Odkąd pamiętam zawsze wyrzucałam swoją głowę w przyszłość. Mając kilka lat obawiałam się, że kiedy pójdę do podstawówki każą mi brać narkotyki i nie zasnęłabym, gdyby nie kojąca rozmowa z mamą. Tak już mam, że widzę życie jako listę rzeczy do zrobienia, najlepiej od razu. Miewa to swoje dobre strony – na przykład to, że zaliczasz praktyki zawodowe na potęgę jeszcze w czasie studiów, bo tak bardzo martwisz się o to, czy dostaniesz po nich pracę. Nie, w żaden sposób nie ułatwiło mi to zawodowego startu.

Życie w przyszłości to cała masa magicznych momentów, na których grasuje Twoja rozpasana wyobraźnia. Ćwiczysz i stosujesz dietę przed weselem kuzynki, które wydaje Ci się niemalże balem Kopciuszka. Myślisz o Bożym Narodzeniu, twarzach odbitych w czerwonych sferach bombek i o swetrze, którego nie możesz znaleźć w żadnym sklepie. To dzień, kiedy budzisz się rano wypoczęta, z idealnymi włosami i świeżą cerą, a Twoje życie ma sens, pieprz i blask. Świeże truskawki unoszą się w powietrzu, gdy piszesz dwa tysiące słów na minutę w cieniu stuletniej lipy.

Ten styl życia nie wzbudzał moich najmniejszych podejrzeń przez dwadzieścia pięć lat. Kilka lat temu wymyśliłam jednak pewien plan na przyszłość i zapomniałam sprawdzić, czy ma odzwierciedlenie w rzeczywistości. Ważne było, że koniec okresu próbnego błyszczał i pachniał fabryką. Moje teraźniejsze życie miało być tymczasowe. Ani przedmiotów zbyt wiele, ani przyjaciół zanadto, większym zmianom dziękujemy, bo nie wolno wyprzedzać na zakręcie. Lubię być przygotowana.

Gdy zakręt okazuje się błędnie wgraną mapą w nawigacji wcale nie jest łatwo. Na wszystko byłam gotowa, tylko nie na to, że muszę cofnąć swoją głowę do poziomu reszty ciała. Jak to? To ja nic z moim życiem nie robię, a ono jest naprawdę?

Życie zawsze jest naprawdę i nie zawiera okresów przejściowych. Kiedy jesteś w liceum, to jesteś w liceum, a nie przygotowujesz się do studiów. Kiedy jedziesz pociągiem to jedziesz pociągiem, a nie podróżujesz do. Czekasz na coś, co poruszy Twoje niebo i ziemię, a prawdziwa magia zaczyna się wtedy, kiedy przestajesz czekać i zajmujesz się tym, co już masz.

Trzy razy w życiu postępowałam właśnie w taki sposób: w drugiej klasie liceum, na drugim roku studiów i tuż po ich zakończeniu. Za każdym razem byłam szczęśliwa i chcę tego na nowo. Więc cieszę się, że moje plany na przyszłość się zmieniły, bo dzięki temu nadeszło tu i teraz. Nie zastanawiam się. To właśnie jest życie.

Skup się na tym, aby przeżyć je dobrze. Truskawki nigdy nie zaczną unosić się w powietrzu – to wbrew prawom fizyki.

 

Jak to jest u Was? Skupiacie się na teraźniejszości czy pochłaniają Was plany na przyszłość? Która z tych postaw daje Wam szczęście? Podzielcie się swoim punktem widzenia w komentarzach!