicza, morskie oko, tatry, zakopane, przewodnik, blog, mikrożycie, mikrozycie

Wodogrzmoty Mickiewicza.

gerlach, tatry, słowacja, morskie oko, zakopane, przewodnik, blog, mikrożycie, mikrozycie

Gerlach – tam już Słowacja!

Na miejscu znajdziecie schronisko, w którym możecie odpocząć, zjeść coś i się napić. Samo Morskie Oko jest cudne a swoją nazwę zawdzięcza krystalicznie czystej, turkusowej wodzie. Jeśli starczy Wam sił, możecie je obejść i wspiąć się wyżej, do Czarnego Stawu pod Rysami. Nas niestety zaskoczyła kiepska pogoda.

morskie oko, tatry, rysy, czarny staw pod rysami, przewodnik, zakopane, blog, mikrożycie, mikrozycie, przewodnik

Morskie Oko i widoczne podejście na Czarny Staw pod Rysami.

Przy tej samej trasie możecie również skręcić na Polanę Rusinową. Jednorazowy koszt wstępu do TPN to 2.50 od osoby dorosłej. Najlepiej jest wyruszyć z parkingu w Palenicy Białczańskiej ale polecamy wyjazd wcześnie rano  – o 9.00 był już prawie zapełniony. Koszt zostawienia tam auta to 25 zł.

Trasa samochodem do parkingu również dostarcza nam pięknych widoków. Dla mniej wprawnego kierowcy może być trudna jednak z Zakopanego odjeżdżają również busy, dowożące turystów na miejsce.

 

Dolina Białego i Dolina Strążyska

Ostatni cel naszych wędrówek – dolinki położone w okolicy skoczni narciarskich. Dostaniemy się do nich bez problemu z samego Zakopanego. Trasa wiedzie po kamieniach ale jest dość łatwa i niezbyt długa. Trud wynagrodzą nam widoki na szczyty (w tym Gubałówkę), rwące potoki oraz hale, na których pod okiem białych owczarków pasą się owieczki. Znowu nie mieliśmy szczęścia do pogody, zrezygnowaliśmy zatem z obu płatnych szlaków w dolinach. Dolina Strążyska to też punkt wypadowy, jeśli planujecie wejście na Sarnią Skałę lub Giewont. Przy tej samej trasie uda nam się odwiedzić kilka innych dolinek – Dolinę ku Dziurze, Dolinę Małej Łąki i Dolinę za Bramką. Trasy nie są szczególnie oblegane przez turystów, w pobliżu znajdziecie zaś parkingi, klimatyczne bacówki sprzedające oscypki oraz restauracje i sklepy z pamiątkami. W Internecie pojawiły się głosy, że to odpowiednie szlaki na wyprawę z dziećmi – i tak, i nie. Na pewno nie podjedziecie tam wózkiem bo podłoże jest kamieniste ale starsze dzieci powinny świetnie dać sobie radę.

dolina białego, polana, tatry, zakopane, przewodnik, blog, mikrożycie, mikrozycie

Widoki po drodze.

owce, hale, pastwisko, tatry, zakopane, przewodnik, blog, mikrożycie, mikrozycie

Owieczki <3

dolina białego, biały potok, zakopane, tatry, przewodnik, blog, mikrożycie, mikrozycie

Biały Potok w Dolinie.

Zakopane też chcemy zobaczyć!

Przemieszczając się wszędzie piechotą mieliśmy wiele okazji do podziwiania zabytkowych budynków i urokliwych zakopiańskich domków. Styl zakopiański jest mocno osadzony w stylistyce z początków poprzedniego wieku – dla wielbicieli secesji czy lat dwudziestych to nie lada gratka. Atmosfera przedwojennego kurortu – z tym chyba kojarzyło mi się najbardziej. Oczywiście nie zabrakło też starszych budynków i śladów PRLu, choćby w postaci wielu spółdzielczych sklepów czy wiaty przy dworcu kolejowym. Zdecydowanie warto go odwiedzić, chociaż jest niestety dość zaniedbany. Tuż obok znajduje się park z widokiem na góry i rzeźbionym w drewnie dużym napisem „Zakopane”, przy którym możecie zrobić sobie piękne zdjęcia.

zakopane, tatry, willa, blog, przewodnik, styl zakopiański, mikrożycie, mikrozycie, przewodnik

Mijaliśmy po drodze taką willę i skradła moje serce.

Krupówki – warto czy nie warto?

Wspominałam Wam już, że spędziliśmy nieco czasu na Krupówkach, reprezentacyjnej ulicy Zakopanego. Krążą legendy o tym, jakie można tam spotkać tłumy! Udało nam się jednak podziwiać położone przy niej piękne budynki. Restauracji, atrakcji, budek z oscypkami i pamiątkami jest tam całe mnóstwo więc na pewno nie będziecie się nudzić.

Odwiedziliśmy dwa muzea: Muzeum Kornela Makuszyńskiego i Wystawę Figur Woskowych. Żadne z nich niestety nas nie zachwyciło. Muzeum Makuszyńskiego mieści się w jego starym mieszkaniu, gdzie można zobaczyć sprzęty, z jakich korzystał oraz mnóstwo dzieł sztuki z okresu przedwojennego. Myślę, że moglibyśmy być bardziej zadowoleni z wizyty, gdybyśmy zdecydowali się na przewodnika. Cena za wejście nie jest jednak wysoka – 12 zł za osobę dorosłą lub 6 zł przy płatności kartą Visa. Jeśli chodzi o wystawę to cena za wejście jest dość wysoka – 20 zł od osoby dorosłej. Większość figur wydała nam się mało realistyczna, w muzeum były tłumy a niektóre figury były lekko niesmaczne (jakoś nie porwało mnie patrzenie na sylwetkę kobiety z największym biustem świata). Myślę, że może się jednak spodobać dzieciom – pojawiały się również postacie z bajek.

 

Zakopane – gdzie zjeść? Gdzie na zakupy?

Tutaj możemy Wam polecić kilka świetnych lokali. 🙂 Jeżeli planujecie zakup lokalnych alkoholi to zdecydowanie polecamy kilka sklepów sieci Regionalne Alkohole, gdzie dostaniecie dosłownie wszystko. Kupiliśmy tam lokalne piwo o śmiesznych nazwach i wino Zakopiańskie, które czeka na jakąś specjalną okazję w naszym barku.

Jeżeli szukacie przytulnego, pięknego miejsca to polecamy również restaurację Mała Szwajcaria. Wstąpiliśmy tam na kawę i coś słodkiego. Byliśmy zachwyceni. Zamawialiśmy ciasto Wilhelma Tella czyli szarlotkę po szwajcarsku oraz deser lodowy. Wszystko było przepyszne. To, co najbardziej mi się podobało, to wierność restauracji kuchni szwajcarskiej – całe menu jest utrzymane w jednej konwencji. A to oznacza dużo pysznego sera i czekolady. 🙂 Ceny określiłabym jako takie ze średniej półki a obsługę jako fantastyczną. Restaurację pochwaliła podobno sama Magda Gessler!

kościół, drewniany, zabytek, styl zakopiański, zakopane, przewodnik, tatry, blog, mikrożycie, mikrozycie, harenda

Drewniany kościółek w dzielnicy Harenda.

Tym z Was, którzy zatrzymują się w pobliżu dzielnicy Harenda i szukają miejsca na zjedzenie domowego obiadu, śmiało możemy polecić Restaurację Harenda. Mają spory wybór domowych dań, ale też pizzę, gofry i lody oraz alkohole. Wystrój ma swój urok – drewniane, ciężkie ławy, na ścianach szklane malowidła z postaciami z Janosika, białe futra na oparciach i kominek, który musi cudownie wyglądać zimą. W lokalu jest czysto, porcje – ogromne i przepyszne. Ceny są dość przystępne jak na Zakopane a właściciele prowadzący tę restaurację zdecydowanie dbają o zadowolenie klienta. W tym samym budynku mieści się też pensjonat.

 

Wiecie co było najwspanialsze w tym urlopie?

To, że do niczego się nie zmuszaliśmy. Pozwoliliśmy sobie się wyspać, odpocząć, zjeść to, na co mamy ochotę – nawet jeśli przez 90% czasu to był schabowy i jagodzianki. Kilka razy zostaliśmy w pensjonacie zamiast iść gdzieś na siłę, bo byliśmy po prostu zmęczeni. Dostarczyliśmy sobie ruchu ale mierzyliśmy siły na zamiary. Takie wakacje lubię najbardziej, bez programu wypełnionego co do sekundy, chociaż kiedyś pewnie złościłabym się, że tak mało zobaczyliśmy. Za to mieliśmy okazję podziwiać zaćmienie księżyca w górach i spędzić wieczór na tarasie widokowym tuż za pensjonatem, z panoramą gór przed oczami. Nie wydawaliśmy zbyt wiele ale nie odmawialiśmy sobie miłych wspomnień. No i naprawdę mamy dokąd wracać za rok. Tym razem chcielibyśmy spróbować sił na trudniejszych trasach a ja osobiście chciałabym odwiedzić więcej restauracji i domów z początków XX wieku. 🙂

 

Mam nadzieję, że jeśli chcecie odwiedzić Zakopane to ten wpis Wam się przyda. 🙂 I jestem ciekawa, czy byłyście kiedyś w Tatrach i czy Wam się podobało – a może wolicie wakacje nad wodą? 🙂 Napiszcie, jak Wasze plany urlopowe w tym roku!